ok, to żeby Ci nie przezkadzać niczego nie będe pisała przez pół godzinki na Twoim wątku :wink: :wink: :wink:
Wersja do druku
ok, to żeby Ci nie przezkadzać niczego nie będe pisała przez pół godzinki na Twoim wątku :wink: :wink: :wink:
A zresztą- udaje, że nie widze jak przychodzą odpowiedzi ;).
Dziś i wczoraj ważyłam 77kg. Mój cel to 55kg czyli zostało się jeszcze 22kg. Gdybym robiła nagrody co 10kg to by było ich mało (2 góra 3), a gdyby co 5kg...nie rozbestwiłabym się?? :roll: :wink:
Waże 75kg :arrow: ide na ślub*
Waże 70kg :arrow: - oddam za duże ciuszki i kupie nowe :P
Waże 65kg :arrow: Zapisuje się na tańce
Waże 60kg :arrow: Pończoszki ;)
Waże 55kg :arrow: Pierścionek**
* (jak będe ważyć mniej to się nie obraże :lol: )
**:twisted: mój ukochany założył się ze mną (to z tymi cegłami), że jeśli ja schudne do 55kg to on mi kupuje pierścionek zaręczynowy ( :lol: 8) )- nie myślcie, że on jakiś cham czy cu, poprostu chce mnie zdopingować, tylko ja jego coś nie mogę ;)
No a teraz co do menu:
Hmm...tu będzie ciężko :(. Sama już nie wiem, chciałam przez ten miesiąc ładnie dietkować, a potem pozwole sobie nawet na (od czasu do czasu!) słodkości.
Na pewno zabronione:
:arrow: Słodycze
:arrow: Potrawy mączne oprócz makaron z mąki durum (graham nienawidze :x ) oraz chlebek żytni
:arrow: Potrawy z cukrem (dżem, miód, itd.)
:arrow: Mąka... :roll: /tu się waham ;p
:arrow: Ukryte tłuszcze niezdrowe (kiełbasy, boczki i inne paskudztwa)
:arrow: Potrawy z proszku (budynie, kisiele, galaretki, zupki chińskie- buu :cry: )
Przykazania:
:arrow: 5 posiłków dziennie (to na całe życie)- śniadanie (250-300kcal), drugie (100kcal), obiad (300-400kcal) podwieczorek (100kcal) kolacja (200-250kcal)- to na dietę 1000kcal
:arrow: Do wszystkiego staram się wcisnąć warzywko, chyba że już na prawde nie pasuje, albo bida z nędzą i nie ma :(
:arrow: Na przekąski owocki ;)
:arrow: Codziennie mleczny produkt
:arrow: Duuuużo wody- jak najwięcej
:arrow: Potrawy kontrowersyjne (chleb, makaron) staram się jeść jak najrzadziej...
Jak ktoś ma jeszcze jakieś uwagi niech wali :)
cześć cześć cześć!!! na początek powiem, że uwielbiam glany, ale latem nie nosze z wiadomych powodów :D :D :D
przykazania hhhmmm...ja bym nie rezygnowała z chleba, codziennie powinien byc taki posiłek, oczywiście najlepiej ten ziarnisty, choć mi się zdarza zjeść zwykłą bułę :oops: makaron cacy o ile z mąki durum lub gryczny czy jaki tam jeszcze bywa... :lol: słodycze od czasu do czasdu dozwolone (ja jem kilka razy w tygodniu lody - dziś jedno malutkie ciasteczko z dżemem), żeby potem się na nie nie rzucić :twisted: miód naturalny jest zdrowy i w umiarkowanych ilościach NIE TUCZY, na sniadanie np. do musli jest dobry, rety, jutro mamuś przyniesie 3 kg miodku od znajomego :twisted:
więcej uwag na razie nie mam, no może 1000 to za mało. a ćwiczenia jakies są?
Xix- ja sobie nie odmówie, ale to plan na najbliższy miesiąc- aż do ślubu (nie mojego oczywiście), potem zamierzam zwiększyć ilość kcal. do 1200-1300 - tak przez 2-3miesiące a potem znów miesiąc tysiaka :).
A ćwiczenia: co drugi dzień godzinka steperu, a kiedy nie steper to ćwiczenia z motylkiem (na mięśnie ud, ramion, brzucha)+ spacerki :).
Miodzio może i zdrowy...no ok, będe jeść, ale góra 1 łyżeczkę na dzień ;).
A chlebuś jem, tylko nie za często (1 kromka/dzień)
No to spowiedź:
Ś: 1 kromka chleba a'la pumpernikiel+ pasta z makreli z serem białym+ pomidorek:)
ś2: orzechy arachidowe ( :evil: )+ banany suszone
O: fasolka po bretońsku (ale bez boczku ;) )
P: podjedzony obiad - spaghetti :( -a ja durna jestem, bo jak pomyślałam, że i tak już zgrzeszyłam orzechami i fasolką :roll:
K: zamierzam maślankę
=1025kcal.
A ja już wiem jaka będzie nagroda po 70kg :arrow: oddam wszystkie za duże ciuszki i kupie nowe ;)- tyle ile oddam tyle kupie ;p
na pewno nie durna :D co najmniej mądra :D miodzio jest moim ulubionym śłodyczem, chyba nigdy nie zrezygnuję, moge nie zjeść loda lub nawet tortu (!) ale wpierniczę miód, o ile jest naturalny, nie za rzadki, taki jak...miód :D i żeby był świeży.
No, tylko, że zamiast maślanki "pożegnałam się" z fasolką z obiadu :?, no ale zjadłam ze 3 łyżki, więc chyba tragedii nie ma ;)
i fasolka jest dobra, i maslanka...szkoda, że na Litwie nie robią maślanek...nawwt szukałam w słowniku, jaki jest litewski odpowiednik słowa maślanka, jest, ale takiego produktu w sklepach nie ma :cry:
Witaj Nantosvelta :)
Dziekuje za odwiedziny w moim wątku. Wybacz ale ja Twojego chyba raczej od poczatku nie przeczytam :P przeczytałam tylko pierwszy post hihi
Postaram sie pomalutku jakoś wdrożyc w temat :)
Pozdrawiam ;)
http://www.princessserenity.net/gall...y/bunny310.jpg
Nie wiem czemu jestem zła :evil: chyba przez tą pogodę, bo obiecałam sobie jakiś fajniejszy spacerek :evil: .
Po fasolce mnie brzuch bolał (za dużo gazów he, he ;) ), ale waga nic się nie zmieniła.
Będe musiała trochę posprzątać swój bajzel w pokoju, bo tu wygląda jakby bomba wpadła :shock: .
Od jutra nie będe za często pisać, bo będe pracować codziennie (od 10 do 18 ), a chciałabym jeszcze jakieś obiadki zrobić, żeby zupek chińskich nie jeść ;). Pracuje non stop do niedzieli za tydzień, potem znów luz :(.
Ale na ćwiczenia znajde czas :twisted:
Witaj Ninti, wiem, że masz niezłe problemy z odżywianiem, niektóre posty dotyczą mojej chorej siostry, poczytaj sobie i najlepiej się zastanów dwa razy zanim znów zmarnujesz zdrowy posiłek w kiblu :?