oj dziewczyny ratujcie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Mój dzień kobiet sta l sie początkiem małego kryzysu - z okazji święta pozwoliłam sobie na conieco - może kalorie bardzo nie były przekroczone ale za to piwo - frytki i jeszcze troche innych cudów - a póżniej zza wielkiej wody przyjechala dawno nie widzian przyjaci ółka i jakoś tak samo wyszło i nie moge sie otrząsnąć z tego świątecznego podżerania..........................
Też tak macie???
Co wtedy zrobiłyscie - jak zadziałać coby nie zaprzepascić tego wswzystkiego?>?????????

Ja juz widze efekty tego szaleństwa - nie schudłam nic w ciagu tego tygodnia mało tego widzę starcik na wadzo o jakieś pół kilo i rycze tutaj a nie mogę sie pohamować..........

Co robic kobitki co?????
To wołanie o pomoc tonącego - pomóżcie - przede mną jeszcze wiele pracyl...................