Krzysiu będzie pojutrze dopiero i coś wklei

A u mnie całkiem nieżle Ja oczywiście jak zwykle trochę nadgorliwa wpisałam sobie, że zjadłam 400 g kurczaka, a jak się zapytałam mamy to mi powiedziała, że tyle ile zjadłam to najwyżej jest 200 więc luzik Potem zjadłam chrupkie pieczywo i trochę gotowanych warzyw i zmieściłam się w 1000 ( dokładnie 863,60 ) no i oczywiście chyba z 5 herbatek zielonych Jedną piję właśnie teraz

A z tego wszystkiego to najgorsze jest to, że ten sernik, który zjadłam, to go prawie wcale jakoś nie poczułam. Jedliśmy w drodze i się tak zastanawiała ile on może mieć kcal, że nie wiedziałam kiedy go zjadłam, a go już nie było Nawet smaku nie poczułam

Krzyśka mama mnie oczywiście terroryzowała, żebym zjadła jeszcze jeden kawałek, ale ja się dzielnie opierałam, ale że należę do tych wstydliwych to nie powiedziałam o odchudzanku, no i ... skłamałam

Oczywiście na kłamstwie nikt dobrze nie wychodzi Wymyśliłam sobie, że mnie brzuszek strasznie boli i wolę nie jeść słodyczy. Myślałam, że to załatwi sprawę, ale przyszła teściowa wyciągnęła batalię i wojska zaciężne ze swojej torebki w postaci... tabletek

Miała tam chyba wszystkie Nospę, ranigast, apap, ibuprom.... i kazała i je... zjeść, więc ja się dzielnie broniłam przez jakieś 5 minut, że ja to nie lubię lekarstw i że mnie tak mocno jednak nie boli i wkońcu odpuściła i wpakowała mi to wszystko do mojej torebki potem mnie namawiała na lody, kebab, jeszcze raz na lody i jeszcze raz na lody, a potem tata Krzyśka namawiał mnie na... lody a mój Krzyś kochany jeszcze do mnie ze słodkim uśmieszkiem "no nie zjesz loda? przecież tak je lubisz" Myślałam, że go zabiję ale się powstrzymałam ze względu na święte miejsce. Ogólnie było fajnie. Acha jeszcze mama Krzysia podchodzi do mnie dyskretnie i mi na ucho mówi " ale Justynko ty się nie wstydż, że lody lubisz. Jak chcesz to mów". Odmówiłam.

No więc było po prostu cudownie Buziaki