Właśnie moja motywacja spada, ale licze ile zeżarłam i wychodzi na to że ok. 1500ckal, więc nie jest tragicznie, nie wiem jak to się stało...nawyk :? ?
Wersja do druku
Właśnie moja motywacja spada, ale licze ile zeżarłam i wychodzi na to że ok. 1500ckal, więc nie jest tragicznie, nie wiem jak to się stało...nawyk :? ?
marcyś no w sesji to trudno sie odchudzac, fakt. moja tez przerabana...ale to ostatnia sesja, za semsetr obrona :roll: :shock: to dopiero bedzie stres! do nauki potrzeba cukrow, wiec trzeba jesc weglowodany zanim zasiadziesz do ksiazek to sie bedzie lepiej uczylo. a ja mam wielki egzamin z endokrynologii -o hormonach czlowieka...starszliwie duzo i trdune i pamieciowa...ale co tam damy rade. a Ty co masz marcysia?jakie egzaminki?
Nan, a kiedy jest teraz matura?bo to nowa dali i nie wiem czy tak jak dawniej w maju?
Monia możesz się zdziwić, ale ja sama nie wiem :P, wiem, że jakoś w kwietniu (pod koniec) z polskiego ustna, potem normalnie w maju, i się okazało, że ja skoro zdaje dziwny przedmiot tłuke maturę do 20 któregoś maja :/ w porównianiu moja kumpela kończy maturę 9 maja :/.
Ja myślałam, że podczas nauki to dużo białka trzeba, a szczególnie (tłustych i kalorycznych :evil: ) orzechów.
Monia ja może nie umiem tyle co ty z biologii ale też miałam hormony- do tej pory śnią mi się o nich koszmary, dlatego współczuje ;P
Hihi hormny to predzej czy pozniej dadza sie we znaki kazdemu... zwlaszcza w pewnym wieku albo jak czlowiek zakochany t burza hormonow murowana i ... czyzby mi to grozilo :lol:
Przyznam szczerze, ze troche obawiam sie tej mojej sesji, zwlaszcza egzaminow z automatyzacji i badan operacyjnych , ale co tam... damy rade. OPrzeciez nie moze byc zle :wink: Grunt to dobre nastawienie psychiczne ;)
Nan, orzechy sa jak najbardziej wskazane, ale i pasek czekolady (toz to tylko 120 kcal) tez dobrze wplywa i poprawia humor. Ja sie jednak poki co postaram powstrzymac od tych rarytasow.
Dzis mija mi 10. dzien odchudzanka. Czje sie fajnie. Jem okolo 1000 i codziennie staram sie tez jakas forme ruchu zaliczyc. Generalnie cwicze sobie wieczorkiem (moja wspollokatorka jest wyjatkowo tolerancyjna osobka i nawet udawala ze sie wcale nie dziwi i nie patrzy jak takie nieziemskie zjawisko jak ja kreci grubasna pupa albo przewala tluszczyk z prawa na lewo :D ). Jak bede w domu tak jak teraz to planuje biegi po moim lasku, bo to najzwyczajniej w swiecie lubie po prostu :D
Czuje sie fajnie, troche mi sie bebech wklesl, a raczej nie jest juz tak wywalony i napompowany. Motywacje mam dalej.
Aaaaa... no i trzymam sie postanowienia noworocznego i nie uzywam windy, a mieszkam na 6. pietrze. Z tego to jestem dumna bo juz nie o wysilek sam w sobie chodzi, ale o ile prosciej jest po prostu sobie podjechac.
Dziewczyny, trzymam za was kciuki. Odzywajcie sie jak najczesciej, co by ten nasz watek nie umarl smiercia naturalna po raz drugi :wink: Ja tez sie postaram pisac jak najczesciej, bo mi to bardzo pomaga, a konkretnie to Wy mi pomagacie 8)
Papa!
Wiecie co, ja tez sie boje sesji... Niby mam tylko jeden egzamin (o ile teraz zalicze literature :roll: ) ale ten egzamin jest taki ze az strach sie bac :? No ale nic to, jakos bede musiala przysiasc faldow i ostro sie pouczyc i moze jakos damy rade :wink:
Wczoraj mnie cos naszlo brzydkiego i sobie zaszalalam, bo zjadlam pod wieczor caly obwarzanek i 3 Ferrero Rocher :oops: ale te Ferrero Rocher to musze przyznac byly dobre :D No i sie pojawil zal za grzechy wiec nie czekajac na nic szybko mocne postanowienie poprawy i zadoscuczynienie, czyli pol godziny gimnastyki na wewnetrzne uda i dolny brzuch (to sa moje dwie zmory :evil: ) no a spowiedz jak widzicie nastapila teraz :D
jejku wiecie co, ostatnio czytalam artykul o tzw. wypasaniu (to jest typ fetyszyzmu, w ktorym faceta kreci jak jego kobieta jest gruba i podstawia jej pod nos tony jedzenia i chwali jaka to dobra, ladna, piekna a ona tak je i je i je ze az sie nie moze ruszac, zreszta poczytajcie same http://www.xl-pozytywnie.pl/arch/feeding.htm )... to jest oblesne!!! jak mozna az tak stracic kontrole zeby poddac sie takiemu facetowi i jesc i jesc i jesc (a tym samym tyc i tyc i tyc)?! Brrrrrrrrr az mnie ciarki przeszly na sama mysl!
a no i jeszcze z takich news'ikow to rowno miesiac temu mierzylam sie i zmierzylam sie wczoraj i sa efekty (male, ale sa :D ):
biust: 96 ---> 95
talia: 75 ---> 72
biodra: 100 ---> 98 :D
udo: 60 ---> 59 (musze wytopic ten tluszcz bo mnie denerwuje :evil: )
lydka: 37 bez zmian
A ja się boje matury :roll:
Ale mnie meczy :evil: Jaaa no przeciez nie moge sie zalamac! Ide porobic brzuszki, 8 min ABS.
Grrrr.... wczora tak sie meczylam, a dzis co? Mowilam sobie wieczorkiem: "spoko, dzis sie przemeczysz, trchoe pocierpisz, a jutro wstaniesz i zobaczysz na wadze mniej" A dzis co? Dzis wage pokazuje nie tle mniej co wiecej :twisted: Jestem rozzalona, ale sie nie poddam! Troche sie jednak zawiodlam...
Dzis mija mi 12 dzien reaktywacji. Zastanawiam sie nad SB. Poczytalam sobie o niej na innych watkach, wydrukowalam "przykazania" i mysle ze to byloby dla mnie dobre rozwiazanie. Jeszcze sie zastanowie, bo juz jak sobie postanowie to nie chce byc niekonsekwentna i rzucic ja po 2 dniach.
Pozdrawiam! (Teraz znowu nie bede miala dostepu do sieci, ale to nie znaczy ze sie poddalam. Obiecuje ze jak nastepnym razem tu wejde to bede lzejsza :D )
Marcyssia! Predzej czy pozniej Ci sie uda! Zobaczysz, jeszcze wszystkie bedziemy laski! :twisted: Na SB, MŻ, MM czy wolna amerykanka - tak czy inaczej wszystkie drogi prowadza do Rzymu (czyt. do pieknego cialka :D ) Ja juz powoli zbieram zniwo tego mojego odchudzanka: ludzie mi mowia ze schudlam i to zarowni ci co widza mnie raz na rok (przewaznie na swieta :wink: ) jak i ci co widza mnie na co dzien :D Ja sama w koncu tez widze roznice - dzis z duma i nieskrywana radoscia zapielam pasek w spodniach na dziurke dalej (czy blizej? zalezy z ktorej strony patrzec :wink: w kazdym razie chodzi o ta dziurke 'chudsza' :D ). Jestem strrrrrraaaaaasznie szczesliwa! Wcale nie mecze sie jakims odchudzaniem, liczeniem kalorii, indexow glikemicznych czy takich innych dupereli 8) Po prostu jem mniej, duzo pije, troszke cwicze (ale to tak tylko symbolicznie - srednio 15min dziennie :wink: wiem, wiem, len jestem :D ).Glownie cwicze na te partie z ktorych chce wiecej zrzucic (czyt. uda, szczegolnie wewnetrzne i dolny brzuch), czasem wroce sobie z uczelni do domku pieszo, tu wyskocze, tam wyskocze i tak jakos mi idzie :D Ostatnio jak Wam mowilam ze zjadlam 3 Ferrero Rocher i wcale tego nie zalowalam ( :twisted: ) to nawet mi nie poszly w biodra!!! Nie mam jakis tam wymyslnych dan gotowanych specjalnie dla mnie, bez tluszczu i w ogole. Nic z tych rzeczy!!! Jem slodycze (fakt ze rzadziej, bo jakos mnie nie ciagnie - AUTENTYCZNIE - wczoraj np oddalam cala czekolade truskawkowa bratu bo mnie nie krecila :D ), jem ziemniaki i makaron, tluste tez sie czasem zdarzy :wink: Wczoraj np mialam watrobke ze smazona cebulka na obiad a same wiecie ile to ma kalorii... Zjadlam, tyle ze mniejsza porcje.
Nie wiem czy Wam mowilam, ale jakis czas temu kupilam sobie gazete 'DZIECKO' i tam byl zalaczony talerzyk podzielony na 3 czesci, taki do obiadu. Niby dla dzieci, ale jest dobry. Wyczytalam w jakiejs madrej gazecie (nie pamietam czy VITA czy cos innego) ze wlasciwy talerz do obiadu (znaczy sie na drugie danie) nie powinien miec srednicy wiekszej niz 25cm. I zmierzylam ten moj, z 'DZIECKA'. I wiecie co? Niby dla dzieci a srednica 20cm jak sie patrzy! Dlatego zamierzam z niego sobie jesc, nie liczyc kalorii, nie martwic sie niczym i byc tak szczesliwa jak sie teraz tylko da (bo teraz to nie jest szczyt mojego szczescia - sesja... :? )
No ale nic to, 3majcie sie dzielnie! Monia? A Ty zapadlas w zimowy sen? :wink: Wstawaj bo nawet prawdziwej zimy do spania nie ma! :D
Ja wracam do 1000kcal i godzina rowerka...od jutra :oops: