Ryjku moja córka ma podobnie. Jest przy kości i w szkole wrecz na mnie zrzucaja winę za jej wyglad i to ze jej dokuczaja a ona biedna bierze do siebie i zajada stresy. I wiem, że ogrom pracy musze włożyć aby podnieść jej samoocenę. Niestety nie mam pomocy w szkole tylko wieczne problemy.
Taki jest mechanizm, że dostajesz kopa w dupsko głupim słowem i załącza się mechanizm - na co się starać, przecież i tak nic ze mnie nie będzie.
A tak nie jest.
Wiem, że tak jak ja będę walczyc o córkę tak samo ty potrzebujesz wsparcia mentalnego.
Nie poddawaj się i nie patrz na męża bo on jest słaby z tym swoim alkoholem