Ja to już jestem prawdziwym dinozaurem,w tym roku skończę 37 lat,dziewczynki z grupy trzydziestek są dla mnie jak młodsze siostrzyczki.W dodatku dinozaurem rzeczywiście zagrożonym wymarciem,co umrze w staropanieństwie bezpotomnie .I całe swoje młode lata zmarnotrawiłam na odchudzaniu i tyciu i tak w kółko.I nic nie mam na swoje usprawiedliwienie ,żadnych ciąży,zaburzeń hormonalnych ,nic,kompletnie nic,tylko własną słabą wolę i umiłowanie jedzonka ( no trochę kiepskie geny może i grzeszki mamusi).Nigdy nie schudłam dużo,max 10 kg,więc patrzę z podziwem na te wasze lecące kilogramy,te ogromne cyfry.Ostatni mój sukces właśnie dziesieciokilogramowy prawie zaprzepaściłam tej zimy,5 kg nadrobiłam. Mam 162 cm wzrostu ,68,5 kg dzisiaj,tony sadła i marzę o tym żeby zejść do 60 kg.Strasznie nie lubię ćwiczyć ,jedyny sport który lubię to pływanie. I niestety prowadzę strasznie niezdrowy tryb życia,bardzo dużo pracuję,często nie mam kiedy ćwiczyć.Ale postanowiłam się za siebie wziąć za siebie,będę chodzić 3 x w tygodniu na basen ( również wcześnie rano o zimnym poranku brrr kiedy inaczej nie będzie można ),będę ćwiczyć z Cindy Craword i z kasetą z Vity,no i dieta ,ale żadna drastyczna 1000 kcal to i tak wystarczająco drastycznie dla mnie.W tamtym roku co ja wyprawiałam zgroza.....Cambrigde,niejaki Chudzik podobne świństwo ,Herbalife ,wiele tygodni na proszkach,straszny spadek matabolizmu ....tego już nie zrobię więcej.Niech mi ktoś doradzi co robić z wiszącą skórą i biustem ,wisi mi od ubiegłego roku ,a co dopiero jak schudnę.....oby....odezwijcie się . ))