Strona 2 z 22 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 12 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 211

Wątek: Motylem być znów... :)

  1. #11
    Triskell jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    12-08-2005
    Posty
    0

    Domyślnie

    Moni, przepraszam, że z takim opóźnieniem, ale teraz dopiero weszłam na forum i zobaczyłam Twój wpis u mnie.

    Bardzo, bardzo się cieszę, że znowu jesteś i walczysz. Chciałam już od jakiegos czasu zapytać, jak tam u Ciebie dietowe sprawy, ale nie chciałam być zbyt "pushy", no a poza tym wiedziałam, że inne problemy zaprzątają Ci głowę. Ale teraz faktycznie, widząc męża tylko weekendowo, masz super okazję, by co weekend zaskakiwać go jeszcze smuklejszą wersja siebie. Oczywiście życzę Ci, aby jak najszybciej przeprowadził się on do Vancouver, ale dopóki tak się nie stanie, to przynajmniej można w tej rozłące znaleźć tę jedną dobrą stronę.

    No i tego zapału do biegania w deszczu gratuluję.

    Mocno Cię ściskam

  2. #12
    XanaSea jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    07-11-2005
    Posty
    0

    Domyślnie

    Witajcie, dziewczyny! Przepraszam, że dopiero dzisiaj się odzywam, ale weekendy to dla mnie czas spędzany z mężem, więc internet idzie wtedy w odstawkę... Ale nie dieta... W piątek i sobotę ładnie dietkowałam i nazbierałam w te dni odpowiednio 1211 i 1329, chociaż musiało obyć się bez większego wysiłku fizycznego - co najwyżej te schody do pralni oraz bieganie po sklepach oraz mieszkaniu w celach układająco-upiększających. Szafki zakupione, złożone, książek masa w nich umieszczona, telewizor zawieszony, kwiatki rozstawione... Czyli idziemy do przodu...
    Za to dzisiaj dałam ciała - winę za to chciałabym zrzucić na @ połączony z ogólnym oslabieniem oraz wstrętnym bólem głowy... Innymi słowy - odpuściłam sobie dzisiaj liczenie kalori. Sorki... Mieliśmy gości na obiedzie i jakoś nie utrzegłam się... Pocieszam się, że do tej pory zawsze jeden dzień w miesiącu odpuszczałam sobie i nic się nie stało, świat dalej się kręci, jednak trochę mi głupio, jako że wiem, że teraz znajduję się na diecie, więc powinnam bardziej się pilnować... Mam nadzieję, że za miesiąc, gdy znów nadejdą owe dni, będę bardziej na nie wytrzymała...

    Kasiu Cz. - Komu jak komu, ale tobie _na pewno_ nie grozi demencja, haha... Dziękuję za dobre życzenia i mam nadzieję, że zechcesz od czasu do czasu tutaj zerknąć w celach dopingujących... Jeśli ty ważyłaś rok temu tyle, co ja teraz i doszłaś, a raczej dojechałaś rowerkiem do obecnej wagi, to mi również powinno się udać, prawda?

    Anise - oj, ja mieszkam na parterze, więc aż tak wielkiego wysiłku tam nie było, to tylko ta częstotliwość... Mogę zamieszczać tutaj mój jadłospis, nie ma problemu, zacznę od jutrzejszego dnia, dobrze? Chcę dietkować w oparcu o SB, w stosunku "na oko", bo nie lubię tych ichnych restrykcji w pierwszej fazie, po prostu źle znoszę całkowity brak węgli. Ponadto sądzę, że drobne ustępstwa od czasu do czasu, jak np. lampka wina do kolacji bądź gałka włoskich lodów w słoneczny dzień może mi dać więcej, bo diety to nie zawali, a mi za to polepszy humorek... Jak już wspomniałam na wstępie, mieszkam od niedawna w nowym kraju, szukam pracy, muszę się tutaj zaaklimatyzować, męża mam tylko na weekendy - to wszystko jest tak stresogenne, że nie jestem w stanie przejść na bardzo stresującą i restykcyjną dietę. Ach, bym zapomniała - przestałam brać pigułki, gdyż już zaczęłam mieć z nimi problemy, więc już ciekawa jestem, jak mój organizm na to zareaguje, czy mu tego wszystkiego nie będzie za dużo... A więc będę jeszcze bardziej uważała, bym się też wystarczająco ruszała, aby wyzwolić endorfiny, a zniweczyć wszystkie oznaki depresyjne i im podobne... Niedaleko mojego mieszkania jest świetne centrum dzielnicowe (community centre), w którym znajduje się i biblioteka, i duży basen (z jacuzzi ), i siłownia, oraz oferowane są różnorakie kursy... Mam zamiar od wtorku chodzić naprzemiennie na siłownię i basen, a od 7. kwietnia dwa razy w tygodniu na "body conditioning". Może jeszcze jakaś joga do mnie przemówi?

    Triskell - witaj i rozgość się, serdeczny... Tak, problemy problemami, ale w kwestii sylwetki trzeba trzymać rękę na pulsie... Tym bardziej, że lato tuż tuż... Ba, u nas dzisiaj tak ładnie słoneczko przygrzewało, że co niektórzy chodzili już w krótkim rękawku, a nawet w letnich klapeczkach! Ja nie byłam aż taka odważna i założyłam wiosenne palto na grzbiet, bo dopiero co miałam zapalenie pęcherza i nie chcę mieć powtórki z rozrywki... Tak a propos twojej czekoladowej pracy, to na mojej ulicy parkuje złoty zając Lindt marki Smart z długaśnymi uszami, jutro na niego zapoluję i wkleję na twoim wątku...

    Buziaki, dziewczyny, lecę zobaczyć co na waszych wąteczkach...
    Moni

  3. #13
    XanaSea jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    07-11-2005
    Posty
    0

    Domyślnie

    Witajcie, dziewczyny! Przepraszam, że dopiero dzisiaj się odzywam, ale weekendy to dla mnie czas spędzany z mężem, więc internet idzie wtedy w odstawkę... Ale nie dieta... W piątek i sobotę ładnie dietkowałam i nazbierałam w te dni odpowiednio 1211 i 1329, chociaż musiało obyć się bez większego wysiłku fizycznego - co najwyżej te schody do pralni oraz bieganie po sklepach oraz mieszkaniu w celach układająco-upiększających. Szafki zakupione, złożone, książek masa w nich umieszczona, telewizor zawieszony, kwiatki rozstawione... Czyli idziemy do przodu...
    Za to dzisiaj dałam ciała - winę za to chciałabym zrzucić na @ połączony z ogólnym oslabieniem oraz wstrętnym bólem głowy... Innymi słowy - odpuściłam sobie dzisiaj liczenie kalori. Sorki... Mieliśmy gości na obiedzie i jakoś nie utrzegłam się... Pocieszam się, że do tej pory zawsze jeden dzień w miesiącu odpuszczałam sobie i nic się nie stało, świat dalej się kręci, jednak trochę mi głupio, jako że wiem, że teraz znajduję się na diecie, więc powinnam bardziej się pilnować... Mam nadzieję, że za miesiąc, gdy znów nadejdą owe dni, będę bardziej na nie wytrzymała...

    Kasiu Cz. - Komu jak komu, ale tobie _na pewno_ nie grozi demencja, haha... Dziękuję za dobre życzenia i mam nadzieję, że zechcesz od czasu do czasu tutaj zerknąć w celach dopingujących... Jeśli ty ważyłaś rok temu tyle, co ja teraz i doszłaś, a raczej dojechałaś rowerkiem do obecnej wagi, to mi również powinno się udać, prawda?

    Anise - oj, ja mieszkam na parterze, więc aż tak wielkiego wysiłku tam nie było, to tylko ta częstotliwość... Mogę zamieszczać tutaj mój jadłospis, nie ma problemu, zacznę od jutrzejszego dnia, dobrze? Chcę dietkować w oparcu o SB, w stosunku "na oko", bo nie lubię tych ichnych restrykcji w pierwszej fazie, po prostu źle znoszę całkowity brak węgli. Ponadto sądzę, że drobne ustępstwa od czasu do czasu, jak np. lampka wina do kolacji bądź gałka włoskich lodów w słoneczny dzień może mi dać więcej, bo diety to nie zawali, a mi za to polepszy humorek... Jak już wspomniałam na wstępie, mieszkam od niedawna w nowym kraju, szukam pracy, muszę się tutaj zaaklimatyzować, męża mam tylko na weekendy - to wszystko jest tak stresogenne, że nie jestem w stanie przejść na bardzo stresującą i restykcyjną dietę. Ach, bym zapomniała - przestałam brać pigułki, gdyż już zaczęłam mieć z nimi problemy, więc już ciekawa jestem, jak mój organizm na to zareaguje, czy mu tego wszystkiego nie będzie za dużo... A więc będę jeszcze bardziej uważała, bym się też wystarczająco ruszała, aby wyzwolić endorfiny, a zniweczyć wszystkie oznaki depresyjne i im podobne... Niedaleko mojego mieszkania jest świetne centrum dzielnicowe (community centre), w którym znajduje się i biblioteka, i duży basen (z jacuzzi ), i siłownia, oraz oferowane są różnorakie kursy... Mam zamiar od wtorku chodzić naprzemiennie na siłownię i basen, a od 7. kwietnia dwa razy w tygodniu na "body conditioning". Może jeszcze jakaś joga do mnie przemówi?

    Triskell - witaj i rozgość się, serdeczny... Tak, problemy problemami, ale w kwestii sylwetki trzeba trzymać rękę na pulsie... Tym bardziej, że lato tuż tuż... Ba, u nas dzisiaj tak ładnie słoneczko przygrzewało, że co niektórzy chodzili już w krótkim rękawku, a nawet w letnich klapeczkach! Ja nie byłam aż taka odważna i założyłam wiosenne palto na grzbiet, bo dopiero co miałam zapalenie pęcherza i nie chcę mieć powtórki z rozrywki... Tak a propos twojej czekoladowej pracy, to na mojej ulicy parkuje złoty zając Lindt marki Smart z długaśnymi uszami, jutro na niego zapoluję i wkleję na twoim wątku...

    Buziaki, dziewczyny, lecę zobaczyć co na waszych wąteczkach...
    Moni

  4. #14
    XanaSea jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    07-11-2005
    Posty
    0

    Domyślnie

    Witajcie, dziewczyny! Przepraszam, że dopiero dzisiaj się odzywam, ale weekendy to dla mnie czas spędzany z mężem, więc internet idzie wtedy w odstawkę... Ale nie dieta... W piątek i sobotę ładnie dietkowałam i nazbierałam w te dni odpowiednio 1211 i 1329, chociaż musiało obyć się bez większego wysiłku fizycznego - co najwyżej te schody do pralni oraz bieganie po sklepach oraz mieszkaniu w celach układająco-upiększających. Szafki zakupione, złożone, książek masa w nich umieszczona, telewizor zawieszony, kwiatki rozstawione... Czyli idziemy do przodu...
    Za to dzisiaj dałam ciała - winę za to chciałabym zrzucić na @ połączony z ogólnym oslabieniem oraz wstrętnym bólem głowy... Innymi słowy - odpuściłam sobie dzisiaj liczenie kalori. Sorki... Mieliśmy gości na obiedzie i jakoś nie utrzegłam się... Pocieszam się, że do tej pory zawsze jeden dzień w miesiącu odpuszczałam sobie i nic się nie stało, świat dalej się kręci, jednak trochę mi głupio, jako że wiem, że teraz znajduję się na diecie, więc powinnam bardziej się pilnować... Mam nadzieję, że za miesiąc, gdy znów nadejdą owe dni, będę bardziej na nie wytrzymała...

    Kasiu Cz. - Komu jak komu, ale tobie _na pewno_ nie grozi demencja, haha... Dziękuję za dobre życzenia i mam nadzieję, że zechcesz od czasu do czasu tutaj zerknąć w celach dopingujących... Jeśli ty ważyłaś rok temu tyle, co ja teraz i doszłaś, a raczej dojechałaś rowerkiem do obecnej wagi, to mi również powinno się udać, prawda?

    Anise - oj, ja mieszkam na parterze, więc aż tak wielkiego wysiłku tam nie było, to tylko ta częstotliwość... Mogę zamieszczać tutaj mój jadłospis, nie ma problemu, zacznę od jutrzejszego dnia, dobrze? Chcę dietkować w oparcu o SB, w stosunku "na oko", bo nie lubię tych ichnych restrykcji w pierwszej fazie, po prostu źle znoszę całkowity brak węgli. Ponadto sądzę, że drobne ustępstwa od czasu do czasu, jak np. lampka wina do kolacji bądź gałka włoskich lodów w słoneczny dzień może mi dać więcej, bo diety to nie zawali, a mi za to polepszy humorek... Jak już wspomniałam na wstępie, mieszkam od niedawna w nowym kraju, szukam pracy, muszę się tutaj zaaklimatyzować, męża mam tylko na weekendy - to wszystko jest tak stresogenne, że nie jestem w stanie przejść na bardzo stresującą i restykcyjną dietę. Ach, bym zapomniała - przestałam brać pigułki, gdyż już zaczęłam mieć z nimi problemy, więc już ciekawa jestem, jak mój organizm na to zareaguje, czy mu tego wszystkiego nie będzie za dużo... A więc będę jeszcze bardziej uważała, bym się też wystarczająco ruszała, aby wyzwolić endorfiny, a zniweczyć wszystkie oznaki depresyjne i im podobne... Niedaleko mojego mieszkania jest świetne centrum dzielnicowe (community centre), w którym znajduje się i biblioteka, i duży basen (z jacuzzi ), i siłownia, oraz oferowane są różnorakie kursy... Mam zamiar od wtorku chodzić naprzemiennie na siłownię i basen, a od 7. kwietnia dwa razy w tygodniu na "body conditioning". Może jeszcze jakaś joga do mnie przemówi?

    Triskell - witaj i rozgość się, serdeczny... Tak, problemy problemami, ale w kwestii sylwetki trzeba trzymać rękę na pulsie... Tym bardziej, że lato tuż tuż... Ba, u nas dzisiaj tak ładnie słoneczko przygrzewało, że co niektórzy chodzili już w krótkim rękawku, a nawet w letnich klapeczkach! Ja nie byłam aż taka odważna i założyłam wiosenne palto na grzbiet, bo dopiero co miałam zapalenie pęcherza i nie chcę mieć powtórki z rozrywki... Tak a propos twojej czekoladowej pracy, to na mojej ulicy parkuje złoty zając Lindt marki Smart z długaśnymi uszami, jutro na niego zapoluję i wkleję na twoim wątku...

    Buziaki, dziewczyny, lecę zobaczyć co na waszych wąteczkach...
    Moni

  5. #15
    Kasia Cz. Guest

    Domyślnie

    Motywująco mówię dzień dobry i serdecznie pozdrawiam

  6. #16
    TUSSSIACZEK Guest

    Domyślnie

    Witam serdecznie i na dzien dobry gratuluje decyzji podjecia walki z nadprogramowymi kg. To juz naprawde duzy sukces!!.
    Zalozenia bardzo dobre.Nie wyznaczylas sobie zadnego terminu spadku wagi-moze to i dobre- nie ma presji czasowej...Ja waze znacznie wiecej,wiec mi zalezy zeby zrzucic do lata jak najwiecej.
    Zycze milego dzionka,choc pewnie nie bedzie tak mily jak wekend u boku ukochanego meza.
    Pozdrawiam.
    Tusia.

  7. #17
    Awatar Anise
    Anise jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    21-02-2007
    Mieszka w
    Buffalo
    Posty
    867

    Domyślnie

    Oczywiscie wiemy ze weekendy masz wylacznie dla swiata realnego i swojego ukochanego, a nie dla wirtualnych towarzyszek w odchudzaniu.
    Witaj poniedzialkowo Xana
    Rozumiem Cie bardzo w jakiej jestes sytuacji. Przeprowadzka, szukanie pracy, maz nie przy boku... to sa naprawde stresujace sprawy. Usmiechnelam sie jak napisalas ze telwizor powieszony i ze polki zlozone. Czy to wlasnie Twoj mezus wykonal wlasnorecznie, czy ktos Wam pomogl?
    Nastepna plywajaca... Czy tylko ja musze byc taka beznadziejna pod tym wzgledem?
    Ja tez chce umiec plywac .

  8. #18
    XanaSea jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    07-11-2005
    Posty
    0

    Domyślnie

    Witajcie dziewczyny

    Anise - pocieszę cię, bom ja wcale nie taka pływająca, jedynie chcę wykorzystać pas do aquarobic, który to dostałam kiedyś w prezencie od przyjaciółki. Ja przez dobrych kilka lat chodziłam na studenckie kursy aquarobic, więc wiem mniej więcej, z czym to się je... Przez ostatnie dwa lata pas leżał niewykorzystany w kącie, mój mąż już mu zarezerwował miejsce na śmietniku, ale ja się nie zgodziłam i miałam rację , bo teraz będzie jak znalazł! Jutro jednak jeszcze trochę pobiegam na własnych nóżkach, bo dzisiaj nie znalazłam czasu na zapis do pływalni, a nie chcę ryzykować pójścia tam i całowania klamki... Bieganie też jest bardzo ciekawe, gdyż przy okazji poznaję trochę lepiej własną dzielnicę... Więc łączę w ten miły sposób przyjemne z pożytecznym... Anise, strasznie podobają mi się twoje emikonki, na każdą okazję masz odpowiedniego ludzika, no bomba! Mój mąż jest z tych co to gwoździa sam z własnej woli nie przybiją, hehe, obrazy to ja wieszam , ale z drugiej strony ma on coś w rodzaju ADHD, bo usiedzieć na pupie nie może, jeśli wie, że coś trzeba w domu zrobić... A ja to wykorzystuję, hehe, niech się czuje potrzebny... Szczególnie przy większych rzeczach jak składanie szafek z Ikei (za którą nie przepadam ze względu na lichą jakość oraz rozpowszechnienie ichnych mebli, ale za to bardzo lubię ich design oraz praktyczne pomysły wyposażenia pomieszczeń ), bo na inne na razie nas nie stać, oraz przy instalowaniu elektroniki itd. Wczoraj dzięki temu oglądnęłam "Jak to się robi z dziewczynami" na dużym telewizorze oraz przy efektach dzwiękowych jak w kinie... Fajnie mi było, nie powiem...

    Witaj Tussiaczku w moich skromnych progach... Dziękuję za motywację... Wiesz, ja bym bardzo chętnie szybciutko pozbyła się tych 13tu kilosków, ale nie sądzę, aby ten pośpiech był w moim przypadku dobrą radą... Równie szybko bym sie zniechęciła i miałabym wpadkę za wpadką... Mam trochę innego stresu na głowie, ech, więc nie chcę się obwiniać za ewentualne dietkowe niepowodzenia... Innymi słowy, będę starała się jak nie wiem, aby utrzymać dietkę bezwpadkowo, ale zakładam, że czasami mogę im ulec...

    Kasiu Cz. - również pozdrawiam, i również na dzień dobry, bo ty pewnie teraz budzisz się do życia, prawda? Próbowałam dzisiaj przejść przez te 30 stron, które się u ciebie porobiły od czwartu, kiedy to do ciebie zajrzałam, ale to prawie niemożliwe! U ciebie strony lecą na bij zabij, jak w konkursie, która szybsza!

    Relacja z dnia dzisiejszego:

    Ruch: bieganie, a raczej truchtanie przez 35 minut oraz rozciąganie gnatów przez następe 5-10 minut. Brzuszki sobie odpuściłam ze względu na @.

    Menu i kalorie:

    > kawa z mlekiem i cukrem x2 = 120
    > omlet z cukinią = 160
    > 2 pomidory = 34
    > 15 migdałów = 150
    > 4 małe ogórki = 20
    > ryż (mieszanka dzikiego i brązowego) = 171
    > potrawka z kurczaka w sosie mole = 300
    > 2 all bran = 260

    Łącznie 1215 kcal

    To tyle na dzisiaj, zmykam do łóżeczka, tym razem nie z filmem, a z Marquezem...

    Buziaki,

    Moni

  9. #19
    Awatar ziutkaa
    ziutkaa jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    06-10-2004
    Mieszka w
    Singapore
    Posty
    1,814

    Domyślnie

    Wpadam z rewizyta i przesylam troche slonca

  10. #20
    XanaSea jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    07-11-2005
    Posty
    0

    Domyślnie

    Dzień doberek wszystkim

    Widzę, że Ziutka ładnie się uśmiechnęła do Zarządu Niebios i dzisiaj przywitało mnie śliczne słoneczko...

    Już jestem po śniadanku... Wypiłam dwie kawki z mlekiem sojowym i cukrem (do słodzików wszelakich nabrałam ogromniastej niechęci sama chemia, fuj! ) oraz zjadłam 2,5 naleśników pankcakes z razowej mąki i kubeczkeim musu brzoskwiniowego. Łącznie nazbierało mi się już 408 kcal.

    Miłego dnia, dziewczyny!

    Moni

Strona 2 z 22 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 12 ... OstatniOstatni

Zakładki

Zakładki
-->

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •