-
a steperek jest firmy Titan i fajnie się na nim ćwiczy...minusem może być to że nie ma regulacji obciążenia, choć trudno mi do końca powiedzieć jakby się ćwiczyło gdyby ta regulacja była..jak go kupowałam to kompletnie to tym nie myślałam..ba...nawet nie wiedziałam że coś takiego w steperkach jest:)
okej czas na spowiedź
śniadanko
woda z miodem
- kromka chleba z masłem, jajo na twardo, pomidor, ogórek kiszony
II śniadanko
- 10 suszonych śliwek (bo mam pewne problemy :oops: ) i truskawka
obiadek
och... chodziła za mną ogórkowa od kilku dni, więc ją w końcu zrobiłam...całe dwa litry to ok.800 kcal, bo policzyłam wszystko, zatem na 250 ml to 100 kcal wychodzi
zjadłam sporawą porcyjkę
kolacja
przygotowałam koktajl z jogurtu i truskawek, ale go chyba na jutro zostawię, bo dziś mam bzika na tę ogórkową:):)
ćwiczonka przekładam na później...bo ogórkowa czeka:)he he
ps: w końcu nie ćwiczyłam, a jedzonkowo jeszcze wypiłam duży kubek tego koktajlu..i tyle:)
-
smacznie sobie poczynasz dietkowo :) Pozdrawiam!
-
11/04 piątek
śniadanko:
woda z miodem
- kromka chleba z almette ziołowym
- pomidor
- szkl. koktajlu truskawkowo - jogurtowego
II śniadanko
- jogurt biszkoptowy
obiad
- burittos - sama robiłam według przepisu z netu (+ kilka ulubionych dodatków) z naanem (zamiast tortilii)
- talerzyk surówki (sałata lodowa, pomidor, feta)
bardzo wysoki poziom sytości
kalorycznie - nie wiem jak to wyszło, jak znajdę czas i chęci to policzę
i tyle na razie...
steperek czeka więc o 19 ruszam z ćwiczeniami
-
Pozdrawiam weekendowo! :D Dieta bardzo ladnie- tak trzymac!
-
no ja jeszcze raz dzisiaj, coby dzionek podsumować
no to burito tak mnie nasyciło, że już nic więcej nie jadłam - to chyba ten błonnik...czytałam że na 100 g fasolki przypada aż 25 g błonnika...to naprawdę nieźle w porównaniu z innymi produktami, o których czytałam
no ale żeby cosik spalić to wlazłam na mój steperek i bez oszukiwania 60 minut steperkowałam (z małą przerwą po pierwszych 30 minutkach)...i na końcu mój kochany steperek pokazał 520 spalonych kalorii...do końca nie wierzę, że aż tyle..no ale bądź co bądź..oczęta się nacieszyły tymi cyferkami...potem jeszcze brzuszki z Ab trainerem...i zasłużona kąpiel z drinkiem....a co tam...od czasu do czasu można sobie pozwolić...smirnofek breezer z lodem i odrobiną pomarańczowego syropu :D
i tyle moje dietkujące dziewuszki
ps.pu-erh pijam w dalszym ciągu...średnio 3-4 kubki dziennie
-
jestem na chwilkę by poprzesuwać tickerki....a mówili mi aby się nie ważyć codziennie..bo niestety na wadze utrwaliło się 70,8 kg...a nie tyle miało być :cry: no ale podaję szczerze ze wskazaniem wagi...a teraz coś pożytecznego trzeba by porobić..na razie to zdążyłam wstać i zjeść śniadanko...potem troszkę trzeba się pouczyć, by w niedzielę mieć spokój...a do dzienniczka wrócę wieczorkiem..
-
I to jest bardzo dobra rada- nie warz sie codziennie!!!!!!! Waz sie raz w tygodniu, np w poniedzialki- wtedy zobaczysz efekty odchudzania. Codzienne wchodzenie na wage moze czlowieka zdolowac... pozdrawiam!
-
Usmiechnij sie. Ladnie sie odzywiasz,stepperkujesz to i waga zejdzie w dol....Cierpliwosci....
Wiadomo ze kazda z nas chcialaby od razu wazyc jak najmniej ale trzeba na to zapracowac,wiec bierzemy sie do pracy.
Buzka:**.
Pozdrawiam.
Tusiaczek.
-
hej dziewczyny..Mis Maju..Tusiaczku..dzięki za słowa otuchy..do jutra
-
Zdecydowanie nie waz się codziennie jeśli jesteś w stanie się powstrzymać (ja nie jestem) Miłego dnia.