Toshi ja mam kotka ktory od kilku lat choruje powaznie ,na serce.Narazie bierze leki,ale lekarze nie wiedza ile bedzie zyl.Moze zyc dlugo a moze nie.
Jak nazywa sie choroba twojego pieska? Moze moj kot ma to samo.
Wersja do druku
Toshi ja mam kotka ktory od kilku lat choruje powaznie ,na serce.Narazie bierze leki,ale lekarze nie wiedza ile bedzie zyl.Moze zyc dlugo a moze nie.
Jak nazywa sie choroba twojego pieska? Moze moj kot ma to samo.
:D :D Witaj Toshi-wreszcie i ja zaczynam normalnie funkcjonowac na forum . Ale prawda jest taka ,ze przez to chorobsko to rozleniwilam sie niewiarygodnie . :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: Malo tego ,ze rozleniwilam ,to do tego jeszcze popuscilam ryzy i podjadam gdzie sie da i co sie da :P :P :P :P :P :P . Na efekty nie musialam dlugo czekac . :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: Ale wlasnie juz podjelam nowe zobowiazania :roll: :roll: :roll: :roll: Dzisiaj lekkie zarelko ,a od jutra zmieniam dietke z MM na taka 1300 kcal.Mysle ,ze bedzie to wsam raz -nie za malo. :) Zobaczymy -bede o wszystkim informowac . :) Pozdrawiam serdecznie :D :D :D :D [img]http://www.kartki.******.pl/kartki/19/1591.jpg[/img]
Samorodku, z tym piwem to nieprawda!!! Na to wskazuje mój smutny przypadek :( . Nie znaczy, że wyrzeknę się piwa :D W czasie wypoczynku, między basenem a śniadaniem oglądałam świetny program o odchudzaniu. Do bohatera przyszła dietetyczka wezwana przez bliskiego i zaczęła odchudzać pana. Program był świetny - w sobotę lub niedzielę z rana (na jakimś programie ogólnodostępnym), niestety nie pamiętam o której godzinie. Dietetyczka zakazał picia piwa i stwierdziła, że butelka to równowartość 14 kostek cukru :roll:
Agaa, Misialu, to ciekawe ale już mnie nie bolą mięśnie, chociaż ćwiczyłam już 3 dzień. Myślę, że powinnam zacząć ćwiczenia na uda :roll:
Podstolinko, bardzo się cieszę, że wracasz do pełnej aktywności :D :D :D . Ja z dietą to naprawdę jestem na bakier :oops: :oops: :oops:
Katsonku, odwiedzę Cię zaraz :D
Agaa, rzeczywiście wszystkie linki przestały działać. Znajduję Katsonka w pamiętnikach :D :D :D
Toshi pochwala sie nalezy za cwiczonka :lol:
a tak apropos piwa to rzeczywiscie byl gdzie na onecie artykul,ze piwo nie tyczy :roll: chociaz w to nie wierze :roll: ale piwo lubie :D :D
pozdrawiam :D
Patrzac na brzuchy milosnikow piwa, raczej lepiej je odstawic :D
Ja dzis poszukam cwiczen na nogi, brzuch to mam jeszcze wzgledny ale nogi :roll: , jestem typowa gruszka :evil:
Toshiku a twoj boksio ma tez niewydolnosc nerek ? Jesli tak to jaki ma poziom mocznika i kreatyniny ? Zobaczysz , bedziesz wiedziala kiedy .... :cry:
Misialu, ćwiczonka ćwiczonkami a co z chudnięciem?
Wczoraj przejechałam godzinę na rowerku - 6oo kalorii, ćwiczyłam A6W i odrobinę uda.
Siba ja też jestem gruszka i potrzebuję ćwiczeń na uda. Tak tylko chciałam spróbować A6W bo tak ładnie jest opisane ile trzeba ćwiczyć. Nie wiem czy wszystko robie poprawnie bo już nie czuję mięśni brzucha :( Może się mimowolnie obijam :roll:
Najlepiej jest chodzić na aerobik tak jak Ty to robisz. Poziom m. i k. u boksia był okropny już kilka miesięcy temu. Trzyma sie tylko dzięki lekarstwom i spuszczaniu wody - obecnie co tydzień :(
witaj
No własnie przez te ciągłe ograniczania ja zupełnie zdziczałam .
Jak tu wyjść do lokalu ? pizza :evil: piwo :shock: ciacho :twisted: winko :evil:
już nie wspomne o lodach . Ja nieraz wyjde to musze kłamać ,ze niemoge ,nielubie
albo ,ze brzuch mnie boli . jak tu żyć juz mam tego powoli dosyć?
przecież człowiek istota społeczna i już zaczynam tęsknić za normalnymi zdrowymi
relacjami towarzyskimi :( no to już sie uzaliłam zaczynam od nowa
piekło cwiczeń ,silnej woli też . Swoją drogą jak to robią wszystkie chudziny
co w lokalach nie żałują sobie niczego :?
Moi znajomi, lub znajome już się przyzwyczaili co do wspólnych wyjść. jest to zawsze powód do żartów, a ja również tym bawię się. jedno piwo to jakoś przeżyję, ale oni jakieś zapiekanki, szarlotki z bitą śmietaną a ja cedzę kawę, ewentualnie marną gałkę lodów.Ech dziwnie to na tym świecie! :roll: :roll: Pozdrawiam . a zapomniałabym: miałaś rację z ćwiczeniami- chwilowo po 3 dniu ja mam dość,ale nie poddam się. :!:
Jak dojdę do 68 - mam nadzieję, że kiedyś to sie stanie :lol: - to wybiorę się na ucztę, chyba ciasto bo lodów za bardzo nie lubię. A ciasta w cukierniach sa niestety jakieś za słodkie - tylko ładnie wyglądają. Nie słodzę herbaty od dziecka (od kryzysu- :lol: ) i nie mogę się przyzwyczaić do nadmiernych słodkości, nawet coli na szczęście :D
A na razie Krysial, czeka mnie piekło ćwiczeń.
Wpadne wieczorem zdać relację z ćwiczonek :D
:( :( :( Ja chyba doszlam do tego :!: .Prawdopodobnie za dlugo jestem na jednej diecie :P :P :P . Organizm sie przyzwyczail i jest to co jest :roll: :roll: . Innego wytlumaczenia nie mam . :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll:
Teraz zmienilam dietke i zobaczymy za jakis czas -co z tego wyjdzie . :wink: :wink: :wink:
Bo przeciez do tego czasu szlo mi calkiem niezle .A wlasnie w ostatnim czasie zaczely sie dziac te wszystkie absurdy . Jestem na diecie od czerwca 2006roku - na forum trafilam chyba we wrzesniu . I caly czas na Montim .Pewnie to juz troche dlugo . Teraz zmienilam na 1300 kcal.-zobaczymy . Pozdrawiam serdecznie. http://www.sirmi.ic.cz/obr2.jpg