hihi dobre Aniukuleczkoja też jak się uczę to na zasadzie skojarzeń - najprościej i najszybciej
hihi dobre Aniukuleczkoja też jak się uczę to na zasadzie skojarzeń - najprościej i najszybciej
hehe skojarzenia powiadacie![]()
ja wczoraj czytałam ksiazke- siostra jak była mlodsza ode mnie to przeczytała cała serie (47 ksiazek) Saga o Ludziach Lodu heheh tak mnei wciagneło ze juz jestem w połowie 2 tomu
![]()
kurde tam to sie ma skojarzenia
wczoraj to rechotałam jak sisotrze czytałam niektóre motywy
![]()
normlanie kwiczalam ze smiechu
![]()
siostra tez sie smiała ale powiedziałam ze nie dojrzałam na takie ksiazki
![]()
ale i tak przeczytam- to lepsze od Harlekina
![]()
dobra nic się prawie nie nauczyłam - kicha![]()
![]()
![]()
ale za to ładnie dziś jadłam![]()
![]()
![]()
i zaraz coś jeszcze zjemw nagrodę
ale spoko nic kalorycznego
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
buuuuuuuuuziaki![]()
![]()
![]()
no, to jedzenie w nagrode.....
justynia, odstaw wszystkie rozpraszacze, nie mysl o krzysiu, tylko sie ucz!!!!!!!1
a propos sagi o ludziach lodu - moje kolezanki to czytaly w podstawowce, to jakis wlasnie harlequin tylko ze skandynawski
ale slyszalam-widzialam, ze wciaga
hheehe to nie Harelkinto nie jest o miłosci, chociaz troszku jej jest. To historia rodu
od tysiac piecset któregos do tysiac dziewiecset osiemdziesiatego ktoregos
SWIETNE
Buziak na miły dzien :P
no dobra ja zaraz lecę na weidera wskoczyć i pożreć jogurt![]()
![]()
![]()
potem nauka, nauka, nauka i do Krzysia![]()
![]()
![]()
wczoraj to miałam z nim wpadkętzn nie wpadkę WPADKĘ tylko odwaliłam coś
![]()
![]()
![]()
bo był sobie z kumpelą na piwie no i ja też koniecznie chciałam to mu dzwonię, że kiedy kasia pójdzie to ja doniego przyjadę i też pójdziemya on się wykręcać zaczął, że potem zadzwoni A jak już zadzw to miał pretensje, że stawiam go w takiej sytuacji i że dzisiaj mieliśmy się nie spotkać i on się już z kolegami umówił
to ja mu odp, że przecież duchem świętym ani wróżką nie jestem i mógł powiedzieć mi tak od razu, że ma inne plany, a nie owijać w bawełnę
![]()
![]()
a teraz mieć do mnie pretensje, że nie wiem i że chcę się spotkać
![]()
![]()
![]()
no i właśnie wiem, że troszkę jak dziecko się zachowałam![]()
![]()
no ale co ja juz na to poradzę
![]()
![]()
![]()
bo my w jakimś pubie nie byliżmy chyba od roku![]()
![]()
albo gdzieś do ogródka, albo na jakiś beznadziejny festyn, albo na pzze, kebab a do pubu nie
![]()
![]()
![]()
nigdy nie robu=imy yego co ja lubie![]()
![]()
i nigdy nie chodzimy tam gdzie ja chcę
bo on nie lubi i koniec kropka, ale dzisiaj już sobie z nim pogadam
![]()
![]()
![]()
i sorki za moje zanudzanie![]()
![]()
![]()
buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu uuuuuuuziaki
![]()
hehe nie ma to jak zakochani- ja sie ciagle obracam w ich kregu![]()
justynia,
tylko bądź dla niego milaza chwile wkleje Ci opowiadanie
Historia - pół żartem![]()
Powiedzmy, że facetowi imieniem Roger podoba się kobieta... Nazwijmy ją Elaine. Zaprasza ją do kina; ona się zgadza; spędzają razem miły wieczór. Kilka dni później proponuje jej obiad w restauracji i znów oboje są zadowoleni. Zaczynają się spotykać regularnie i żadne z nich nie widuje się z nikim innym.
Aż któregoś wieczoru w samochodzie, Elaine zauważa: "A wiesz, że dziś mija dokładnie sześć miesięcy odkąd się spotykamy?" W samochodzie zapada cisza. Dla Elaine wydaje się ona strasznie głośna. Dziewczyna myśli: "Kurczę, może nie powinnam była tego mówić. Może on nie czuje się dobrze w naszym związku. Może sądzi, że próbuję na nim wymusić jakieś zobowiązania, których on nie chce, albo na które nie jest jeszcze gotowy."
A Roger myśli: "O rany. Sześć miesięcy".
Elaine myśli: "Ale zaraz, ja sama nie jestem pewna, czy chcę takiego związku. Czasami chciałabym mieć więcej przestrzeni, więcej czasu, żebym mogła przemyśleć, co chcę dalej zrobić z tym związkiem. Czy ja naprawdę chcę, żebyśmy posuwali się dalej...? W zasadzie... do czego my dążymy? Czy tylko będziemy się nadal spotykać na tym poziomie intymności? Czy może zmierzamy ku małżeństwu? Ku dzieciom? Ku spędzeniu ze sobą całego życia? Czy ja jestem już na to gotowa? Czy ja go właściwie w ogóle znam?"
A Roger myśli: "... czyli... to był... zobaczmy... czerwiec, kiedy zaczęliśmy się umawiać, zaraz po tym, jak odebrałem ten samochód, a to znaczy... spójrzmy na licznik... Cholera, już dawno powinienem zmienić olej!"
A Elaine myśli: "Jest zmartwiony. Widzę to po jego minie. Może to jest zupełnie inaczej? Może on oczekuje czegoś więcej – większej intymności, większego zaangażowania... Może on wyczuł – jeszcze zanim sama to sobie uświadomiłam - moją rezerwę. Tak, to musi być to. To dlatego on tak niechętnie mówi o swoich uczuciach. Boi się odrzucenia."
A Roger myśli: "I muszą jeszcze raz sprawdzić pasek klinowy. Cokolwiek te bałwany z warsztatu mówią, on nadal nie działa dobrze. I niech nie próbują tego zwalać na mrozy. Jakie mrozy? Jest 8 stopni, a ten silnik brzmi jak stara śmieciarka! I jeszcze zapłaciłem tym niekompetentnym złodziejom 600$."
A Elaine myśli: "Jest zły. Nie winię go. Też bym była na jego miejscu. Czuję się taka winna, każąc mu przez to przechodzić, ale nic nie poradzę na to, co czuję. Po prostu nie jestem pewna..."
A Roger myśli: "Pewnie powiedzą, że gwarancja jest tylko na 90 dni. To właśnie powiedzą, szczury."
A Elaine myśli: "Może jestem po prostu idealistką, czekającą na rycerza na białym koniu, kiedy siedzę obok wspaniałego mężczyzny, mężczyzny, z którym lubię być, na którym naprawdę mi zależy , któremu chyba także zależy na mnie. Mężczyzny, który cierpi z powodu mojej egoistycznej, dziecinnej, romantycznej fantazji."
A Roger myśli: "Gwarancja! Ja im dam gwarancję! Powiem, żeby ją sobie wsadzili w..."
- Roger - odzywa się Elaine.
- Co? - pyta Roger, wyrwany niespodziewanie z zamyślenia.
- Proszę, nie dręcz się tak - kontynuuje Elaine, a jej oczy zaczynają napełniać się łzami - Może nigdy nie powinnam... Czuję się tak... (załamuje się i zaczyna szlochać)
- Co? - dopytuje się Roger.
- Jestem taka głupia... Wiem, że nie ma rycerza. Naprawdę wiem. To głupie. Nie ma rycerza i nie ma konia.
- Nie ma konia?
- Myślisz, że jestem głupia, prawda? - pyta Elaine.
- Nie! - odpowiada Roger, szczęśliwy, że wreszcie zna prawidłową odpowiedź.
- Ja tylko... Ja tylko po prostu... Potrzebuję trochę czasu...
(następuje 15-sekundowa cisza, podczas której Roger, myśląc najszybciej jak potrafi, próbuje znaleźć bezpieczną odpowiedź. W końcu trafia na jedną, która wydaje mu się niezła)
- Tak - mówi. Elaine, głęboko wzruszona, dotyka jego dłoni.
- Och, Roger, naprawdę tak czujesz? - pyta.
- Jak? - odpowiada pytaniem Roger.
- No, o tym czasie... - wyjaśnia Elaine.
- Och... Tak.
(Elaine odwraca się ku niemu i patrzy mu głęboko w oczy, sprawiając, że Roger zaczyna się czuć bardzo nieswojo i obawiać, co też ona może teraz powiedzieć, zwłaszcza, jeśli to dotyczy konia. W końcu Elaine przemawia)
- Dziękuję ci, Roger.
- To ja dziękuję - odpowiada mężczyzna.
Potem odwozi ją do domu, gdzie rozdarta, umęczona dusza chlipie w poduszkę aż do świtu, podczas gdy Roger wraca do siebie, otwiera paczkę chipsów, włącza telewizor i natychmiast pochłania go powtórka meczu tenisowego między dwoma Czechami, o których nigdy wcześniej nie słyszał. Cichy głosik w jego głowie podpowiada mu, że w samochodzie wydarzyło się dziś coś ważnego, ale Roger jest pewny, że nigdy nie zrozumie, co, więc stwierdza, że lepiej wcale o tym nie myśleć (tę samą taktykę stosuje w stosunku do głodu na świecie).
Następnego dnia Elaine zadzwoni do swej najbliższej przyjaciółki, może do dwóch i przez sześć godzin będą omawiać tę sytuację. Drobiazgowo zanalizują wszystko, co ona powiedziała i wszystko, co on powiedział, po raz pierwszy, drugi i n-ty, interpretując każde słowo, każdą minę i każdy gest, szukając niuansów znaczeń, rozważając każdą możliwość... Będą o tym dyskutować, przez tygodnie, może przez miesiące, nie osiągając żadnej konkluzji, ale także wcale się tym nie nudząc.
W tym samym czasie, Roger, grając w golfa ze wspólnym przyjacielem jego i Elaine, zatrzyma się na chwilę przed uderzeniem, zastanowi i zapyta: - Norman, nie wiesz, czy Elaine kiedyś miała konia?
![]()
Zakładki