No- Potter jest bardzo pomocny w procesie gubienia zbędności :lol: :lol:
Ja się jakoś trzymam w nieżarciu słodyczy w postaci ciast.Ciężko.Jakoś idzie.
Pozdrawiam :D
Wersja do druku
No- Potter jest bardzo pomocny w procesie gubienia zbędności :lol: :lol:
Ja się jakoś trzymam w nieżarciu słodyczy w postaci ciast.Ciężko.Jakoś idzie.
Pozdrawiam :D
TOSHI :D
Super, jeden kg czy pół, ale zawsze to z górki-trzymaj tak dalej. Och te nieszczęsne ciasteczka :twisted: :twisted: :twisted: parę chwil przyjemności a tyle kcal :evil: Muszę się przyznać, bez słodkiego nie potrafię funkcjonować. Gdy mnie dopada chandra od razu biegnę po batonik do slkepu Chyba jestem uzależniona :oops: dzisiaj jak na razie wytrwałam, na pocieszenie będzie pomarańcza.
Masz rację zbyt mało ćwiczę. Powinnam postawić na aktywnośc fiz. wtedy ciałko na pewno będzie apetyczniej wyglądało. Żałuję, że w mojej mieścince nie ma basenu,najbliższy jest oddalony o 20 km, a pływanie wspaniale rzeżbi sylwetkę. Ze sportów pozostają tylko narty :lol: w tym roku jeżdziłam tylko 3razy- ciagły brak śniegu lub silny wiatr.
Pozdrawiam Aga
Dzień za dniem kilogramów mniej :lol: :lol: :lol: Super, małymi kroczkami do celu, ja tez sie staram :lol:
Pozdrawiam :D
Dzięki dziewczyny za uznanie - mam nadzieję, że Ruda ma rację i małymi kroczkami dojdę do celu :roll: Czego i Wam życzę.
Samorodku - Potter + rowerek = odchudzanie :D . Niektóre rowerki mają podpórki do książek :D
Agaa ja też mam 20 km do basenu, najgorsza przeszkoda dla pływania to brak chęci i choroby. W tym roku jeszcze nie byłam na basenie :(
Samorodek odzwyczaił sie od ciast a ja prawie od batonów - kiedyś byłam zwolennikiem grześków, mniam, mniam. Ale już mi chyba przeszło :roll:
Dopadł mnie wirus Foczki :roll: . Jest mi niedobrze, nawet pisać za bardzo nie mogę i mam goraczkę :cry: :cry: :cry: . Żegnaj basenie :cry:
a ja nie lubie basenow, ledwo do jakich cwiczen sie zmuszam :D
Toshi zycze duzo zdrowka :D
Brawo Toshi :lol:,
Życzę duuuużo zdrówka i siły :) :) :)
Misialu, dlaczego nie lubisz basenu? Ja bardzo lubię chociaż najchętniej jak jest ciepło. Mam nadzieję, że do ferii się wyleczę i trochę popływam. U nas nie ma jakuzi ale jeśli masz w pobliżu basen z bąbelkami to marzenie :D
Ruda, dzięki za życzenia ale się jednak pochorowałam -leżę w łóżku i jest mi niedobrze, nie mogę nawet za bardzo pisać ani czytać :( . Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło -chudnę.
Muszę dokończyć bo coś mi przerwało. Jest mi niedobrze i nie mogę jeść - wczoraj zjadłam odrobinę płatków i 1 jogurt, a dzisiaj jeszcze nic. Więc co prawda się nie ruszam ale i nie obżeram :D
Oooo... Toshi, jak przykro, że znowu jesteś chora. Ten wirus jest rzeczywiście okropny. Nie można z tego wyjść. Mi od dwóch dni lepiej, praktycznie czuję się zupełnie dobrze. Mam nadzieję że nie napisałam w złą godzinę...
Jedyny pożytek - jak mówisz, że nie możesz jeść i chudniesz. Choroby nie zazdroszczę, ale chudnięcia - i owszem :P
Pięknie Ci idzie ostatnio! Naprawdę podziwiam.
Mnie brakuje wieczorami dyscypliny :oops: :cry: :oops:
Pozdrawiam serdecznie i ZDROWIEJ szybciutko!!!
http://imagecache2.allposters.com/im...er-Posters.jpg
Toshi, widzę, że organizm masz osłabiony i każda infekcja Ciebie łapie :cry:
Ja bardzo lubię basen i teraz też chodzę w niedzielę ale typowo rekreacyjnie , tj siedzimy w yacuzzi, bicze wodne i sauna.
Już wypracowałam sobie dobry nawyk. Wstawiam mięsko na mały gaz i idę na 10 wracam zrelaksowana i kończę obiad.
Zyczę powrotu do zdrowia :!: