nareszcie znalazłam czas, żeby tu zajrzeć. ostatnie trzy dni były dość zakręcone, głównie z powodu wizyty moich znajomych. odpoczęłam przy nich, a ile się wyśmialiśmy.. jednym słowem - świetnie
i zajrzala do mnie kolejnapróba. hmm.. jakby w sam raz, bo uwaga, uwaga!!! znalazła się motywacja na kolejną próbę.

i jeszcze sprawy kosmetyczne - nie 66 ale 68. tak pokazuje waga, no coż, trzeba być uczciwym wobec cyfr. chociaż z drugiej strony - cm mi nigdzie nie przybyło, ubrania wcale nie są ciaśniejsze. jakoś nie umiem wytłumaczyć tego fenomenu. jestem tydzień po okresie, więc też nie woda ale na szczęście (w nieszcześciu) nie mam obsesji wagowej. waga stoi sobie spokojnie w łazience, czasem się ważę. dużo bardziej lubię mierzyć się centymetrem. odchudzam się do konkretnych obwodów: poniżej 90 cm w pupie . 88-89 to jest to, do czego chcę wrocić. kiedyś takie wymiary miałam przy wadze ok 52 kg. tymczasem zostaję przy odliczaniu kilogramów. i sobie tak to rozłożyłam w czasie:
1 miesiąc -4kg
2 miesiąc -3kg
3 miesiac -2kg
4 miesiąc -2kg
5 miesiąc -2kg
6 miesiąc -2kg
plan oczywiście jest punktem wyjścia, co z tego wyniknie, zobaczymy.