Piąty dzień diety, 94 kg, 1300 kcal

Dzisiejszy dzień obfitował w pokusy. Kiedy rankiem mój mąż zajadał się Nutellą czułam, że jestem wystawiana na próbę. W końcu nie tak dawno to ja podkradałam się z łyżką do słoika wyjadając pyszną czekoladową masę. Mama upiekła serniczek (uwielbiam go), a mój brat proponował mi kawałek czekolady z nadzieniem orzechowym (moja ulubiona).

Pomimo, że wielokrotnie byłam kuszona wspaniałym wyglądem i zapachem łakoci zachowałam dietę i postanowienie o niejedzeniu słodyczy. Jestem z siebie dumna.