Lubię matematyczne podejście do wszystkiego. Skoro wyczytałam, że 7 tysięcy kalorii trzeba spalić, żeby zgubić 1kg, to zaczęłam obliczać. Cel to 49000 kalorii. Gdy zrobiłam to założenie, wychodziło mi 1445/dzień. Po aktywnym weekendzie wychodzi to już "tylko" 1315/dziennie! Hej!
Sądzę, że to możliwe, a co ważniejsze - wiem jaki dokładnie jest mój dzienny cel i mogę do niego dążyć.
Nie lubię słabo określonej diety po której "być może za tydzień stracisz 2 kilo, ale może nie, zależy od Twojego organizmu".
Wolę sobie wszystko obliczyć, skoro się da.
A co!