-
Witaj Słoneczko!
Jak miło słyszeć, że dzień Ci przyjemnie mija! Gratuluje silnej woli ( 7 to jeszcze głucha noc), ja wstałam o 7, ale przeleniuchowałam do 8 :). Mój dzień też zaczyna się miło - własnie jem niedobre śniadanie ( mrozone warzywa które uwielbiam ale dzis nie moge na nie patrzec) wcześniej miałam ćwiczenia,prysznic i balsamowanie (ratunku balsamy mi sie skonczyły!) a teraz zastanawiam sie co zrobic z tym niedojedzonym ( wlaściwie napoczętym ) śniadaniem.
mam pytanko- czy po tabletkach drożdżowych się tyje? Mam takie ze skrzypem i pokrzywą no i drożdżami...
Skakanka jest suuuuper!
Buziaki wielkie i zyczę Ci aby dalsza część dnia była równie udana! :*
-
Witam!
jakies 15 minut temu napisałam Ci dłuuuugi komentarzyk, ale jakieć cuda tu się dzieją i mi to forum go wypluło... Więc piszę tylko miłego dnia :*
( mam nadzieje że dojdzie)
-
Hihi.. widzę, że mój żółty szlafrok niedługo będzie sławny!
Co do zepsucia się (i wciąż PSUCIA SIĘ, niech to ktoś naprawi..) forum, to zauważyłam to już w nocy, jak padło.. na szczęście to nie jest pierwsze forum, na którym się udzielam, więc wiem jak bywa i się nie przeraziłam ;)
Za to spacerując pomyślałam - raaany, forum padło, czy ci administratorzy zdają sobie sprawę z tego, jak dużo kilogramów nie zostanie dzisiaj zrzuconych? Przez brak otuchy i wsparcia? ;)
Drugie śniadanie było, obiad był, wybrałam się z mamą do sklepu (po kafelki), po obiedzie znów poszłam na godzinny maszerowany spacer po dwóch parkach, zrobiłam parę zdjęć, ale teraz z kolei port usb nie chce działać.. blee! Za chwilkę zabieram się za jakiś smaczny podwieczorek, potem jeszcze hantelki czekają, potem kąpiel.. :)
Pring, w kwestii tabletek drożdżowych.. ja zażywam to już od dłuższego czasu, ale nie wiem czy jestem w stanie odpowiedzieć na Twoje pytanie - ważę ile ważę, dużo się jadło, nie mogę powiedzieć, czy tabletki miały na to jakiś wpływ czy nie - ale wydaje mi się, że nie, że mają raczej dobry wpływ na metabolizm. Ale głowy za to nie dam. :) Uh, od trzech dni jem te warzywa z mrożonek, coś czuję, że i mi się wkrótce przejedzą... a to takie wygodne na obaid!
Jak tylko forum przestanie się psuć (....), to zmienię to wklejone podwójnie zdjęcie na zdjęcie wiewiórki, którą udało mi się dziś rano spotkać i sfotografować, chociaż nie była zbyt chętna do pozowania (aczkolwiek i tak lepiej się ustawiała niż gołąb).
Życzę, żeby Wam też tak przyjemnie mijał dzisiejszy mroźny dzionek,
buziaki,
C.
-
zycze milego dietkowego wieczorka :D
-
droga C.
po jakich parkach spacerujesz?
-
Wiolinko, dziękuję :) właśnie zajadam pyszne płatki migdałowe, bo dzisiaj znów nie doszło do 1000 i idąc za radą Triskell i strachem przed krzykami Flakonki ;) dobijam do tysiąca orzechami. Całkiem przyjemny sposób. Trochę co prawda za późno, ale poszłam po podwieczorku czytać książkę i.. usnęłam ;) no ale przynajmniej jestem już troszkę wyspana, więc pójdę później spać na konto tej późnej kolacji.
Juleczko, u mnie na osiedlu są dwa parki w odległości jakichś dziesięciu minut spacerkiem od siebie.. w godzinę maszerowania obchodzę oba.
Oj, coś mnie leń na wieczór chwycił, a trzeba się jeszcze zabrać za hantle.. ale może za jakiś czas ;)
C.
-
sio ty obrzydliwy leniu :evil:
mam nadzieje ze go przegonilam :D
-
No, to dobrze, że Flakonki się boisz, tym bardziej że i dla Ciebie to dobre, bo migdały pyszne :)
Zimowe zdjęcie z parku śliczne. Taki właśnie śnieg lubię: na zdjęciach. W naturze to już gorzej, na szczęście teraz mieszkam na deszczowym northweście, gdzie w tym roku był na razie jeden dzień śniegu i mam nadzieję, że na tym już zima poprzestała i że tak jak rok temu drzewa owocowe zaczną kwitnąć w połowie lutego :)
A tak jeszcze a propos ważenia się, ja tam się ważę wiele razy dziennie, tyle że oficjalne ważenie, takie z pisaniem na forum i przesunięciem suwaczka, mam raz w tygodniu. W sumie moim zdaniem zależy to od tego, jak oporna jesteś psychicznie na ewentualne niepomyślne wiadomości na wadze. Jeśli mogą Cię one zniechęcić, to waż się raz w tygodniu. Jeśli natomiast uważasz, że dają Ci kontrolę nad organizmem i większą świadomość tego, co się w nim dietowo dzieje, to czemu nie.
Leniu, wynoś się od Cauchy!!!!
Uściski :)
-
Drogia Pani! :)
Wstałam pół godziny temu i nieśmiało proponuje spacerek... Co Ty na to? Kurcze... nikt nie chce ze mną spacerować... Zaproponowałam to mamie, ale stwierdziła " nie masz już blizszej rodziny?!"- typowe dla mojej rodzinki poczucie humoru... Kiedy odpowiedziałam, że z tego co wiem to ona jest moją matką usłyszałam "twoja matka była chomikiem" (MP) aż chciałam powiedzieć "ni" :)
Buziaki i czary-mary na udany dzionek!
-
Pring, wstałaś przed szóstą? :shock: No to już wiem kti dziś zabrał wolę wczesnego wstania, bo miała być szósta, a wyszła dziewiąta :mrgreen: . Już po tańczeniu, ćwiczeniach, kąpieli, balsamowaniu (antycellulit Ziaji, chłodzący Bielendy, mleczko Garniera, plus stopy, buzia, dłonie..), właśnie szamam śniadanko, tym razem nie w szlafroku tylko już ubrana..
Fajna mama :mrgreen: znaczy, ta prawdziwa, nie mama-chomik.
Na spacer wybieram się po śniadaniu, a co, chciałabyś wspólnie? :twisted: tylko to zależy gdzie mieszkasz.. bo godzinne dojeżdżanie autobusem dla godzinnego spaceru hmmm...
Śniadanie: żytni pełnoziarnisty (kurcze, polecam go Wam, jest pyszny, w jednym opakowaniu jest siedem długich, cienkich kromek, jedna taka ma 120 kcal, ale zazwyczaj dzielę je na pół i liczę jako dwie mniejsze, jest pyszniasty!, nawet mamie smakuje i mi podjada), jedna kromka z serem żółtym light, druga z serkiem Figura z ogórkami firmy Turek (wczorajszy nabytek, też bardzo smaczny), a do tego owoce (brzoskwinie w soku winogronowym, bez dodatku cukru, zakupione w Tesco, 72kcal w opakowaniu 120g, bardzo dobre na drugie śniadanko na uczelni). W sumie 235kcal. No i herbatki. Aaaaa, nie zażyłam drożdży. No tak, wiecznie o czymś zapominam.
Uuu, rany, właśnie wsunęłam deskę z klawiaturą pod biurko i aparat cyfrowy poooleciał.. huh, na szczęście nadal działa. No ładnie mi się dzień zaczyna :D
Miłego dnia dziewczyny!
C.
PS. Aaa.. wczoraj wieczorem w końcu się zebrałam w sobie i poćwiczyłam z ciężarkami, chociaż tylko 10minut, bo coś mnie mięśnie bolą. Ale na kąpiel i balsamowanie już nie miałam sił, uh..