No i znowu z założeń nici...
kolega zrobił pożegnanie w pracy i tak pochłonęłam już 950 kcal

Postaram się mało na obiadek zjeść...
A potem idę na trening, na mój ukochany bowling, w domu brzuszki i tak troszkę ruchu zaliczę

Teraz, jak mi zostało 1-2 maksymalnie do zrzucenia, jak nie udaje mi się trzymać dietki staram się przynajmniej przekraczać granicy 1800 kcal, która przy moim wieku, wadze , pracy wystarcza na normalne spalanie...to mi się akurat udaje, raz tylko przekroczyłam, jak byliśmy u znajomych i było pyszne ciasto korzenne

Dla mnie teraz najważniejsze jest, to nie wrócić do tych 65,9 kg...

I tak trzymać i przestać o tym obsesyjnie myśleć