-
Wielki powrót Justyni i nowe siły!!!
No cóż nie było mnie tu przez jakiś czas... dłuższy czas... bo no cóż chyba się troszkę... wstydziłam
Ohhh nie myślałam, że to będzie takie ciężkie
przyznać się do porażki. Z mojej poprzedniej dietki nici. Wiecie jeden wyjazd, potem drugi no i tak jakoś poszło
No i koniec końców ważę 71 kilosków. Ale ja się nie łamię
Uciekłam sobie na inne forum, ale mnie tagotta znalazła i przyłapała... już pierwszego dnia hehehehe
No więc powracam i tym razem na dużo dłużej, bo do końca roku. Potem też będę pisać, ale dietka planowana do końca roku
Wiem, że mi pomożecie i cieszę się bardzo, że odważyłam się i wróciłam na to forum. Tutaj czuję się jak w domku.
Buziaczki dziewczynki
Ale mam kłopocik
Bo jutro jadę z moim boyfriendem i jego rodzicami do Lichenia no i tam na jakieś jedzonko... hmmm będzie ciężko, tymbardziej, że dopiero zaczynam dietkę
Już widzę to całe smaczne jedzonko, złote góry jedzenia
Ale postaram się być rozważna- OBIECUJĘ
To papatki
-
Justynia, no pewnie ze cie znalazlam, bo mi teskno bylo
Bo jak Cie zawsze czytalam, to mi sie geba smiala
To sie ciesze, ze jestes! A kilosy nowe? nooo Justyniaaaa....juz my wiemy co z nimi, nie?
-
oho...kryzys był....spoko..weź sie w garść i do dietkowania
A co do wyjazdu to poprostu ogranicz troszke jedzonka, wolno wszystko gryź no poprostu nie spiesz sie z jedzeniem.
Życzę ci samych sukcesów w dietkowaniu
-
No fajnie było, fajnie :P
Zjadłam na śniadanko pół miseczki zupki jarzynowej, potem mama Krzyśka wmusiła we mnie sernik
- próbowałam odmówić, ale wstydziłam się powiedzieć, że się odchudzam, a ona doskonale wie jak ja lubię słodycze, no i wpadłam i zjadłam - i 1/4 kurczaka z rożna z bułką - ale kurczaczek był malutki, a ja wzięłam tą mniejszą połowę - no dobra napisałam jak Lech Wałęsa "mniejsza połowa" ale wiecie o co chodzi A no i najeść to ja się wogóle nie najadłam tylko sobie smaku narobiłam i tyle
Normalnie to bym i całego kurczaka zjadła, przy odrobinie wysiłku, przy naprawdę maluteńkiej odrobinie wysiłku
Oczywiście nie obeszło się bez żenady
bo jedziemy sobie, jedziemy, no i ta jazda tak mnie jakoś usypiała i się wogóle nie odzywałam w obie strony. No i osezwałam się raz - co oczywiście nie uszło niczyjej uwadze - mianowicie krzyknęłam na cały głos "ptaszek" bo by biedaczka Krzyś przejechał, no oczywiście komentarze trwały przez resztę drogi, czyli przez godzinkę
A terz qrna mam problema, bo nie wiem ile sernik ma kalorii - wpisałam 250- i nie wiem ile kcal ma ten kurczoczek - wpisałam 630 - a ja tu siedzę potwornie głodna, jest dopiero 15.35 i przekroczyłam już 1000 kcal qrka wodna. Ale jakoś przetrwam.
-
Justynia! No ale PTASZEK zyje?
I jak sobie dalas rade z kaloriami, bo to juz wieczor prawie.....w koncu tez wcale nie musisz jesc 1000, tylko np 1200 - czytalam juz w tysiacu miejsc, ze tak samo sie chudnie
no i dawaj tu Krzysia, niech w koncu powkleja zdjecia
-
Krzysiu będzie pojutrze dopiero i coś wklei
A u mnie całkiem nieżle
Ja oczywiście jak zwykle trochę nadgorliwa wpisałam sobie, że zjadłam 400 g kurczaka, a jak się zapytałam mamy to mi powiedziała, że tyle ile zjadłam to najwyżej jest 200 więc luzik
Potem zjadłam chrupkie pieczywo i trochę gotowanych warzyw i zmieściłam się w 1000 ( dokładnie 863,60 ) no i oczywiście chyba z 5 herbatek zielonych
Jedną piję właśnie teraz
A z tego wszystkiego to najgorsze jest to, że ten sernik, który zjadłam, to go prawie wcale jakoś nie poczułam. Jedliśmy w drodze i się tak zastanawiała ile on może mieć kcal, że nie wiedziałam kiedy go zjadłam, a go już nie było
Nawet smaku nie poczułam
Krzyśka mama mnie oczywiście terroryzowała, żebym zjadła jeszcze jeden kawałek, ale ja się dzielnie opierałam, ale że należę do tych wstydliwych
to nie powiedziałam o odchudzanku, no i ... skłamałam
Oczywiście na kłamstwie nikt dobrze nie wychodzi
Wymyśliłam sobie, że mnie brzuszek strasznie boli i wolę nie jeść słodyczy. Myślałam, że to załatwi sprawę, ale przyszła teściowa wyciągnęła batalię i wojska zaciężne ze swojej torebki w postaci... tabletek
Miała tam chyba wszystkie
Nospę, ranigast, apap, ibuprom.... i kazała i je... zjeść, więc ja się dzielnie broniłam przez jakieś 5 minut, że ja to nie lubię lekarstw i że mnie tak mocno jednak nie boli i wkońcu odpuściła i wpakowała mi to wszystko do mojej torebki
potem mnie namawiała na lody, kebab, jeszcze raz na lody i jeszcze raz na lody, a potem tata Krzyśka namawiał mnie na... lody
a mój Krzyś kochany jeszcze do mnie ze słodkim uśmieszkiem "no nie zjesz loda? przecież tak je lubisz" Myślałam, że go zabiję
ale się powstrzymałam ze względu na święte miejsce. Ogólnie było fajnie. Acha
jeszcze mama Krzysia podchodzi do mnie dyskretnie i mi na ucho mówi " ale Justynko ty się nie wstydż, że lody lubisz. Jak chcesz to mów". Odmówiłam.
No więc było po prostu cudownie
Buziaki
-
heh...no to naprawde miły wypadzik
Ja to bym tam chyba dostała wścieklizny gdyby każdy co chwile pytałby sie mnie czy chcę cos do jedzenia.
Eh..kiedyś pamiętam, jakieś 3 tygodnie temu byłam z rodzicami u babci...paranoja:/ co chwilkę babcia mówi: a może jednak zjesz rosołek? Tak odrobinkę.
Naszczęście dzielnie sie powstrzymywałam bo wiadomo jak goduje babcia na wsi. Pysznie i bardzo tłusto!
Gdy już miałam tej gadaniny dość wsiadłam na rower i z moimi braćmi ciotecznymi pojehałam przejechać sie na rowerku..jakieś pół kilometra może troszke więcej.
No i lajcik
-
Juuuustyniaaa
no to ze Ty po takiej batalii przezylas, to cud jakis
no zwlaszcza, ze lody lubisz, nie ?
no ale sernika rzeczywiscie szkoda, bo jak juz czlowiek zostanie zmuszony, to chcialby chociaz poczuc do czego
Niemnej jednak wcisnelas sie w tysiaka, to i gratulowac trzeba
-
ok a dziś przyjdzie do mnie Krzyyyyyś lalalalalalalala
i będą zdjęcia tumtu rum tum tum :P :P :P
no dobra śpiewanie to nie moja najlepsza strona
a ja zaraz idę na śniadanko-2 paróweczki
bo stwierdziłam, że mi mięska trzeba
bez którego żyć nie mogę
No i postanowiłam, że śniadanko będę zawsze jadła naaaaaaaajwiększe
( Cholerna wiertarka
u góry mi wiercą od rana
)
dlatego dziś paróweczki, a może paróweczka i jajo na twardo
no dobrze, że jajo a nie jojo
na to nie pozwolimy
-
nooo czekamy czekamy z niecierpliwoscia na Krzysia
Paroweczki na sniadanie? Smaczengo!!!!!
Ja to rano jestem zawsze taka antyjedzeniowa, ze nawet "tekturke" ledwo co przelkne
No ale ide juz ide jednak cos wrzucic "na ruszt"
Buzia!
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki