Strona 1 z 4 1 2 3 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 39

Wątek: Once again, czyli znowu brnę do celu...

  1. #1
    Awatar XkagaX
    XkagaX jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    01-06-2009
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    7,848

    Notification41 (1) Once again, czyli znowu brnę do celu...

    Witajcie
    Tak, to ja - stara wyjadaczka. Wracam na forum w zupełnie innym momencie życia niż te kilka lat temu. Ale od początku. Zawsze byłam większa niż reszta ludzi w moim otoczeniu. Było mi z tym źle - zakompleksiona nastolatka, chciała coś zrobić,ale nie wiedziała jak, wolała podglądać sukcesy innych i zawsze zostawiała pracę nad sobą na "później". Na studiach wzięłam się za siebie. Obiecałam sobie, że raz zobaczone na wadze 3 cyferki nigdy więcej się nie pojawią. Z pomocą wspaniałych dziewczyn z forum udało mi się dobić do 75 kg i czułam się wspaniale, potrafiłam nawet wyglądać seksownie. Chciałam dalej nad sobą pracować, ale pojawiła się miłość, nieregularny tryb życia i wróciłam do 86, których pilnowałam. Niestety dla mojej masy zaszłam w ciąże i przybyło 15kg, po których była druga i kolejne 10 nadbagażu. Ani po jednej ani po drugiej ciąży nie zgubiłam nawet grama. Dzieciaki podrosły, a ja nadal ważę tyle co w dniu porodu. I właśnie teraz nadszedł czas kiedy mówię: dość! W przyszłym roku będę szukać pracy i z moją obecną samooceną będzie to trudne. Nawet nie wspominam o jakimkolwiek wysiłku fizycznym, bo przy najmniejszej aktywności pocę się jak świnka. Doprowadziłam swój organizm na skraj i wiem, że albo go odciążę albo on wysiądzie. Mam problemy z metabolizmem, stawy mi trzeszczą, dużo podstawowych rzeczy sprawia mi ból. Nie ćwiczyłam mięśni brzucha od 3 lat i one dosłownie zniknęły. Po ośmiu minutach ćwiczeń czuję zakwasy już drugi dzień
    Jaki plan? Na początek ograniczać porcje i nie podjadać. Gorzej z ruchem - dawniejsze podstawowe ćwiczenia powodują ból. Nie chcę rozwalić sobie stawów, więc pomalutku. Siłownia czy zajęcia odpadają, bo zawsze jestem z córcią - muszę to jakoś poukładać.
    Miło by było gdyby ktoś mnie wspierał, a jeśli forum na dobre umarło to postaram się tu spowiadać sama przed sobą.
    Trzymajcie kciuki i zaczynamy - start waga 111 kg. Oby nigdy więcej! Na początek cel: zejść do dwóch cyferek. 3 grudnia będzie rocznica poznania męża, więc to byłby dobry moment na osiągnięcie pierwszego celu.
    Pozdrowienia zostawiam dla każdego kto zajrzy :*

    Tutaj męczę się ze sobą

  2. #2
    Awatar XkagaX
    XkagaX jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    01-06-2009
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    7,848

    Domyślnie Odp: Once again, czyli znowu brnę do celu...

    Niesamowite, że w dobie internetu na forum, na którym kilka lat temu człowiek nie nadążył z czytaniem codziennych wpisów teraz panuje taka cisza. Ale cóż - ja i tak działam. W najbliższym czasie spodziewam się @, więc jestem bez energii i ciągle głodna, ale staram się nie szaleć. Przystopowałam z ćwiczeniami, bo coś się podziębiłam i nie chcę się przeforsować.
    Dziś wreszcie poprawiła się pogoda, więc jakoś tak pozytywniej się zrobiło

    Tutaj męczę się ze sobą

  3. #3
    Awatar XkagaX
    XkagaX jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    01-06-2009
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    7,848

    Domyślnie Odp: Once again, czyli znowu brnę do celu...

    Masakra. Nie wiem gdzie szukać wsparcia. Tutaj zawsze można było się wygadać i był jakiś zwrot, a teraz cisza. Czy już nikomu nie potrzeba anonimowości i wszyscy się przerzucili na facebooka czy instagrama? Pokłóciłam się z mężem i chce mi się wyć. Nie mam do kogo się zwrócić. Przyjaciółka mieszka 300 kilometrów dalej, a tutaj nikogo nie znam. Jestem introwertyczką i nie wiem jak się zawiera znajomości. Potrzebuję wymieniać z kimś myśli, bo mam wrażenie, że niedługo całkowicie się w sobie zamknę. Cały dzień mogę tylko odezwać się do dzieci i zwyczajnie mi smutno. To etap bezradności. Nie widzę pozytywnych wydarzeń na horyzoncie, wszystko jest dla mnie mdłe i nijakie.
    Ćwiczyć mi się nie chce, bo i po co? W domu mają to w d., mi wszystko jedno, a tutaj też nikt nie ochrzani. Gdzie szukać mobilizacji? Owszem, gdzieś głęboko w sobie ją mam, ale nie da się zawsze być w pozytywnym nastroju. Zwłaszcza na diecie
    Do kitu.

    Tutaj męczę się ze sobą

  4. #4
    Awatar vienetta
    vienetta jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    12-06-2009
    Mieszka w
    Pici Polo
    Posty
    381

    Domyślnie Odp: Once again, czyli znowu brnę do celu...

    Nie przejmuj się, ja dziś chwaląc się mężowi, że przechodzę na dietę usłyszałam tylko "znowu?" i parsknięcie śmiechem. Moja mobilizacja jest bliska zeru, ale kiedyś wreszcie trzeba zacząć i ruszyć dupę Jeśli chcesz, to będę tu codziennie zaglądać

    Jedz by żyć, nie żyj by jeść...

  5. #5
    Awatar XkagaX
    XkagaX jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    01-06-2009
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    7,848

    Domyślnie Odp: Once again, czyli znowu brnę do celu...

    Witaj vienetto Jak miło kogoś tu widzieć. O to właśnie chodzi, że przy dużych gabarytach po prostu trzeba. Już nie dla samej sylwetki, ale zwyczajnie dla zdrowia.. A im dłużej odkładamy czy zwlekamy to tylko z niekorzyścią dla nas samych.
    Jaki masz pomysł na siebie? Widzę, że cel, by zobaczyć dwie cyferki też Cię motywuje.
    Pozdrowienia zostawiam

    Tutaj męczę się ze sobą

  6. #6
    Awatar XkagaX
    XkagaX jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    01-06-2009
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    7,848

    Domyślnie Odp: Once again, czyli znowu brnę do celu...

    A u dalej cisza...
    Z mojej strony też cisza, bo dieta i ćwiczenia poszły w diabły. Syn już drugi tydzień mi choruje i siedzimy w domu. Pochodził dwa tygodnie do przedszkola i się skończyła wolność matki Niestety dzieciaki mam na tyle małe, że nie zajmą się sobą, żebym ja mogła poćwiczyć bez przerywania. A jaki sens podnosić tętno jeśli za chwilę znowu się uspokoi.
    Pogoda też niestety nie zachęca do niczego poza jedzeniem. Aż muszę przyznać, że boję się tej zimy. Zazwyczaj nie odczuwałam tak zmiany pory roku przez pryzmat jedzenia, a teraz mnie to martwi.
    Na wagę nie wchodzę, bo nie ma sensu. Czuję się wielka jak nigdy.
    Ale się nie poddaję. Nie ma zwycięstwa bez porażek.

    Tutaj męczę się ze sobą

  7. #7
    Awatar MadamaButterfly
    MadamaButterfly jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    14-06-2009
    Mieszka w
    Warszawa
    Posty
    953

    Domyślnie Odp: Once again, czyli znowu brnę do celu...

    Hej, pokibicuję Ci i czasami się odezwę żeby nie było tu tak cicho. Ja tez znowu zaczynam

  8. #8
    Karola876 jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    28-10-2018
    Mieszka w
    Belfast
    Posty
    1

    Smiley42 Odp: Once again, czyli znowu brnę do celu...

    Hej XkagaX, ja tez znowu zaczynam. Mam podobne problemy do Ciebie. Wczoraj bylam na zakupach i przezylam szok w sklepie. OD marca probuje wrocic do formy ale mialam drobne problemy zdrowotne. A teraz to moja motywacja spadla i wynikiem tego sa dodatkowe kg. Musze porzadnie wziac sie za siebie. Mozemy razem sobie pokibicowac. Ja zaczynam od rzucenia slodyczy i regularnego picia wody a takze chcodzenia na dlugie spacery. Uwazam, z lepsze sa male kroki ale czeste . Pozdrawiam

  9. #9
    Awatar XkagaX
    XkagaX jest nieaktywny Znany na Dieta.pl
    Dołączył
    01-06-2009
    Mieszka w
    Kraków
    Posty
    7,848

    Domyślnie Odp: Once again, czyli znowu brnę do celu...

    witajcie Jak miło tu kogoś widzieć. Chociaż jedna pozytywna wiadomość od dłuższego czasu. Madam nawet kojarzę twój nick z poprzednich lat Powodzenia, podobno najtrudniejszy bywa ten pierwszy krok Karolciu cześć imienniczko Masz rację - małe kroki czynią cuda Serdecznie trzymam kciuki A u mnie niestety słaaaaaabo. Diety nie ma, ćwiczeń brak - są chore dzieciaki i problemy małżeńskie. Nie mogę spać, nie mogę jeść - i wcale nie jestem zakochana tylko zdruzgotana. Tak fatalnie jeszcze się nie czułam. Boli mnie w klatce i podejrzewam, że to wcale nie jest ponowny zator. Ale kogo to obchodzi? Na pewno nie tego, który miał być moim największym oparciem, a jak na razie powoduje tylko zwątpienie w sensowność relacji międzyludzkich. Dobra, idę, bo nie chcę tu wywlekać wszystkich problemów, a to pewnie ich dopiero początek...

    Tutaj męczę się ze sobą

  10. #10
    kkaawwaa jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    09-03-2005
    Posty
    8

    Domyślnie Odp: Once again, czyli znowu brnę do celu...

    Witaj, ja także znowu wzięłam się za siebie i trzymam się od pół roku. Życzę Ci powodzenia i wytrwałości.

Strona 1 z 4 1 2 3 ... OstatniOstatni

Zakładki

Zakładki
-->

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •