łoooo niezłe buciki!!
Otóż mam 23 lata od prawie 3 lat jestem szczęśliwa mężatką, a mój problem zaczął się mniej wiecej 3 lata temu. od tej pory tyje (no moze poza krótkim okresem wizyt u dietetyczki) Po tym jak juz nic nie traciam na wadze zrezygnowałam i wszystko poszło a marne. Nieraz zapłakuje sie w poduszke a mój mąż nie dośc ze to musi znosić to jeszcze nieraz mu się oberwie za nic. Nie chcę juz być taka. Kiedyś byłam dość zgrabna ale wtedy tez mi sie wydawało że jestem gruba. No cóż tak o jest z nami babami
Mobilizuje mie fakt iz nie moge nosic obrączki bo z niej wyrosłam. Nie chcę jej poszerzac wolę schodnąć. Całe szczęście że mam wspaniałego męża który wszystko zrozumie.
Poza tym mam strasznie niską samoocenę. Chyba przez to jestem strasnie zazdrosna. Ciagle mnie nachodzą głupie mysli, ale zupełnie nieuzasadnione
Tak więc męcze siebie i męża i che z tym skończyć.
W sumie to nauczyłam sie nawet śmiac z siebie, ale wole sie smiac z tego jaka byłam (gruba) a jaka będe fajowa.
No może na razie wystarczy zeby nie zamęczać