heh...no to naprawde miły wypadzik
Ja to bym tam chyba dostała wścieklizny gdyby każdy co chwile pytałby sie mnie czy chcę cos do jedzenia.
Eh..kiedyś pamiętam, jakieś 3 tygodnie temu byłam z rodzicami u babci...paranoja:/ co chwilkę babcia mówi: a może jednak zjesz rosołek? Tak odrobinkę.
Naszczęście dzielnie sie powstrzymywałam bo wiadomo jak goduje babcia na wsi. Pysznie i bardzo tłusto!
Gdy już miałam tej gadaniny dość wsiadłam na rower i z moimi braćmi ciotecznymi pojehałam przejechać sie na rowerku..jakieś pół kilometra może troszke więcej.
No i lajcik![]()
Zakładki