-
wczorajszy dzien:
snaidanie 2kanapki z pumperniklem
2 sniadanie; serek danio i marchewkowy
obiad ryż, gotowane warzywa mix i klops drobiowy
podwieczorek brak
biegiem na spotkanie, bardzo aktywne zresztą
biegiem dalej na kolejne (po schodach na 6 pietro szybciej niz winda)
i do domu do rozilczania obozu
wiec rozliczalam go do 2 w nocy
i nie poszlam biegac, ale w miedzyczasie
zjadlam 2 kanapki z serkiem z macy i 1 z pumpernikla
i wiecej jedzenia w domu nie mialam
jeszcze fantazje zjadlam i kilka herbat
a dzisiaj od 7 na nogach, bo pojechaam zawiezc te rozliczenia
(oczywiscie do poprawki)
-
dzisiaj:)
sniadanie -danio
2 sniadanie= 2 ciasteczka, 3 szklanki soku i kanapka
obiad (pozno) pól porcji ryzu, gotowany kalafior i rosół
długo długo nic
brzoskwinia
znów długo nic
22:) kolacja : pierogi z truskawkami i kanapka
(te pierogi to 300kcal)
-
Ania! No pierogi w nocy!!! :shock: Nie dobijaj mnie ( z zazdrosci to mowie !! :lol: :lol: :lol: :lol: )!!!!
-
na pierogach stoi 168kcal/100g wiec pomyslalam,z e nie umre jak zjem 200g.
a bylam tak glodna ze.............
wczoraj zjadlam reszte a bylo to tak:
wstalam i WYSPALAM SIE
sniadanie 2kanapki (jem takie prasowane pelnoziarniste pieczywo, ktore jest sycące jak nie wiem) z serkiem jogurtowym i dżemem
i okazalo sie wczraj, ze do tych moich ulubionych kanapeczek zjadlam caly dżem przez tydzien :(
potem kawa, herbata kawa herbata kawa herbata
bo pisalam prace mgr i nie wychodzilam z domu na krok
tylko karmilam kotai biegalam do lazienki
o 15 rozbolala mnie glowa to pomyslalam, ze jestem glodna i zjadlam Danio
ale rozbolal mnie brzuch
wiec sie ubralam ;) czyli zdjelam pidżame i zalozylam sukienke
i poszlam do sklepu bo jedzenie dla kota tez sie skonczylo
wrocilam i zjadlam reszte pierogów (drugie pol paczki)
znow pisalam pisalam pisalam i zobaczylam, ze juz 17
wiec moje zycie nabralo znow tempa
bo w 15minut wyszykowalam sie do wyjscia
pobieglam do metra i na koncert
bo wczoraj w warszawie odbywal sie
LIFEBOX GENERATION SHOW i koncert duranduran
a ja bylam umowiona z kolegą
i ten koncert na wyscigach oznaczal 4 godziny spaceru :) bo chodzilismy, stalismy, sluchalismy, chodzilismy, chodzilismy, apotem poszlismy stamtąd sie przejsc:)
po drodze odkrylam ze ejstme glodna i zjadlam
salatke szefa w mcdonaldzie (160??)
owocogurt (250)
i to nie pomoglo bo pod koniec spaceru
zjadlam jeszcze buleczke i kabanosa (i to juz bylo przegiecie)
wrocilam do domu i o 23 poszlam biegac
spotkanie sie udalo:)
-
jestem prawie wielka :) w moich oczach
i nie ma to tym razem nic wspolnego z odchudzaniem!!
otoz caly weekend pracuje nad mgr
i prawie ją skończyłam
niw eiedzialalm, ze to tylko tyle pracy potrzeba zeby ja dokończyc
teraz tylko nie moge zgubic tego zapalu, co juz mam :)
pozdrawiam i ide gotowac kalafiora
na obiad i lece na basen i zakupy
-
wczoraj:
sniadanie 2 kanapki z serkiem i pomidorem
2sniadanie 0.5kg sliwek
obiad knedle z truskawkami (250g=300kcl)
kubek lodów truskawkowych (mrożone truskawki zmiksowane z danio)
a potem dlugo nic i pol piwa
a potem to jezscze kilka sliwek i kawałek sera
i już.... i basen, ale juz nie biegałam :)
-
Dlaczego uwielbiamy jeść słodycze?
Słodycze sprawiają, że czujemy się dobrze, gdyż podnoszą w mózgu poziom serotoniny, związku poprawiającego nastrój.
"Nie należy jednak dawać się temu zwieść; nadmiar słodyczy może mieć szkodliwy wpływ na wiele organów" - ostrzegał słuchaczy dr Robert Jarzyna z Zakładu Regulacji Metabolizmu Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego podczas wykładu w ramach X Festiwalu Nauki.
Bardzo często po sutym obiedzie nachodzi nas chętka na coś słodkiego, a po deserze wyraźnie poprawia się nam nastrój. Jak wyjaśnił naukowiec, zjawisko to ma swoje uzasadnienie biologiczne. Po zjedzeniu słodyczy we krwi gwałtownie rośnie poziom glukozy, a co za tym idzie, podnosi się stężenie hormonu zawiadującego jej metabolizmem - insuliny. Insulina zwiększa w mózgu dostępność aminokwasu o nazwie tryptofan. Z niego to powstaje serotonina, neuroprzekaźnik, który wpływa na nastrój i wiele innych procesów psychicznych, jak ból, pamięć, lęk, sen, agresja. Niedobory serotoniny są uważane za główną przyczynę depresji, zwłaszcza wtedy, gdy towarzyszą jej problemy ze snem.
Organizm człowieka nie wytwarza tryptofanu. Musimy go dostarczać wraz z białkami zawartymi w pożywieniu. Do najlepszych jego źródeł dr Jarzyna zaliczył banany, mleko i pestki dyni.
Aby neurony mogły wykorzystać tryptofan do produkcji serotoniny, nie wystarczy zjedzenie produktów z dużą jego zawartością. W drodze do neuronów aminokwas ten musi jeszcze pokonać barierę krew- mózg.
Pomaga mu w tym odpowiedni nośnik chemiczny, ale z "usług" tego nośnika korzysta jeszcze 5 innych aminokwasów, które są obecne we krwi w większych ilościach niż tryptofan. W eliminowaniu konkurencji pomaga tryptofanowi insulina. Dzięki niej szanse na dostanie się go do mózgu rosną, a nam poprawia się nastrój.
"Wprawdzie jedzenie słodyczy po obiedzie podnosi poziom insuliny, ale nie ma się co łudzić, że jest to zwyczaj dobry dla zdrowia" - podkreślił dr Jarzyna. Po zbyt obfitym posiłku poziom glukozy we krwi rośnie bowiem tak bardzo, że zaczyna ona być toksyczna dla wielu komórek i tkanek organizmu. Ten stan określany jest jako hiperglikemia.
Jak wyjaśnił badacz, glukoza w nadmiarze ma zarówno ostre jak i przewlekłe działania toksyczne. Krótkotrwała hiperglikemia trwa tylko tyle ile utrzymuje się nadmiar glukozy we krwi, ale prowadzi do nadprodukcji wolnych rodników - cząsteczek o silnych własnościach utleniających, bardzo szkodliwych dla komórek i tkanek.
Najbardziej narażony na atak wolnych rodników jest śródbłonek naczyń. Pod ich wpływem dochodzi do stanów zapalnych w naczyniach i do rozwoju miażdżycy. Zmiany naczyniowe dotyczą zarówno naczyń dużych, prowadzących krew do mózgu lub serca, jak i małych - np. w nerkach lub siatkówce oka.
Dr Jarzyna zaznaczył, że jednorazowe zjedzenie nawet pół kilograma cukru nikomu nie zaszkodzi. Dopiero regularne błędy w odżywianiu mogą prowadzić do rozwoju wielu schorzeń, przede wszystkim chorób układu krążenia i cukrzycy typu II.
Jak mówi specjalista, jeśli już mamy zjeść coś słodkiego, to najlepiej po wysiłku fizycznym lub gdy jesteśmy głodni. Poziom glukozy wzrośnie wówczas w granicach normy. Gdy czujemy głód, nawet lepiej zjeść jeden mały batonik niż kilka białych bułek, które spowodują znacznie większy skok glukozy.
Jeśli jednak zjadamy deser po obiedzie, to "nasycone" jedzeniem komórki w całości przekształcą go w cholesterol. Dlatego osoby genetycznie predysponowane do wysokiego poziomu cholesterolu powinny bardziej kontrolować jedzenie słodyczy niż tłuszczów.
Jak podkreślił dr Jarzyna, najważniejszą zasadą jest "jeść tak, aby uniknąć poposiłkowej hiperglikemii". Dlatego żaden posiłek nie powinien być duży. Mity, że śniadanie powinno być największe, a kolacja najmniejsza, nie służą zdrowiu. Najlepiej rozkładać dzienną dawkę kalorii na 5-7 małych porcji. Wówczas skoki glukozy nie będą tak duże i ograniczymy ryzyko hiperglikemii.
Cukier używany do produkcji słodyczy w Polsce i innych krajach Europy to sacharoza. W USA natomiast coraz częściej sacharozę zastępuje się syropem fruktozowym. Tymczasem zawarta w owocach fruktoza jest znacznie gorzej przyswajana przez organizm niż sacharoza lub glukoza.
"Fruktoza jest bardzo szybko przekształcana w kwasy tłuszczowe i cholesterol. Dlatego zastępowanie nią sacharozy wcale nie jest, wbrew pozorom, zdrowsze" - zaznaczył dr Jarzyna. Jak podkreślił, nie powinniśmy się natomiast obawiać jedzenia owoców, choć zawierają one przecież fruktozę. Obecny w nich błonnik opóźnia przemiany węglowodanów i spowalnia uwalnianie glukozy do krwi.
W ramach X Festiwalu Nauki w Warszawie, w dniach od 15 do 24 września ponad 100 naukowców prezentowało warszawiakom swoje dokonania i zainteresowania badawcze. Warszawskie spotkania z nauką objęły ponad 500 imprez.
-
Pogratulować prawie ukończenia magisterki.
-
dzięki :)
"Prawie" robi dużą róznicę
-
dzisiaj :) pomyslalam sobie, ze nigdzie nie mialam w zyciu pamietnika;)
sniadanie 1.75 kanapki z serkiem i pomidorem (dżem sie skonczyl)
2 sniadanie ZONK- kawałeczek szarlotki i kawałeczek sernika (naprawde malutkie!) i jogurt fantazja truskawkowa
obiad ryz z warzywami gotowanymi i jeden placek ze sliwkami
podwieczorek brak
kolacja; ziemniaki z kalafiorem gotowanym a wlasciwie kalafior i odrobina ziemniaczkow
i glodna bylam jak nie wiemco weic zjadlam jezscze kajzerke (zwyklła biala) i to niedobrze, ale nadal napadlo mnie na jedzenie
wiec ........
jechalam na soptkanie i kupilamsobie kinderbueno :) ale zjadlam tylko 1(a w paczce są dwa)
i potem bylam u kosmetyczki (chodze na depilacje z kolezanką, do kosmetyczki do domu, weic wychodzi taniej. I jak jedna jest depilowana, to druga czyli ja jezdzi na rowerku stacjonarnym, wiec dzisiaj dałam przyjaciółce drugie bueno i usiadlam na rowerek, ktory pokazuje ile sie spalilo kalorii. wiec po 120 spalilam juz swojego batonika, potem jeszcze jej batonika a potem zabralam sie do spalania jej i mojego obiadu :):):) )
a teraz jeszcze kilka sliwek i ide biegac