No wiec jest niedziela dzień,który miał byc -wstepem- i stwierdzam że wstepy się nie udają. Czyli,że najadłam się jak nic dziś! ...ale pozytywem może byc to, że rozkręcę swój metabolizm...
Jutro jest dzień 1....plan jest...sałatka 3 dniowa jest (którą będę brała do pracy)...kolacje zaplanowane...i przekąski również...zbędne produkty z kuchni usunięte...
A więc pozostało tylko wytrwac! -wiem, że pierwsze 3dni będą pewnie najgorsze, ale muszę dac rade

Będę się tu spowiadac ze wszystkiego i mam nadzieje, że będziecie na mnie krzyczec jak będę miała wpadki

<marzenia się spełniają tylko mocno mocno mocno w nie wierz>
Pozdrawiam czytających