wiesz,mysle,ze teraz to kazdy sie poci,ale ze wzgledu na te upaly
a ze slodyczami to mozna sobie jakos poradzic Mysle,ze po prostu po niedlugim czasie sam nie bedziesz po nie czesto siegal(tak bylo w moim przypadku),ale jak masz juz ochote na cos slodkego to mozesz zjesc batonika mussli,lody. Dobrym sposobem jest tez jedzenie mussli na sniadanko-sa slodkie i troszke zaspokajaja ta chetke Ja,w czasach pieknej diety mialam swoje wlasne inne metody.Mi slodkie zastepowala marchewka albo otreby granulowane sliwkowe firmy Sante.Chrupalam je same lub z kefirkiem. Poza tym mozesz sobie dzemiku zjesc(polecam dzem Diavita ,tylko 56kcal/100g,slodzony fruktoza). Jednak zobaczysz.Wystarczy jakies 2tygodnie,a moze i mniej,odwyku slodyczowego i mozna sie bez nich obyc. Wszystko inne wydaje sie wtedy duzo slodsze.bardzo zmienia sie czlowiekwi smak i potem taki baton to sam cukier.
Acha,no i sa jeszcze slodkie owocki a mistrzem slodkosci sa suszone daktyle,smakujace jak "Krowki" Ps. w lykanie chromu nie wierze