Znowu zaczynam odchudzanie. Od początku... Kiedyś byłam na diecie plaż południowych, nawet dało efekty, ale jakoś tak potem przestałam. I znowu... Mam do zrzucenia jakieś 20 kilo. I nawet nie to, zeby czuć się lepiej, bo mam kompleksy, czy coś, ale dla zdrowia... Książka south beach leży na półce. Mam zamiar zrobić z niej użytek, ale tak na poważnie to chyba dopiero po wakacjach, bo plany niestety sa takie, ze radykalnej fazy raczej się nie da przeprowadzić...
Więc tak sobie planuję zacząć od jakiegoś ruchu i trochę powoli zmieniać jadłospis, więcej warzyw, mniej węglowodanów i tak dalej...
No tylko, ze najtrudniej zacząć... Zawsze mówię sobie, ze jutro, no i tak to jest - na wieczne jutro. Trafiłam tutaj i mam nadzieję, ze to mnie troszkę zmotywuje... Ale poradźcie proszę... Jak się zmusić, zeby się zacząć ruszać więcej, co?