-
tu dietkuje indygo ;)
muszę probować, jak nie będe probować to nigdy nie wygram.
wpadki były i będa , to chyba nie mozliwe,żeby tak od razu wygrać z kompulsami, ale powoli do celu, nie załamywac się po obzarstwie tylko konsekwentnie nastepnego dnia wstac i prowadzic diete.... tym sposobem napewno kiedys schudnę.
nie do wiary,że jedzenie moze tak rządzic człowiekiem
.ze juz nic nie jest tak wazne jak ono, wszystko traci sens. zaczyna się liczyć tylko to ile wazysz, ile zjadłas, ile zostało ci jeszcze kcal do wykorzystania.
niezwykle łatwo jest opętać się jedzeniu. tak, bo w moim przypadku moge mowic o "opętaniu" . heh. jestem w stanie zostawic wszystko byle tylko nazrec się do uczucia pękającego żołądka.
milion razy probowałam uwolnić się z tego nałogu.
kazdego dnia obiecuje sobie,że dzis ostatni raz tak się ponizam, że ostatni raz jem suchy cukier,
lub starą kromke chleba grubo posmarowaną masłem.
do tej pory nie wychodziło.
czy dzis się uda?
nie wiem. mam nadzieje. to juz wiele. ale potrzeba jeszcze sił, niezłomnej wiary i.... Was, bo sama nie dam rady .
ogladałam dziś zdjęcia sprzed 1.5roku:
ja szczupła . waga 48kg.
dziś: waga 75kg.
sprobuje jesc normalnie, bez wariacji, że zjadłam o jedną mandarynkę za duzo, paniki i ataku na lodowke.
to bedzie mnie wiele kosztowac.
ale ja bardzo potrzebuje powrotu do normalnego zycia.
juz nie wiem jak ono smakuje.
Licze na Wasze wsparcie
dziekuje.
Uprawnienia umieszczania postów
- Nie możesz zakładać nowych tematów
- Nie możesz pisać wiadomości
- Nie możesz dodawać załączników
- Nie możesz edytować swoich postów
-
Zasady na forum
Zakładki