Czemu to szuka Cię policja :?: :shock:
Udanych zakupów życzę :lol:
Wersja do druku
Czemu to szuka Cię policja :?: :shock:
Udanych zakupów życzę :lol:
Miłego weekendu.Pozdrawiam. :)
Hej dotty czemu mnie nie odwiedzasz ostatnio :) ja tez jakos nie miałam czasu ale teraz jeste widze ze jest u ciebie suuuuuuuuuuuuuper extra.... :) waga swietna obym ja zaniedługo takiej dobiła
Witam :)
Chciałabym wkleić dwa zdjęcia dla porównania:
Wigilia 2005
http://images14.fotosik.pl/23/36ee66cbd7e83fc7.jpg
Wigilia 2006
http://images12.fotosik.pl/14/996c89d8076704aa.jpg
A teraz dla porównania zdjęcie z czerwca 2006 z moimi dwoma siostrami:
http://images14.fotosik.pl/23/b16bdaede0454e03.jpg
A nowe zdjęcia są TUTAJ
Pozdrawiam :D i zmykam do męża :wink: :D
Doty wyglądasz zaje.............e :!: :!: :!: :!:
po prostu różnica kolosalna :D super po prostu super :D :D :D :D
jesteś niesamowita ze tego dokonałaś :D
tylko błagam uważaj na siebie teraz,
nie strać tego, bo wyglądasz super
odwaliłaś kawał dobrej roboty :lol: :lol: gratulacje :D :D
Dzien dobry :D
Super zdjęcia Dotty :!: Widać, jak dużo dokonałaś i to w krótkim czasie :!: Gratuluję kochana :!: :D :D :D
Miłrgo dnia :D
Hejka :D
Dzieki Inezzko i Agus to wszystko bardzo miłe... :D :D :D
W sobotę na terapii dowiedziałam się, ze cierpimy tak bardzo, bo mam depresję... wiąże się ona z niespełnieniem wyobrażeń o swoim życiu i moim idealnym mężczyźnie, czyli trochę z dziecięcej fantazji na temat wizji "księcia z bajki"... Nie umiem sobie z tym poradzić... raz mi jest dobrze... a raz źle... mam bardzo jasne huśtawki nastrojów...
To, co opowiadam czasem o moim mężu nie jest do końca prawdziwe... bo - jak powiedział psycholog - dodaję moje uczucia i wychodzi z nief opotwór w oczach ludzi... Nie jest do końca fair wobec mnie, nie traktuje mnie należycie w niektórych sytuacjach, ale moja psychika nie może sobie pradzić z nadmiernym zderzeniem się rzeczywistości z moją wymarzoną wizją... i stąd moje ciepienia...
Ale jestem na dobrej drodze do stanu równowagi... staram się....
Z dietą nie idzie mi dobrze... w weekend jadłam tłusto, słodko i dużo... zajadałam swoje problemy... ten ból który jest we mnie.... gdzieś głęboko we mnie...
Ale nie przytyłam, na wadze dziś 55,5 kg :)
Wybaczcie proszę, że do Was nie wpadłam... i przez najbliższy czas nie będę... musze sobie poradizć z własnym problemem... a potem martwić się o całokształt... przepraszam...
Zapomniałam dodać, że dzielnie randkuję co wieczór z Panem W. :D :D :D :D :D
Doty jasne że musisz sobie poradzić najpierw ze swoimi problemami, musisz być trochę egoistką, aby odnaleźć siebie
wydaje mi się że kazdy ma jakieś wyobrażenia na temat swojego przyszłego partnera i potem gdy kogoś poznajemy to okazuję się że nie jest on księciem z bajki, ma wady i zalety, jak zresztą każdy,
i nie ma też nic dziwnego gdy ktoś nas krzywdzi a my wyrażamy się źle na jego temat, nie da się mówić o kimś że jest wspaniały w momencie gdy on zadaje nam ból. To normalne że skarżyłaś się na męża, skrzywdził cię i teraz będzie mu trudniej dotrzeć do ciebie i sprawić abyś mu zaufała tak jak dawniej, jakaś iskierka niepewności i żalu zostaje
dobrze że nie tyjesz, ale............uważaj, jojo to podstępny wróg, osiagnęłaś bardzo dużo, sama wiesz o tym najlepiej nie warto tego niszczyć, jeśli będziesz sie dobrze czuła w swoim ciele to ogólnie będzie ci lepiej
życze ci abyś odnalazła wewnętrzny spokój
Wszystkim odwiedzającym - miłęgo popołudnia... widzę, że jest Was już coraz mniej...
Inezzko dziękuję za zrozumienie... na razie czuję, jakby świat wirował mi przed oczami i nic nie mogę na to poradizć, co chwilę mam inny nastrój i co chwilę mysłę odrobine inaczej... Mam wrażenie, że dojrzewa we mnie pewna mysl... pewna uporczywa myśl, jak mucha, dręczy i nie obejdzie się bez klapki na nią...
A dieta trzymana... dziś zjadłam musli z jogurtem i dwie kromki suchego chleba... uwierzcie mi... żołądek mam tak sciśnięty, że szok, nie mogę nic przełknąć i sałatkę, którą sobie wczoraj przygotowałam, a którą mąż mi rano wepchnął na lunch odłożyłam z obrzydliwym grymasem na twarzy :? Teściowie przywieźli serniczek i drożdżówkę,... zjadłam kawałek, ale nie mogłam odmówić... tak mnie brzucho boli, że szok... kara jakaś być musi...
Dziś 8 dzień Pana W. :) On jest dla mnie jak narkotyk... chciałabym robić więcej i więcej... i więcej... a nie można... niezmordowana...
Marzy mi się slarium, masaż, kosmetyczka... a szef tradycyjnie nie dał mi jeszcze wypłaty... :roll:
Rozpaczliwie potrzebuję czułości, zrozumienia, miłości... :( Kto mnie zrozumie :?: Eh... do jutra...