No i zaliczyłam kolejną porażke.. Przez te ruskie nieszczesne Jakas godzine po tym jak napisałam,ze mnie korci zeby je zjesc, zlamalam sie. Udzielam rad do ktorych sama sie nie stosuje. Czyz to nie zalosne ? Normalnie juz zaczyna mi byc wstyd Chociaz moze to jakis sposob... Nastepnym razem kiedy pomysle o zjedzeniu czegos zabronionego pomysle jak to super bedzie sie tutaj 'pochwalic', ze pokonal mnie jakis pierozek. No nic. Jutro znowu zaczne.. A moze ja po prostu jestem skazana na rozmiar worka na ziemniaki?

Dagus strasznie sie ciesze,ze chociaz tobie jakos sie udaje. Naprawde. 3mam kciuki strasznie mocno. Marchewke mozesz jak najbardziej jest nawet bez ograniczen. W ogole warzywa. Tamten groszek to tylko tak dla przykladu A i gratuluje tej godziny ćwiczeń
Czytając to co napisałaś zdałam sobie sprawe,ze taka radość z tego, że udaje ci sie pokonać wlasną słabość jest milion radzy wieksza niż uczucie zadowolenia po zjedzeniu czegoś słodkiego
Odzywaj sie jak najczęsciej!

Luizianko, nie wiem ktora z nas przegrała wiecej razy więc nie myśl o tym, bo ktoś kto zaczynając coś myśli,ze na pewno znowu mu nie wyjdzie jest z góry skazany na porażke. Widzicie jaka ze mnie mądrala Heh Zaloosne
Jeśli chodzi o sesje to podczas ostatniej udało mi sie nawet troche schudnąć bo kiedy tylko pomyslalam o jedzeniu wskakiwałam z książka na stepper. W kazdym razie trzymam kciuki za twoje postanowienie i czekam na relacje z walki

Evi