Za parę dni kończę 20 lat, jestem z Bełchatowa, ale paski przewijania niestety nie mają na liście tego miasta - więc zaznaczyłam Piotrków Tryb. Mam 180cm wzrostu i ważę o zgrozo 81kg, sadełko się wylewa, kiedyś udało mi się ważyć 71kg, ale efekt jojo dał o sobie znać. Czuję się masakrycznie, obżeram się ciągle, przed okresem to już w ogóle nie chcę nawet mówić... Moim marzeniem jest waga 68kg, ale stopniowo, nie mogę sobie stawiać tak wysokich poprzeczek, gdyż jak waga będzie wolno spadała w dół, ja będę załamana i znów zacznę jeść - więc chcę tak stopniowo, teraz moim celem będzie 78kg i tak, co trzy kg Czuję się okropnie w swoim ciele, mam kompleksy, wstydzę się facetów na imprezach, zastanawiam się, co oni tak naprawdę o mnie myślą, może naprawdę im się podobam, ale zawsze wmawiam sobie, że jest inny powód, nawet troszkę wstydzę się wychodzić z domu [wiem, że chudnie się dla siebie, a nie innych, ale chciałabym znależć tą drugą połówkę i wiem doskonale, że waga nie ma tu żadnego znaczenia, ważna jest psychika, ale moje kompleksy nie pozwalają mi na swobodną zabawę], ale dziś jest tak piękny dzień, że muszę zacząć wszystko od początku, muszę wziąć się w garść i brać z życia co się da, bo tylko raz jest się młodym. Chcę ładnie wyglądać w kostiumie kąpielowym, dwuczęściowym, a nie w jedno - jak do tej pory, chcę chodzić na plażę - bo mimo, że całe wakacje zwykle spędzam w okolicach Jantaru - unikam plaży jak ognia - rodzicom i siostrze wmawiam, że nienawidzę upału, że źle się czuję na Słońcu, a to wszystko to małe kłamstewka, wstydzę się i już... Wiem, że tutaj padną słowa krytyki, ale odważyłam się napisać prawdę o sobie przepraszam za tak chaotyczny post
Pozdrawiam serdecznie i liczę na Wasze wsparcie