-
Doty wzięłam z Ciebie przykłąd i też zaczęłam weidera :? nie wiem jak dajesz radę i ciagle ci mało :wink: , ja miałam dość a to przecież to najlżejszy dzień bo pierwszy :lol: ale moze potem będzie lepiej
a jeść nie mozesz pewnie z problemów :roll:
ja to mam na odwrót, im więcej problemów tym większy apetyt :oops: :?
będzie dobrze, tylko ty musisz w to uwierzyć,
nie tak dawno sama mi pisałaś jak wiele w życiu przeszłaś i wszystko pokonałaś, jesteś niesamowicie silną osobą :D
jasne ze potrzebujesz zrozumienia i miłości, każdy tego potrzebuje
ja wiem że sobie ze wszystkim świetnie poradzisz i wszystko się ułoży, Tobie na pewno się wszystko uda
:D
-
Dottuś trzymaj się cieplutko :!:
Miłego dnia dzisiaj życzę i samych dobrych dni :!: :!: :!:
-
Dorotko !
szkoda że nic nie piszesz :(
mam nadzieję że wszystko ok
papatulki i buziaczki
-
MIŁEGO DNIA DOTY!
Podziwiam Cię,że tak wytrwakle ciągniesz dietke ićwiczenia,u mnie ćwiczenia OK,ale dietka gorzej.
-
Jestem... z okropnym bólem głowy i niewyspaniem... to wszystko przez te leki... :? :roll: Ale jestem... :D
Jest mi o wiele lżej, jak nie myśłę o tym wszystkim, jak nie rozpamiętuje...
Dziś rano wstało piękne słonko i teraz piuęknie świeci mi przez okno :) :D Jak ja lubię takie dni :D :D :D
Dziękuję, moje drogie, że jesteście ze mną, nawet, jak nic nie piszę... Zaglądnęłam tu i się zdziwiłam, że mało u mnie było odwiedzin... no cóż... :roll: Nie czułam potrzeby pisania o sobie...
U mnie dobrze... spokojnie.... :) :) :) Czuję się pewna, spokojna, opanowana... Dzis jestem w domku, bo mały wczoraj się pochorował. Zabrałam go wcześniej ze żłobka i dziś jestem na zwolnieniu L-4 w domu :D Okazało się to niegroźne zatrucie pokarmowe, najprawdopodobniej skórka od jabłka, albo nieumyty owoc cytrusowy. Nie wiadomo... teraz sobie słodko śpi, a mama pisze :)
Dietkowo, nie najlepiej... ale nie będę pisać, co ja takiego wczoraj zjadłam, bo mnie zlinczujecie... Waga chyba wnormie, dzielnie walczę co wieczór ze Panem W. :) Obiecałam sobie, ze dobrnę do końca i już mam za sobą 9 dni :D Uda mi się :D :D :D :D Mam ufność i wiarę... :D Wielką niezmąconą wiarę w to, ze mi sięuda :D i że wymarzony kaloryferek pojawi siew końcu na brzuszku... :D
Kończę, bo obiecałam szefowi, że mu pomogę i popracuję dziś w domku... z własnej, nieprzymuszonej woli :)
Jeszcze raz dzięki za odwiedzinki :D i życzę wszysktim udanego dnia :D przynajmniej tak słonecznego, jak dziś jest u mnie :D
-
Witam Dorotko :!:
Troszkę mnie nie było, ale już jestem i mam nadzieję, że tak zostanie :wink:
Zawsze tak jest, że jak coś komuś zasiedzi się w głowie, to trzeba się z tym w końcu i powoli uporać. A niestety im dłużej to siedzi, tym trudniej jest się tego pozbyć, ale wierzę, że Ci się to uda.
Podziwiam Cię za to "szóstkowanie", ja czasem wieczorami na stojąco zasypiam i do szóstko słabo się przykładam. Ale przy rozćwiczeniu, to czasem aż robi sie jej za mało, chociaż czasami i to co powinno być, to już z musu męczę :wink:
Pozdrawiam serdecznie i mmiłego dzionka życzę, nawet przy pracy "z własnej woli" :wink: I słoneczka zazdroszczę, u mnie szaro-buro.
-
witaj Doty dziś nie miałam czasu na odwiedzinki a lubię wpadać do ciebie i sprawdzać jak ci idzie, też zaczęłam weidera, nie wiem czy dam radę ale próbuję, dopiero 3 dni za mną :roll: ciężko to idzie, ale walczę
tobie też było tak trudno na początku??
cieszę się że juz czujesz się lepiej, a będzie jeszcze lepiej :D
-
Niech synus wraca do zdrowia.A w ciebie wierzę,że wkońcu dopniesz tego i będziesz miała swuj upragniony kaloryfek na brzuszku.Powodzenia.
-
Posyłam Ci uśmieszek - bo słoneczka niestety nie mogę bo nie świeci !! tylko chmurska sie zebrały.
-
Kochane jesteście :D :D :D
Sairko masz rację, uporam się z tym i bedę na wiosnę zdrowa i szczupła :D Mam ufnośc i wiarę w to, ze uda mi się uporać z chorobą. A ćwiczę raczej z upartego charakteru niż z innego powodu... Wiem, ze jakbym choć jedną serię odpuściła, w jeden tylko wieczór, to już by mi isę nie chciało. Znam siebie, swoje możliwości i wiem, że tak by właśnie było. Tomek wczoraj próbwał, niby to ukratkiem, odciągnąć mnie od Weidera (czyżby zazdrosny był :roll: :lol: ) ale nie dałam się i pokazałam pazurki i twardy charakter :wink:
A co do Twoich ćwiczeń, kochanie, jeśli nie masz czasu, bo przecież masę zadań i stresów na Twojej głowie, to nie dręcz się i na siłę nie ćwicz. Ja to sięwszystko uspokoi - wrócisz, a raczej zaczniesz na nowo :D Pozdrawiam :)
Inezzko, kochana Inezzko. słonko, ja nie mam żalui, że mnie rzadziej odwiedzasz. Po pierwsze dlatego, że wiem, jak trudno jest pisać pracę na studia. Po drugie, wiem, jak ciężko pomóc komuś, jak samemu myśłi się wyłącznie o jednym, "jak tu zapiąć wszystko na ostatni guzik". Po trzecie, wiem, ze nastrój jest zaraźliwy i wiem, ze mój zły tez się potrafi udzielać :) I nie mam o to żalu, czy pretensji. :) Rozumiem to... :D
Co do A6W i początków.... kochana, na początku, to mięsnie brzucha strasznie mnie bolały... ale nie poddawałam się :) i chyba o to chodzi :wink: także, jeśli masz determinację i chcesz osiągnąć cel - schudnąć i wyrobić mięśnie - ćwicz :D Gwarantuję - uda się :!: :D Powodzenia :D
Arletko z synkiem jest lepiej. Dziś już poszedł do żłobka... Dziękuję, ze jesteś i piszesz u mnie :D :D :D
U mnie... jak zwykle... Dużo zamieszania... ale głównie, co czuję to spokój... jestem spokojna... wzięłam sobie wieczorem lek i zasnęłam, obudziłam się, jak jeszcze było wszędzie ciemno i cicho - 5.00 nie mogłam już spać... syndrom depresyjny... brak snu...
Wczorajszy dzień skońćzyłam randką z Panem W. i jak wcześniej pisałam nie dałam się odciągnąć od ćwiczeń. Mój Tomek mówił, że nie chce, żebym ćwiczyła, ale nie powiedział dlaczego, więc, robieto dla siebie, a nie dla niego... :? :roll: :wink: Nie zależy mi juz na tym, żeby sie jemu podobać. Chcę sie podobać sobie i jego ironię mam głęboko gdzieś. Nie uwierzycie, ale jestem bardzo spokojna i biorę tylko wieczorem leki, nie przesadzam. Wczoraj po terapii Tomek przyszedł i rozmawialiśmy o nas. Jest miły, cierpliwy. Ciekawe, jak długo tym razem. Jeśli będzie sie rzucał, będzie to nasz koniec, bo nie dam rady wziąć siepotem w garść, ale nie wazne...
Dziś rano pomyślałam: " Spojrzeć jasną twarzą w przyszłość" . Mam ogromną nadzieję, taką z dużymi zielonytmi oczami, że wszystko się uda...
Pędzę do pracy. Wybaczcie, że do Was nie wpadam.... nie mam sił, jeszcze muszę się uporać z moimi problemami, jeszcze nie jestem stabilna uczuciowo...
MIŁEGO DNIA :D