Czesc dziewczyny
anka2381- widze za mamy podobne problemy...wczasy swietna sprawa juz raz kieds byłam na takich w Jastrzebiej Górze. Czlowiek na takich wczasach nie ma pokus a instruktorzy przeganiaja czlowieka czy to po lesie czy po plazy. W ciagu dwoch tygodni mozna sie rozruszac i zmniejszyc sobie troche zoladek.

Anikas9, DAGMARA7 - PEWNIE ZE WAS PAMIETAM......Powiem Wam że mi to az wstyd pojawiac sie tu znowu.... Efekt jojo to moj nawiekszy wrog czasem sobie mysle ze łatwiej jest schudnac niz pozniej utrzymac wagę .
Jak schudne to trudniej mi trzymac sie w ryzach bo sobie mysle aaaa zjem ten batonik, kawalek pizzy przybyje mi kilogram dwa troche pocwicze i je zgubie....i zaczyna sie jeden batonik, potem drugi z tych dwoch kilo robi sie dwadziescia....a ja tonę we łzach że jestem taka beznadziejna.....

Mamy niedziele
Dzisiaj rano wstałam i dokonałam ważenia. Z drżeniem serca stanełam na wagę bo nie chciałabym zobaczyć liczby trzycyfrowej. 1 czerwca pokazywała rowno 99,9 i cieszylam sie wtedy jak ciecko ze nie 100.
Ale na szczescie ostatnie dwa tygodnie lekkiej diety i zwiększonego ruchu dały rezultaty i waga pokazała 96,1.

Moje dzisiejsze menu:
śniadanie: trzy kromki chrupkiego chleba z jajkiem, pomidorem i rzodkiewką
Przekąska: parę czereśni, arbuz
Lunch: salatka z pomidora, mozzareli i awokado z dwoma tostami
Obiad a właściwie obiadokolacja: piers z kurczaka z grila z salatka z pomidora i ogorka.
Całość 1200 kcal.

Na dworzu mieliśmy dzisiaj straszny upał temperatura w cieniu bliska 30 stopni wiec na zadna forme ruchu się nie zmusiłam...
Ale jutro w klubie sobie odbije

Moj plan na pozbycie sie 40 kilogramow to:
ograniczenie jedzenia do 1000 -1200 kcal
4 razy w tygodniu ćwiczenia w klubie
ostatni posilek najpozniej o 19.