Od czasu do czasu frytki bym dopuściła, raczej z piekarnika niż z oleju...
Kurzy cycek to z kolei najchudsze mięso. Jakby go tak nie panierować, tylko zamarynować wcześniej w jogurcie i przyprawach i usmażyć na wodzie (ale nawet i normalnie smażony sam nie wchłonie tyle tuszczu co panierka). Bardzo zacny jest i nawet mój tłuszczo lubny mąż, co piersi nie ruszał z kurczaka, polubił tak marynowanego...
Czasami drobne zmiany nawet nie w jedzeniu a w dodatkach wystarczą... I więcej warzyw.
Jeśli gotuje mama, to może przekonanie jej, że chcesz tylko zrezygnować z nadmiaru tłuszczu w jedzeniu i zastąpić go większą ilością warzyw, pomoże? Mnie by przekonało, odmowa jedzenia czegokolwiek wzbudziłaby niepokój, ale propozycja "mamo nie kupuj mi ciastek, tylko kup kalafiora" spotkałaby się z pełnym poparciem. Teoretyzuję, bo córkę mam stanowczo jeszcze za młodą na takie rozważania![]()
Zakładki