Pięknie napisane, trudne do zrealizowania ale chyba możliwe.Z dietą zaczynam ciągle przygode i nigdy nie moge dojść do mety. Nie bede sobie obiecywać , że tym razem będzie inaczej, bo nie wiem , ale wiem że postaram zmienić moje nawyki żywieniowe i ogolne podejście. Teoretycznie niczego mi nie brakuje ale jestem często smutna i nie zadoolona z obecnego wyglądu, waże 80 kg przy wzroscie 167, chciałabym ważyć 60, byłabym bardzo zadowolona. Przez to , że nie mam ciętego języka dałam sie zapedzić w kąt i tak trudno mi sie z tego wydostać.Już jets zdecydowanie lepiej, jednak czuję się źle we własnej skórze. W domku wszystko ok, , moj narzeczony mnie akceptuje , w przyszłym roku planujemy wesele, mam przyjaciół, tych wiernych a jednak czuję sie źle.Tak bardzo brak mi wiary w siebie pod kżdym względem. Czuję sie takim potworkiem niekształtnym i jak ide ulicą to chciałabym zniknąć. Przez nadwage ( częściowo) jestem bardzo niepewna , do konca nie mam sprecyzowanych planow zawodowych za to szybko przestaaje walczyc, męczy mnie to potwornie a tusza odbiera mi pewność siebie.

To tyle tytułem wstępu. dziś postanowiłam zacząć od diety kopenhaskiej po niej spprecyzuję dokładnie co dalej a moze ktoś mi coś zasugeruje? czekam na propozycje i zapraszam , przyłączajcie się. pozdrawiam wszystkich. BUZIACZKI