-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
hm. Masz rację Niobe.
Zapomniałam o tym. Kiedyś żyłam na 1600 przy spadku i 1800 przy dniach treningowych. Ale to było dawno temu. I tylko na tyle ciało reagowało. Ale teraz nie muszę aż tyle. Wystarczy, że obetnę narazie około 300 i przypilnuję, aby jedzenie, które jem było JEDZENIEM a nie jakimś badziewiem.
Dobrze. Tak właśnie zrobię.
Narazie się trzymam i czuje się dobrze z tym poczuciem kontroli :)
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Dziś króciutki trening w domu na odpędzenie PMSa. Mówię wam. Demon w środku mnie zamieszkał. G mnie wygonił ćwiczyć. Pomogło mi. Ale tylko 13min tabaty - wystarczyło + 15min jogi.
Dziś troszkę ponad 1800kcal - bez głodu.
Podczas największych PMSów kobiety powinno się wypuszczać w pole. Albo na ring. Albo na maraton seksu! Gdziekolwiek, ale żeby się spociły i zmęczyły. Nie znam innego sposobu na wyciszenie tych wszystkich wizji katastrof i tej całej agresji w środku. i tych realnych zmian nastroju co 20sec.
eh.
edit:
w sensie, ja wiem, że mogłam więcej, ale przeczytałam Niobe dopiero po południu to co napisałaś i już nie dało się więcej kalorii wcisnąć :)
Jutro nad tym poporacuję. Jeśli nie będzie @ to pójdę biegać. Bo inaczej dom rozniosę! I jutro dorzucę więcej do drugiego śniadania kalorii.
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Shin, spokojnie, 1800 kcal w dzień bez ciężkiego treningu jest ok. Ale w dzień z bieganiem postaraj się dołożyć, ok? No i staraj się, by micha była odżywcza w miarę możliwości be śmiećków.
---------------------------
A teraz prywata:
Historia pomiarów od: 27 sierpnia 2016 do 7 października 2016
| Pomiar |
Masa ciała |
Szyja |
Biceps |
Pod biustem |
Talia |
Brzuch |
Biodra |
Udo |
Łydka |
Spalonych
kalorii |
Zawartość
tłuszczu |
Usuń pomiar |
|
kg |
cm |
cm |
cm |
cm |
cm |
cm |
cm |
cm |
kcal |
% |
|
| 7 października 2016 |
56,0 |
32,0 |
27,5 |
73,0 |
69,0 |
83,0 |
92,0 |
55,0 |
34,0 |
0 |
24 |
Usuń |
| 10 września 2016 |
59,2 |
33,0 |
29,0 |
76,0 |
72,0 |
84,0 |
94,0 |
57,0 |
34,5 |
0 |
26 |
Usuń |
| 27 sierpnia 2016 |
63,0 |
33,0 |
30,0 |
78,0 |
76,0 |
90,0 |
97,0 |
59,0 |
36,0 |
0 |
30 |
Usuń |
:yipi::party::yipi:
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
yuhuuuuu!!!! :party:
Niobe!!! Brawo! Udało ci się! Cudownie! Tak się cieszę! :party:
powiedz, że pomalutku będziesz wracała do normalnego poziomu kalorycznego! P O M A L U T K U. Nawet dwa razy dłużej. Dobra? Ja wiem, że ty wiesz i że będziesz uważać. Powiedz tylko, że tak, że wiesz i ja już będę spokojna :)
Ale widać niesamowicie jak różne mamy ciała. Chciałabym mieć w talii tyle ile ty miałaś na początku :D I tyle ile masz teraz w brzuchu też bym chciała :D
Oczywiście, żadnego śmieciowego jedzenia.
...
...
...
...
...
... no bo... No bo demon został zabity i teraz krwawi boleśnie. ... No i... Zanim zaczęła działać tabletka... no to...
No bo kupiłam pączka dla G rano. Bo on dziś poszedł pierwszy dzień do szkoły (hahahaha, nie mogę!). Znaczy się na uczelnię. ... i zrobiłam mu bułki i zabrał czekoladę! I ten pączek został....
...
ja nie lubię pączków. Z ostatniego biegu przyniosłam pączka dla G. Nie zjadłam go. Nie miałam nawet ochoty....
...
no ale...
no...
teraz ten pączek się paczył. I paczył, i paczył, i paczył i...
Sprawdziłam, że ten pączuch ma niecałe 300kcal. Nie 500, tak jak do tej pory myślałam. Niecałe 300.
To dużo.
No wiem.
I niedobroć to wielka.
...
:(
zjadłam go.
Z budyniem
Był BOSKI....
ja nie przepadam za pączkami....
... ale dziś przepadałam! I czułam rozkosz!
I to był uzdrawiający pączek.
Bo już 1,5h później tabletka przeciwbólowa postanowiła jakby trochę zadziałać.
W domu nie mam już nic co by mnie kusiło. Reszta to słodycze, które mnie nie ruszają.
... już nic więcej niedobrego nie tknę. Już mam plany co jeść na cały dzień.
...
i ja chyba jednak wezmę jeszcze jedną tabletkę. Dlaczego pierwsza nigdy nie działa?
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
a w ogóle widziałyście?:
CUDOWNE!
I drogie http://dieta.pl/grupy_wsparcia_xxl/i...s/icon_sad.gif
Sprawdziłam moją sportową skarbonkę - tylko wiatr i piasek. Dawno jej nie napełniałam. Grrrr. Może Mikołajowi powiem? Ale tyle kasy za rękawiczki??? Mam jedne. Kosztowały 4zł. Są super. Ale przydałyby się jeszcze jedne. Ale za tą cenę? Muszę uzupełnić moją skarbonkę sportową.
A, i popełniłam jeszcze jeden obraz! Też "pomalowany", a nie "namalowany", ale już było tu trochę mojej inwencji twórczej. Bo zrobiłam to farbkami, a nie kredkami.
grrrrr, nie umiem dodać zdjęcia. Dajcie mi chwilę, muszę pokombinować
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
A ja bym chciała mieć twoje nogi :yes:
To był pączek na pożegnanie śmiećków, dobrze? A teraz już jesz jak należy. Nie na zawsze. Na najbliższe 2 tygodnie. To tylko 14 dni. Dasz radę. Dwa tygodnie, a potem zdecydujesz co dalej. Ok? Dwa tygodnie.
A ja... Tak, działam z planem. Już wprowadziłam nowe jedzenie.
Dzisiaj, wg planu:
- sok z małej pomarańczy i dużego kiwi i selera naciowego i natki pietruszki + mała kawa z mlekiem migdałowym + suchy kromalek chleba pełnoziarnistego z nasionkami
- 2 surowe marchewki + kawa inka z mlekiem migdałowym
- pieczarki duszone z cebulką i cukinią na łyżeczce masła
- zupa kalafiorowa z czerwoną soczewicą (trochę ziarenek, nie dużo od razu) z łyżeczką oleju lnianego
To jakieś +/- 800 kcal. Taka kaloryczność będzie do niedzieli. Od poniedziałku +200 kcal, z dodatkowego ziarna. W następną sobotę w planach malutkie sushi przed kinem z Matem.
W kolejnych tygodniach dokładam +200 kcal (i + jajka i mleko), aż dojdę na spokojnie do 2000 kcal. Ja bardzo chcę jeść bez obaw po 2000 kcal. Nie pamiętam kiedy tyle jadłam. Bo albo jadłam za mało (okresy gdy nie czułam głodu albo głodziłam się celowo) albo żarłam jakieś kosmiczne ilości żarcia i tyłam w oczach. Jestem zmotywowana żeby wyjść na prostą ze swoim żywieniem. I właśnie też dlatego zdecydowałam się na post. To miało być przywrócenie ustawień fabrycznych.
Myślę też powolutku na powrotem do truchtania. Zacznę od marszobiegów. Żadnego świrowania na gazelę. Zapominam o moich przebiegniętych tysiącach kilometrów. Idę na start, jakbym biegła po raz pierwszy. Bez balansowania na granicy możliwości bo to się znowu źle skończy. Z szacunkiem do stanu zdrowia ale krok w krok za marzeniami.
Nie pozwólcie mi na nowo zgłupieć. Zwariować? Tak!!! Ale nie zgłupieć.
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Cytat:
Zamieszczone przez
Niobe
A ja bym chciała mieć twoje nogi :yes:
To był pączek na pożegnanie śmiećków, dobrze? A teraz już jesz jak należy. Nie na zawsze. Na najbliższe 2 tygodnie. To tylko 14 dni. Dasz radę. Dwa tygodnie, a potem zdecydujesz co dalej. Ok? Dwa tygodnie.
:(
nie może być na dwa tygodnie...
Może być do wtorku.
Bo we wtorek mam randkę
Przy skrzypcach
I tiramisu :oops:
Cytat:
A ja... Tak, działam z planem. Już wprowadziłam nowe jedzenie.
Lubię to!!!
Cytat:
Myślę też powolutku na powrotem do truchtania. Zacznę od marszobiegów. Żadnego świrowania na gazelę. Zapominam o moich przebiegniętych tysiącach kilometrów. Idę na start, jakbym biegła po raz pierwszy. Bez balansowania na granicy możliwości bo to się znowu źle skończy. Z szacunkiem do stanu zdrowia ale krok w krok za marzeniami.
Nie pozwólcie mi na nowo zgłupieć. Zwariować? Tak!!! Ale nie zgłupieć.
:love:
i dalej nie wiem jak dodać to pieprzone zdjęcie...
No to wam wyślę na fb :)
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Dobrze. Do wtorku do randki. A potem po randce zaczynasz dwa tygodnie.
Rękawiczki jakoś do mnie nie przemawiają. Pewnie przez tę cenę. Ja też mam takie za kilka złotych. I już. Po tych leginsach, które kupowałyśmy za granicą mam uraz do kolorowej wrzeszczącej odzieży sportowej. A teraz to mogłabym pobiec nawet w worku jutowym, byleby tylko móc pobiec. Pffff.
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Cytat:
Zamieszczone przez
Niobe
Dobrze. Do wtorku do randki. A potem po randce zaczynasz dwa tygodnie.
hm, .... a mogę do następnego wtorku? Przy grzeczności sięgającej 100% w pozostałe dni. Nawet bez domowych słodyczy! Czyściutko! A jak nawalę, to nie będzie wtorku, nie będzie skrzypiec i nie będzie tiramisu.
Nawet sny o jedzeniu góry tortów, ciast i eklerków mnie nie skuszą!
Cytat:
Rękawiczki jakoś do mnie nie przemawiają. Pewnie przez tę cenę. Ja też mam takie za kilka złotych. I już. Po tych leginsach, które kupowałyśmy za granicą mam uraz do kolorowej wrzeszczącej odzieży sportowej. A teraz to mogłabym pobiec nawet w worku jutowym, byleby tylko móc pobiec. Pffff.
hahaah, no, przyznam, że mnie tamte zakupy też zdołowały.
Na szczęście mam getry cieplutkie zimowe. Dwie pary kolorowych. W fajnych cenach. Hm... I jeszcze dwie pary czarnych na mega mrozy :D Ale te rękawiczki........... Ja się przejdę po TkMaxie. Oni czasem mają MEGA super promocje na sportowe rzeczy. Ostatnio Justi znalazła super rękawiczki za 20zł. Oryginalne z blabla. Szkoda, że nie było mojego rozmiaru. Ale będę pilnowała :)
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Oczywiście, możesz do następnego wtorku :) Mi chodzi o wyznaczanie malutkich celów. Nie myśl o tym co być chciała mieć ani gdzie byś chciała być za milion minut. Najpierw zrób pierwszy krok. A potem przyjdzie czas na kolejne. Przecież każdy maraton zaczyna się od pierwszego kroku :love: A potem jest już rytmiczne "lewa, prawa, lewa, prawa..." Trzeba wpaść w dobry rytm. Od pierwszego kroku.
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Cytat:
Zamieszczone przez
Niobe
Oczywiście, możesz do następnego wtorku :) Mi chodzi o wyznaczanie malutkich celów. Nie myśl o tym co być chciała mieć ani gdzie byś chciała być za milion minut. Najpierw zrób pierwszy krok. A potem przyjdzie czas na kolejne. Przecież każdy maraton zaczyna się od pierwszego kroku :love: A potem jest już rytmiczne "lewa, prawa, lewa, prawa..." Trzeba wpaść w dobry rytm. Od pierwszego kroku.
no to dobrze :)
Dziś troszkę ponad 2100kcal. A więc taaaaką różnicę robi jeden pączek :D Ale spoko. Wciąż w normie. To był kryzys @ Jutro już ładniej. Tylko... Chyba nie mam planów co jeść. Muszę szybciorem wymyślić :D Znowu cały dzień sama. Może omlet z tuńczykiem? Hm... To nie taki zły pomysł :)
Ej, wiecie co? Miałam mieć mega bolesny @ a tu tak jakoś... No. Nie ma tragedii. Wzięłam jedną tabletkę rano, drugą wezmę na wieczór, bo ćmi i wolałabym się wyspać. Ale to miał być pogrom stulecia a tu tak jakoś mżawka tylko jest :D
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Shin, przypominam, że dziś Dzień Bez Pączka :na:
A moje dojone migdały...
Przede wszytskim kupiuję migdały całe, ze skórką. Tłuszcz jełczeje pod wpływem światła, dlatego żadnych blanszowanych, krojonych, w płatkach. No nie i już.
Migdały zalewam wrzatkiem na kilka minut i obieram ze skórki. To zajmuje chwilkę ale warto. Ja lubię tak przy nich dłubać.
Potem zalewam wodą przegotowaną w proporcji 1:3 czyli 3 razy więcej wody niż migdałów. Odstawiam na noc, a rano wlewam wszytsko do blendera kielichowego i blenduję. Lubię leciutko słodkie więc dodaję trochę ksylitolu. Ale jak kto lubi. Przeciskam zmiksowane przez gazę i mam osobno mleko a osobno twarożek. Do twarożku mozna dodać trochę oleju kokosowego, bedzie bardziej jedwabiste. No i nie wyciskać na maksa żeby nie był zbyt suchy.
Dzisiaj zrobiłam nową porcję, nie wiem na ile mi wystarczy bo mleko jest naprawdę pyszne! Sto razy lepsze od kupnego Do kawy miałabym na kilka dni, ale nie wiem co Bryśka na to :)
Następnym razem bedzie chyba z nerkowców. Albo może słonecznikowe? Jeszcze nie robiłam.
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
tak tak! Dziś grzeczniutka!
Wyszło mi 1666kcal.
Drugie śniadanie bardzo obfite i białkowe (omlet: dwa jaja, tuńczyk)
I potem nie byłam głodna. Zjadłam dwa jabłka.
A potem kolacjo - obiad o 17:00. Placki cukiniowe bez tłuszczu + serek wiejski + warzywa a że kalorii to miało mało i czułam się głodna, to dorobiłam sobie kromkę chleba z pastą tofu (pomidor suszony + słonecznik).
Teraz sobie tak myślę, że kalorii mogło być w sumie troszkę więcej, bo nie mam dokładnych pomiarów chleba a w nim sporo ziaren. Ale myślę, że 1700 mogło być na 100%. Może trochę więcej. W każdym razie ładnie, grzecznie, w granicach dopuszczalnych i w ogóle bez ciągot do niedobroci. Uratowały mnie owoce i sok warzywno owocowy. O! Z nim też mam problem w obliczeniach. Brałam jako sok pomarańczowy świeży. A w moim był burak, marchewka, jabłko, papryka, pomidor, bazylia.
Ej, przypomnijcie mi, soki owocowe powinno się z białkiem/tłuszczem? A jak wypiję do posiłku to będzie ok?
Dzięki za proporcje do mleka.
Robiłam raz, ale tak... średnio mi podeszło. Może proporcje do wody były złe?
Przez gazę, mówisz....
Ja bym z chęcią przecisnęła przez moją machinę do soków :D
Ale twardość migdałów jest wyższa niż kokosa, co nie?
A, że tak zapytam, co z .... siarką w migdałach? Czy zalanie gorącą wodą eliminuje "problem"?
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Migdały i orzechy rzadko są siarkowane. Ale dla pewności zerknij na opakowanie. Jesli jest w składzie E220 no to siarka. A na wypadek oszustwa ze strony porducenta właśnie najlepiej kupować migdały w skórkach. Zalanie wrzątkiem przed obraniem załatwia sprawę. Tę wodę i tak się wylewa i namacza migdały w świeżej. Ja bym się tym bardzo nie przejmowała. Gorzej z suszonymi owocami. Tu siarkowanie jest powszechne,
Kalorie z soków wyciskanych ja licze z całych owoców. W przybliżeniu. A z domowego mleka roślinnego nie liczę, po porstu zostawiam mały margines na zabielanie kawy. Przyjmuję ok. 50 kcal na kubek kawy a błąd w wyliczeniu mam gdzieś. Bez przesady. Tak jak z tą moją pamiętną marchewką z zupy :)
Mi się lepie mleko robi w blenderze w keilichowym. Ten co kupiłam sobie ostatnio ma szklany kielich i jest bardzo mocny więc wlewam i w 3 minutki mam mleko. Na sitko wykładam gazę i samo sobie odcieka. Nie wyciskam mocno bo Brycha je twarożki. I dużo mniej mycia. Migdały jak namokną to fajnie się blendują.
A może robiłaś wg proporcji 1:4? Takie przepisy są najczęstsze ale dla mnie zbyt wodniste.
Soki warzywne są spoko ale do owocowych warto dać troszkę tłuszczu. Albo tam gdzie jest marchewka bo ona zawiera dużo witaminy A, a ona jest rozpuszczalna w tłuszczach. Zresztą, spotkałam się z róznymi opiniami na temat fruktozy. Jedni twierdzą, że jest bezpieczna, inni że daje silną odpowiedź insulinową. Ja po samych owocach jestem szybko głodna. Jak w soku są jeszcze warzywa to już nie tak szybko. A orzechy lub pestki dają najdłużej sytość. Sama zaobserwuj jak jest u ciebie.
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
no właśnie nie chodziło mi o siarkowanie, ale o naturalną siarkę, która jest w migdałach i orzechach. Ale skoro nie zauważyłaś wzmożonych problemów, czyli nie mam się czym przejmować. Zalanie wrzątkiem mogło unieszkodliwić problem.
Zaraz będę obierać. Zrobię jutro. Bardzo możliwe, że miałam proporcje 4:1. Kiedyś Ciacho dawała swój przepis.
Nie mam gazy, ale mam ręcznik lniany. Wyciskałam kiedyś ser biały przez niego. A może przecisnę na maksa przez moją machinę? A do czego używasz tego twarożku, oprócz naleśników? Może do ciasta można by dać? Hm...
Dziś jedzenie w granicy 2000kcal.
Nie byłoby tyle, gdyby nie kryzys egzystencjalny, który mnie zgniótł.
A w ogóle, zapomniałam, że do galerii nie chodzi się w weekendy. 50min czekaliśmy na złożenie zamówienia i poszliśmy: UWAGA : do tesco do bistro, aby tam napić się kawy i w spokoju i względnej ciszy porozmawiać. .... Kawa kiepska, wypiłam tylko kilka łyków, ale przynajmniej był spokój.
Jak G po mnie przyjechał to stwierdził, że nawet w święta nie widział takiego ścisku na parkingach. Tłumy! Myślałam, że wyzionę tam ducha. Nie dziwota, że taka rozedgana byłam po powrocie.
No i w domu, choć nie byłam głodna, zjadłam coś tam (nie chce mi się pisać. Bez tragedii. Po prostu za dużo). Niepotrzebnie. Uspokoiłam się w głowie dopiero po wypiciu czarnej herbaty. To chyba bardzo niedoceniany napój. A kawa w tesco z maszyny to zuo.
A wiecie, że niedługo wtorek? :)
I wiecie co? Bo na nasz zlot chciałam coś zrobić sobie. Totalne coś. Coś innego Niobe niż mówiłam, że się szykuje. Coś, czego jeszcze nie było. I zaczynam mieć wątpliwości. I nie mam się kogo poradzić. Nie mam komu powiedzieć. Jak powiem wam to nie będzie niespodzianki! ...
Frey, czy możesz wyłożyć mi karty? Zapytaj czy ten radykalny plan jaki mam wobec siebie będzie dla mnie korzystny. Dobrze? Ale będziecie mnie jeszcze lubić nawet jeśli wyjdzie debilnie? :(
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Ale o co chodzi z tą naturalną siarką w orzechach? Nie wiem. Serio.
Dzisiaj ten twarożek dodałam do placuszków bananowych, które piekę młodej na śniadanie. Wyszły pycha! A można je dodawać do wszystkiego. Do ciasta i ciastek, zrobić smarowidło na chlebek czy nawet dodać do potrawki warzywnej a'la curry . One mają smak migdałowy, ale nie są jakoś mocno słodkie. Niektórzy dodają do niego jogurt np. sojowy i jedzą na słono, ze szczypiorkiem lub z łososiem.
Co wymyśliłaś? Spoko, nie mów. Ale zamiast czego? Ostatnio rozmawiałyśmy o włosach. To dotyczy włosów? Czy jeszcze czegoś innego? Zamiast czego, przypomnij mi co szykowałaś. Na pewno pamiętam, ale nie wiem co masz teraz na myśli.
I niezależnie od tego co to i jaki będzie efekt -> http://dieta.pl/grupy_wsparcia/images/smilies/love.gifhttp://dieta.pl/grupy_wsparcia/images/smilies/yes.gif Ja jestem constans.
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Hej Dziewczyny Kochane :*
Wpadłam się przywitać <3
Chwilę mi zejdzie, żeby się tu zorientować. A tak w skrócie: co u Was?
Pozdrawiam <3
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
....and that's the way the cookies cramble
Witaj Gruszeczko! Dobrze cię "widzieć"! Jak się masz?
Zrobiłam dziś pankejki tylko po to, aby użyć "serka" migdałowego. I zapomniałam go dodać...
Dziś był dzień konia.
Czy mógłby się już zakończyć?
Całkiem nieźle poszło mi z nie jedzeniem słodkości. Choć przyznam, że to nie było łatwe. Wręcz bardzo trudne. Ale powtarzałam sobie "wtorek, wtorek, wtorek".
Dziś kalorie w granicach 1800. Niestety nie wiem dokładnie, bo nie policzyłam tego co było w plackach (3 jaja, daktyle, rodzynki, owoce goji, mąka, kokos) do tego pół banana i UWAGA d w a serki wiejskie. W sumie 350g.... Więc przez cały dzień fajne jedzenie, a na koniec się zwyczajnie nażarłam. A do kolacji miałam jakieś 1150....
Placki oczywiście na dwie osoby i jeszcze została porcja na jutro. Ale serków już nie ma :P
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Cytat:
Zamieszczone przez
Shinden
....and that's the way the cookies cramble
Jakie ciastki? Gdzie? Jak? Coooo? :rules:
Gruszka, u nas w sumie wszytsko się kręci. Raz w jedną stronę, raz w drugą. A jak u ciebie z miłością, orbim i hokkaidkami?
Cieszę się, że udało mi się ciebie złapać. I mam jeszcze Kogoś "w rękawie". :go:
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Hahaha Niobe :heart: jeszcze nikt mnie nigdy tak uroczo nie podsumował w 3 słowach: MIŁOŚĆ, ORBITREK I DYNIE HOKKAIDO :love:
No u mnie ok, wyszłam w czerwcu za mąż i teraz mam jeszcze jedno serducho do kochania, bo jestem w 6 miesiącu ciąży :) Z orbitrekiem nadal się lubię choć przyznam szczerze, że w obecnym stanie opornie mi to idzie ;) A hokkaidki stoją dwie na oknie, przejrzałaś mnie! jutro będzie sałatka z pieczoną dynią i kozim serkiem :)
Ciekawa jestem kogo jeszcze z tego rękawa wyciągniesz!! :mdr:
Witaj Shin kochana! Widzę, że postawiłaś sobie nowe wyzwanie! Wtorki bez słodyczy tak?? trzymam kciuki :*
A wiecie Dziewczyny ja widziałam ostatnio w tv taki serek z nerkowca i dziewczyna nim faszerowała kwiaty cukinii :) strasznie mnie to zaciekawiło, szkoda, że to nie pora roku na nie.
Ja niestety między Wami czarna owca mięsna, nabiałowa...ale już widzę, że na pewno mnie zainspirujecie do kombinowania :)
A!!! i pochwalę mojego Małża (że tak skradnę Siy tą uroczą nazwę), zaczął biegać jakiś czas temu może Wam mówiłam. W Warszawie rok temu zrobił maraton (3:35 :) ) i teraz miał biec w Toruniu, ale zabrakło miejsc i wybiera się na połówkę w niedzielę :)
Pozdrawiam Was i ślę buziole ;)
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Będziemy ciociami!
Gratulacje przeogromne! Maluszek to chłopiec czy dziewczynka? Czy nie wiadomo. Ale fajnie!
http://dieta.pl/grupy_wsparcia/images/smilies/love.gifhttp://dieta.pl/grupy_wsparcia/images/smilies/party.gifhttp://dieta.pl/grupy_wsparcia/images/smilies/yipi.gifhttp://dieta.pl/grupy_wsparcia/images/smilies/party.gifhttp://dieta.pl/grupy_wsparcia/images/smilies/yipi.gifhttp://dieta.pl/grupy_wsparcia/images/smilies/party.gifhttp://dieta.pl/grupy_wsparcia/images/smilies/love.gif
Twatożek z nerkowców jest najlepszy ponoć ze wszystkich orzechowych, ale za to mleko jest okropne. A mi najbardziej na mleku zależy. Dzisiaj rano robiłam kokosowe. Ale wiórki po mleku kokosowym wyrzucam bo nie chce mi się ich suszyć. Nie mam czasu.
Wszystkie mają Małże (Frey nie ma, ale ma pierścionek więc ma) i tylko ja nie mam. Tu też jestem constans. I tak chyba już zostanie http://dieta.pl/grupy_wsparcia/images/smilies/lock.gif
Pfffff...
Zrobiłam badania. Hemoglobina 13,1, TSH 0,92 i pojedyncze drobniutkie zmiany w tarczycy. Czyli post mi służył.
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Cytat:
Zamieszczone przez
gruszka21
No u mnie ok, wyszłam w czerwcu za mąż i teraz mam jeszcze jedno serducho do kochania, bo jestem w 6 miesiącu ciąży
aaaaa!!!!!!!!!!
Gratulacje!!! :party:
Niech nam żyją!
:love: :party: :party:
Cytat:
Witaj Shin kochana! Widzę, że postawiłaś sobie nowe wyzwanie! Wtorki bez słodyczy tak?? trzymam kciuki :*
hihi, odwrotnie!
Cały tydzień grzecznie (ale wiesz. Bez ścisku w tyłku. Nie ma presji. Głównie po to, aby włączyć w głowie kontrolę nad jedzeniem. Bo choć nie jadłam źle, to jadłam za dużo i w nieprzemyślany sposób. A to się źle zaczęło na mnie odbijać. Więc teraz mając w głowie "nie jem słodyczy a we wtorek w nagrodę idę na randkę z G na tiramisu" oraz liczenie kalorii, pomaga mi trzymać rękę na pulsie.
Cytat:
Ja niestety między Wami czarna owca mięsna, nabiałowa...ale już widzę, że na pewno mnie zainspirujecie do kombinowania :)
jedz jeśli ci służy i niczym się nie przejmuj. Jedz i niech ci idzie na zdrowie. Myśmy miały wszystkie swój epizod mięsny, ale każda stwierdziła, że to źle się na nas odbija i wróciłyśmy tu gdzie byłyśmy :)
Mi się też udało przekonać moje ciało do jedzenia nabiału. Ale chyba już jest ten moment, kiedy trzeba przestać, bo na brodzie wyskakuje "nabiałowy ślad" :D
Ale jeszcze udaję, że go nie ma i jadam ser biały.
Chociaż.... Ostatnio drapałam się jakbym chciała sobie skórę zedrzeć. Albo po jajkach, albo po serze... Pfff. Nie będę się zastanawiała. Zacznę jak będę musiała ;)
Cytat:
A!!! i pochwalę mojego Małża (że tak skradnę Siy tą uroczą nazwę), zaczął biegać jakiś czas temu może Wam mówiłam. W Warszawie rok temu zrobił maraton (3:35 :) ) i teraz miał biec w Toruniu, ale zabrakło miejsc i wybiera się na połówkę w niedzielę :)
Jeżu Maryju, O laboga!!!!! :gasp:
Cudownie!!!
Pogratuluj mu od nas! To naprawdę czas godny podziwu!!!
Cytat:
Zamieszczone przez
Niobe
nienienie, żadnych ciastków nie było! To takie powiedzenie. Nie ważne, naprawdę. Jak się nie dosypia od 2 tyg to tak kurde wychodzi. Za to dziś się WYSPAŁAM!!!!!!!!!! I miałam piękne sny! Kolorowe! Tęcze śniły mi się! Całe stado tęcz! I pomidorki czerwoniutkie na moim krzaku pomidorów! I że jadłam te pomidorki i były słodziutkie! Oh, jak ja lubię się wysypiać!
Wczoraj poszliśmy na tiramisu! Nie było pani skrzypaczki :( Zachorowała. Ale coś zaczynam podejrzewać, że to ściema. Bo nie ma jej już kolejny tydzień.... Ale to nic. Tiramisu było boskie i hamowałam się jak mogłam, aby nie pożreć całego na raz jednym haustem!
Za tydzień też mam randkę na tiramisu! I też się będę grzecznie do tego dnia przygotowywać :)
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Hehehe Kochane Ciotki, ileż tu radości :heart:
Mieszkaniec mojego brzucha to chłopczyk :)
No to nieźle Shin gratuluję wytrwałości :) ja przyznam, że szczególnie na początku ciąży miałam syndrom " psa spuszczonego z łańcucha". Teraz trochę też mam, ale apetyt już znacznie mniejszy.
I wyśpij się następnym razem może też za mnie co? od 2 dni nie mogę w ogóle spać w nocy :(
Niobe jaki constans, chyba żartujesz! Powiem krótko "MIŁOŚĆ I SR@CZKA PRZYCHODZĄ ZNIENACKA" :) także wiesz. Głowa do góry, cycki do przodu, piękny uśmiech i cierpliwości :)
A na hemoglobinę to co lubisz? bo ja kiszony barszcz <3 a z tarczycą oczywiście też mi się zaczęły problemy, więc witajcie nową towarzyszkę niedoli.
A gdzież to się nasza Monia podziewa, cóż ona taka cicha?
Buzi, dobrego dnia!
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
hej kochane!
u mnie po prostu seria niefortunnych zdarzeń :evil:
szkoda gadać...
mieszkanie muszę oczyścić czy coś....
Gratuluję Maleństwa!!!!!! Ciotki trzymają kciuki za zdrowie i dobry przyrost ;-)
I żeby Cię Maluszek nie męczył za bardzo.
Zmiany, Shin, ja lubię zmiany, nawet jak czasem się nie udają :-D
Siarka... też nie wiem o co chodzi :-) siarka wzmacnia włosy i paznokcie.
Jutro wpadnę na dłużej.
buziole.
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Hey dziewczyny :*
Nareszcie was znalazłam :* :* :* Jeszcze nie za bardzo się łapie z nowymi nickami, ale jeszcze chwila i ogarnę temat. W chwili wolnej poczytam co tam u Was.
Grusiu, baaardzo się cieszę. Będę CIOCIĄ :D Powiedz jak Ty się czujesz? Wybraliście już imię?
BUZIOLE dla wszystkich i... będę wpadać :D
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Cytat:
Zamieszczone przez
katty1512
Hey dziewczyny :*
Nareszcie was znalazłam :* :* :* Jeszcze nie za bardzo się łapie z nowymi nickami, ale jeszcze chwila i ogarnę temat. W chwili wolnej poczytam co tam u Was.
BUZIOLE dla wszystkich i... będę wpadać :D
No, i oto mamy ostatnią zabłąkaną owieczkę, którą żem była doprowadziła :love:
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
hihihihi Brawo Niobe ;-)
Hej hej Katty!
Tylko Siy nam się znowu gdzieś zapodziała :-)
Z serii niefortunnych zdarzeń - nawet trening mi wczoraj zaginął na stronie motoactv....
A dzisiaj za to nie ogarnęłam diety i wpadło kilka niedobrych rzeczy w pracy :bad:
No trudno, czasem i tak bywa.
Zmęczona jestem.
I kolano mnie dzisiaj boli jak diabli.
Chyba pójdę zrobić okład z lodu.
I poczytam książkę.
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
how, how, how! Katty! Jak się masz?!
Byłam dziś na jodze. Ciężko było. Po pół h jedna pani wyszła. Pod koniec parę osób wyszło. I jedna pani przy jednej z pozycji puszczała sobie bąki. Słychać było cierpienie w tych bąkach! Biedna! Taka pozycja, że normalnie nie mogła ich zatrzymać!!! Ale jazda była!
Niby proste pozycje, zero spocenia się (nie tak jak kiedyś jak chodziłam to pot ciekł po brodzie, nosie, uszach - wszędzie!), takie sobie pozycje podstawowe. Ale była masakra! Głównym tematem były plecy, kręgosłup. No. Może jutro wstanę z łóżka ;)
Dietowo? Chyba dobrze. Trochę mało. Niestety nie wiem ile miały moje kanie. Nie było ich dużo bo szłam do lekarza a potem na jogę, więc się nie objadałam. Wręcz nawet na jogę poszłam głodna. Ale mam wrażenie, że chyba jutro zjem wielką porcję lodów. Albo małą. Ale zjem jako drugie śniadanie. Daję sobie możliwość zmiany zdania. Chociaż, jutro robię badania krwi, więc jak wrócę głodna, to zjem lodówkę razem z drzwiami! :D
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
hey dziewczyny :) juz nie moglam sie doczekac, kiedy znajde dzisiaj troche czasu, zeby do was wpasc :)
u mnie... duzo sie dzieje. Olus urodził sie w wigilie, ja od lipca do pracy wrocilam i młody siedzi z Piotrkiem. Wakacje wyjatkowo aktywne, bo 9 wyjazdów dłuższych, w tym 3 zagraniczne i 3 razy pod namiot (ostatni raz we wrzesniu) spalismy z mlodym 2 tygodnie pod namiotem. Juz nikogo nie bylo, a my korzystalismy z pieknych dni nad naszym polskim morzem :)
a po powrocie... zaczelo sie ;) mam 10 dyplomantow i nie wiem w co mam rece wlozyc. w pracy nie mam czasu nawet do lazienki pojsc, bo chce jak najszybciej do domu wrocic... ale zdarzaja sie dni, ze nie ma mnie 7-20... :( w nocy Junior budzi sie co 1,5 godz. nie mam pomyslu na niego... ani przetrzymanie w dzien, ani drzemki na niego nie dzilaja. Idzie mu kolejne 6 zabkow na raz (6 juz ma) i bardzo cierpi. mascie nie pomagaja zbytnio, a nie chce go faszerowac za duzo lekami... moze mi cos poradzicie?
dietowo staram sie ogarnac. po porodzi przytylam 10 kg i ciezko idzie zrzucenie kazdego grama. brzuch wisi, ja nie mam sily na jakakolwiek aktywnosc fizyczna, bo marze chociaz o kilku minutach snu... nie mam pomyslu i coraz mniej motywacji.... lece do pracy, moze pozniej uda mi sie jeszcze na chwile wpasc.
buuuziaki i milego dnia :*
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Katty!! Oluś jest piękny chłopak!!
Ale masz dużo pracy! Dobrze, że Piotr zostaje z nim.
A z nocnym wstawaniem niestety chyba niewiele można zrobić. A jak jeszcze ząbki idą to o laboga! Nie ma reguły, trzeba przetrwać :(
Byliście pod namiotami z dzieciątkiem?! Suuuuuuper!!!! Brawo! To naprawdę cudownie! I zaraz mam w głowie te wszystkie wymówki niektórych rodziców, że z dzieckiem nic nie można zrobić i nigdzie pojeździć. Czasem trzeba się trochę pogimnastykować i wykazać kreatywnością, ale wszystko da się zrobić :D
A wagę zrzucisz. Tylko pilnuj michy. Narazie nie potrzebujesz dodatkowego ruchu. Tylko SNU! I zdrowego żywienia. A reszta spadnie :)
Ej, Frey, co z twoim kolanem? Za dużo siłówek na nogi! :D
Rozciągaj namiętnie!
W kwestii siarki. Serio nie puszczacie bąków bardziej... siarczystych po orzechach? :beurk:
Kocham mleko migdałowe! I TEN SEREK! Potrawka z warzywami i "serek" są boskie!!! Albo do placuszków jogurt + serek = mniam!
hm... Mam wyniki badań.
tsh 0.8 czyli super Aha! Niobe przypomniałam sobie! Gratuluję pięknego wyniku tsh!
siuśki i cukier - spoko
Najciekawsze wyniki wyszły w morfologii... To co ma być wysokie przy hashi jest ponad normę (limfocyty i PCT), z tym nic nie zrobię, ale nowością jest podwyższone MCV i RDW-SD. To trochę tak lipa. Może wskazywać na problemy wątroby, albo śledziony, albo niedokrwistość hemolityczną (anemia hemolityczna). Czyli zbyt szybki rozpad czerwonych krwinek. Hm. No, mam wizytę z endo pod koniec miesiąca. Jeśli on nie skieruje mnie na badanie wątroby i śledziony to pójdę do internisty znowu.
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Cytat:
Zamieszczone przez Freyra
A co to się podziało kochana?
A ogólnie się czuję ok. Ale wiesz jak to jest w tym stanie, jak nie urok to... ;) strasznie mnie irytuje, że mam wolne a ciągle jakaś niemoc mnie dopada. No co do imienia to trwają jeszcze przepychanki :P
Cytat:
Zamieszczone przez Katty
Olus urodził sie w wigilie, ja od lipca do pracy wrocilam i młody siedzi z Piotrkiem. Wakacje wyjatkowo aktywne, bo 9 wyjazdów dłuższych, w tym 3 zagraniczne i 3 razy pod namiot (ostatni raz we wrzesniu) spalismy z mlodym 2 tygodnie pod namiotem. Juz nikogo nie bylo, a my korzystalismy z pieknych dni nad naszym polskim morzem
http://dieta.pl/grupy_wsparcia_xxl/i...icon_smile.gif
Wooow super!! I mega interesujące, wróciłaś po pół roku do pracy i Tatuś poszedł na tacierzyński czy jak? A te wyjazdy to szał, też tak właśnie chcę! :) na luty mam termin a już planuję wakacje z Małym Brzdącem:)
Cytat:
Zamieszczone przez Shin
hm... Mam wyniki badań.
tsh 0.8 czyli super Aha! Niobe przypomniałam sobie! Gratuluję pięknego wyniku tsh!
siuśki i cukier - spoko
Najciekawsze wyniki wyszły w morfologii... To co ma być wysokie przy hashi jest ponad normę (limfocyty i PCT), z tym nic nie zrobię, ale nowością jest podwyższone MCV i RDW-SD. To trochę tak lipa. Może wskazywać na problemy wątroby, albo śledziony, albo niedokrwistość hemolityczną (anemia hemolityczna). Czyli zbyt szybki rozpad czerwonych krwinek. Hm. No, mam wizytę z endo pod koniec miesiąca. Jeśli on nie skieruje mnie na badanie wątroby i śledziony to pójdę do internisty znowu.
Gratuluję tsh, a z resztą badań też głowa do góry, czasem jakieś odchylenia od normy nie oznaczają nic złego. Poza tym chyba zawsze badania w których miało się złe wyniki trzeba powtórzyć?
Ja poza tsh mam wszystko też ogólnie ok, tylko mi z płytkami krwi jakieś dziwy powychodziły, ale to pewnie jesień+alergia...
Buźkam Was mocno <3
PS. Trzymajcie kciuki za Małża mego bo jutro w półmaratonie goni ;)
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Grusia, jak tam poszło Małżowi?
Fajnie Wam się w rodzinkach układa. Dzieciaki przychodzą, rosną, a pewnego dnia mówią: "mamoooo, daj se już siana, od roku mam juz okres" :penguin: :mdr: Ja z moją nastolatką niedługo chyba oszaleję! Ale fajna kobitka rośnie, mądra tylko taka ciut niepozbierana. Spoko. Póki oddycham to będą ją wspierać ile dam rady.
Shin, nie, nie zauważam zadnych problemów w podowu siarczystych orzechów. Bosh, ile tych orzechów trzebeby zjeść żeby miało to wpływ? :he:
Ale dałaś wczoraj do pieca w lesie!
Frey, czaruj coś bo to tak być nie może! Jakiś chochlik musiał sie przyplatać. Pogoń go w cholerkę! I wpadaj do nas częściej!
A u mnie biegane było! Spokojnie, z zaciągniętym ręcznym. Prawie 40 minut ciągłego truchtu. Endo-srendo jak zwykle ciachnęło mi dystans bo choćbym nie wiem jak wolno biegła to tempo 8,05 nie jest w u mnie możliwe, ja nie umiem biegać aż tak wolno :he: Wewnętrzny kocur mi nie pozwala :mdr: Wcale się nie zmęczyłam jakoś tak bardzo, ale nogi mam sztywne już drugi dzień :he: Trzeba to rozbiegać :666:
Czy jak się idzie z mężczyzną w sobotni wieczór coś zjeść, a potem na film do kina, a potem on odporwadza cię do samochodu i czeka aż odjedziesz... czy to jest randka? Nieeee. Prawda? Jesli to jest ktoś kogo znasz lepiej niż siebie i na odwrót i macie bogatą i nie zawsze szczęśliwą wspólną historię... to wtedy nieeeee. Prawda?
No to byłam wczoraj na nie-randce z Matem. Jedliśmy sernik z jednego talerzyka bo On nie jada serników, od zawsze, no chyba że to mój sernik i mój talerzyk.
Film dla miłośników Mistrza Beksińskiego. Choć wcale nie o sztuce a o ludziach, tak po prostu, to jednak film nie dla każdego. Ja przez większość filmu się uśmiechałam, tak w środku. Tak ciepło mi było jakoś w Duszę. Ale potem dotarło do mnie, że na tych wszystkich pokręconych życiowych drogach to jestem jednak sama... I już mi ciepło nie jest.
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
I nie, to że podzieliłam się z Nim SERNIKIEM nic nie znaczy :out::out:
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Niobe byłaś na Ostatniej rodzinie????
Kurczę, też chciałam iść ale już w tym miesiącu było kino i finansowo nie dam rady :-)
Poczekam aż w sieci będzie.
A czytałaś biografię "Beksińscy. Portret podwójny"? Polecam. Świetnie napisana, ze zdjęciami. Grubaśna.
Katty super wakacje z młodym!
Ach, weźcie namówcie mojego J pod namiot.
Po wypadzie w góry pewnie długo z nami nie będzie jeździł hahaha...
A z młodym to musiałabym pewnie sama się wybrać pod namiot.
Czaruję, czaruję... nawet nowe kryształy kupiliśmy. Wysprzątałam mieszkanie żeby powymiatać wszystkie chochliki ale widać to jeszcze nie koniec bo mi kolano wysiadło...
I rozwalony palec kiepsko się goi. To znaczy goi się ale czasem jak coś robię i się zapomnę to mi się rozłazi blizna i znowu krew leci i tak ciągle.
No nie ważne, w końcu się zagoi.
Dwa dni w plecy ze zdrową dietą.... ale przynajmniej wiem dlaczego :-) @
Taaa... te dzieciaki.... są takie słodkie jak są malutkie... a potem się zaczyna... :lol:
Własnie idę mojego przycisnąć trochę do nauki bo jutro ma pierwszy sprawdzian.
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Frey, nie czytałam tej książki. Masz do pożyczenia?
Dopiero rok szkolny się zaczął a mi się już dosłownie rzygać chce szkołą. Te dzieciaki sa zajeżdżane. Codziennie mają po 7 lub 8 lekcji. W domu sa około 14:30-15:30. Szybki obiad i znowu do ksiązek bo nauczyciele zadają naprawdę dużo. Kolacja i do spania. A kiedy czas na odpoczynek? W weekend? No way bo ciągle do zrobienia jakieś projekty, prezentacje i modele. W tygodniu nie ma na to czasu więc siedzenie w sobotę-niedzielę. Bryśka głupia nie jest i szybko się uczy, ale ciągle siedzi z nosem w ksiazkach. Teraz dwa dni projektuje przewodnik turystyczy na podstawie Odysei. Po ****, ja się pytam?! Dwa dni prawie bez przerwy!!!
Serio, nie ma jak wyjechać gdzieś na weekend bo szkoła i zadania domowe lub sprawdziany. Kogoś, kto układa minimum programowe zdrowo porąbało!
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
ja tylko na sekundkę. Jutro odpiszę wszyściutko
Chciałam tylko powiedzieć, że dziś jadłam tylko śniadanie - 1 kajzerka
i drugie śniadanie - 1 kajzerka
obiad - pizza
podwieczorek, kolacja - dwa wielkie kawałki sernika wcale nie chudego z bakaliami i na wypasie
...
umieram....
brzuch mnie boli od kilku godzin....
spać mi się chce też od kilku godzin...
nie mam siły oddychać....
urodziny znajomych są fajne, ale ... co za dużo to nie radość...
....
dostaliśmy wielkie pudełko sernika na wynos....
Matko.
Umrę, ale zjem.
tylko nie przed biegiem!
yyhhhhhhh.....
umrę gruba
z uśmiechem i cierpieniem na twarzy....
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Cytat:
Zamieszczone przez
gruszka21
PS. Trzymajcie kciuki za Małża mego bo jutro w półmaratonie goni
i jak mu poszło? Trzymałam z całych sił!
Cytat:
Zamieszczone przez
Niobe
Shin, nie, nie zauważam zadnych problemów w podowu siarczystych orzechów. Bosh, ile tych orzechów trzebeby zjeść żeby miało to wpływ?
hmm.. Wiecie co? Ja też nie! :he:
Kurczę, zawsze mi się wydawało, że tak reaguję na orzechy, ale... Okazuje się, że nie :P Bo kiedyś przez miesiąc jadłam codziennie 3 migdały i trzeba było często wietrzyć mieszkanie ;) Może coś było na skórce? W każdym razie, alarm odwołany. Jem i nic mi nie jest :)
Cytat:
Ale dałaś wczoraj do pieca w lesie!
No! Miałam tylko kilka sekund do pobicia rekordu!!!
Ja nawet nie wiedziałam! Nie planowałam! Dzień wcześniej zrobiłam dyszkę i to wcale nie powolną. Ścięgna mnie bolały wzdłuż ud. Ale jakoś tak wyszło. TeDe popędziła z miejsca i długo jej nie widziałam. Ale na trzecim kilometrze ją dogoniłam i popędziłam dalej. Co dziwne, nie mogę jej znaleźć na liście zawodników. Gdybym wiedziała, że tak dobrze biegnę, to może bym się postarała bardziej :D Muszę pilnować techniki biegu. Jeśli skupiam się na odbijaniu to szybciej biegnę przy mniejszym zużyciu sił.
Może za miesiąc coś z tego wyjdzie ;)
Cytat:
, czaruj coś bo to tak być nie może! Jakiś chochlik musiał sie przyplatać. Pogoń go w cholerkę! I wpadaj do nas częściej!
A wiecie co mi się śniło jakiś czas temu? Chyba gościa miałam. Bo mnie ktoś obudził w nocy pukając w policzek. Obudziłam się, ale nikogo nie było. A kolejnej nocy ciągle coś mnie goniło. No, co noc to jakiś koszmar. Ale już sobie poradziłam. Już mi się ostatnio tęcze na niebie śniły. A dziś, że mój przyjaciel zmarł razem z Jezusem! I potem trzeba było czuwać z nimi w grobie i oni zmartwychwstali .... Ja chyba powinnam przestać jeść cukier :P
Naprawdę super! :love:
Cudownie, że udało ci się ruszyć w trasę! Kurczę, jak się ucieszyłam, jak zobaczyłam twój trening! http://dieta.pl/grupy_wsparcia/images/smilies/yipi.gif
Cytat:
Czy jak się idzie z mężczyzną w sobotni wieczór coś zjeść, a potem na film do kina, a potem on odporwadza cię do samochodu i czeka aż odjedziesz... czy to jest randka? Nieeee. Prawda? Jesli to jest ktoś kogo znasz lepiej niż siebie i na odwrót i macie bogatą i nie zawsze szczęśliwą wspólną historię... to wtedy nieeeee. Prawda?
No to byłam wczoraj na nie-randce z Matem. Jedliśmy sernik z jednego talerzyka bo On nie jada serników, od zawsze, no chyba że to mój sernik i mój talerzyk.
...
:love:
jeśli "randka" ma zaburzyć radochę i ciepło to zdecydowanie nie była to randka. Nie-eee. To była radość. I już. :)
Cytat:
Film dla miłośników Mistrza Beksińskiego. Choć wcale nie o sztuce a o ludziach, tak po prostu, to jednak film nie dla każdego. Ja przez większość filmu się uśmiechałam, tak w środku. Tak ciepło mi było jakoś w Duszę. Ale potem dotarło do mnie, że na tych wszystkich pokręconych życiowych drogach to jestem jednak sama... I już mi ciepło nie jest.
szukaj człowieka z kocykiem :)
Cytat:
Zamieszczone przez
Niobe
...
ja tam nie wiem.
ja się nie znam.
Ja się tak łatwo jedzeniem nie dzielę.
U mnie w domu rodzinnym dzielenie się jedzeniem miało mega znaczenie! A S E R N I K.... No wiesz... to s e r n i k! Z TWOJEGO talerzyka ...
no ja nie wiem, nie wiem...
Dobry chociaż był?
:D
Cytat:
Zamieszczone przez
Freyra_77
Ach, weźcie namówcie mojego J pod namiot.
ciężko będzie, ale spróbować zawsze możemy :D
Cytat:
A z młodym to musiałabym pewnie sama się wybrać pod namiot.
wybierzemy się. Do Mrówek. Nad czyste jezioro. A J będzie mógł spać w wynajętym, wcale nie drogim, domku. I Wisienki też mogą w domku. Znajdziemy wspólny czas :)
Cytat:
Czaruję, czaruję... nawet nowe kryształy kupiliśmy. Wysprzątałam mieszkanie żeby powymiatać wszystkie chochliki ale widać to jeszcze nie koniec bo mi kolano wysiadło...
I rozwalony palec kiepsko się goi. To znaczy goi się ale czasem jak coś robię i się zapomnę to mi się rozłazi blizna i znowu krew leci i tak ciągle.
kurcze! Twój paluch!
:(
U mnie jeden paznokieć straszył, że ma plan co do wyruszenia w świat bez mojej stopy, ale zmienił zdanie i jest ok.
... A wiesz co? Wiem, że to głupio zabrzmi, ale masz może złote kolczyki? Spróbuj przez tydzień spać w nich i sprawdź jak tam twoje sny.
ja wczoraj nawaliłam. I dziś też zjem sernik. I może mi na jutro wystarczy :P Ale kawę będę piła bez olei.
Jak dobrze, że pora roku, gdzie trzeba wciągać brzuch już minęła :D
Cytat:
Zamieszczone przez
Niobe
Frey, nie czytałam tej książki. Masz do pożyczenia?
Dopiero rok szkolny się zaczął a mi się już dosłownie rzygać chce szkołą. Te dzieciaki sa zajeżdżane...
to strasznie smutne co mówisz. A gdzie czas na nudę? Albo radość z wymyślania przygód? A gdzie bycie dzieckiem?
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
a w ogóle mam dla was ciekawostkę!
Kupiłam ostatnio pakiet na zrobienie własnego proszku do prania. Głównie dlatego, że strasznie denerwują mnie ceny proszków i średni efekt. Piorę już kolejne pranie i powiem wam, jestem zachwycona!
I teraz tak:
- CENA!!! 14,90 zł za paczuszkę. Jeszcze nie wiem na ile mi wystarczy, ale muszę przyznać, że nie używam oszczędnie. Do prania daje się średnio jedną łyżkę. Ja daję dwie + jedną do prania wstępnego. Wiadomo - biegowe rzeczy wymagają drastycznych posunięć ;)
- Mydło jest robione ... w tradycyjny sposób. W sensie z łoju. Ale można wszystkie produkty kupić oddzielnie i kupić szare mydło na olejach
- pranie jest totalnie bez zapachu. Chociaż ja wyczuwam lekki zapach tego mydła. Wg przepisu można dodać olejki zapachowe, ale u mnie się to nie sprawdziło. Może za mało dałam? No i dałam do podajnika a nie mieszałam z proszkiem. Może to był błąd. Za to, daję normalny płyn do płukania i mam zapach :D Bo ja lubię jak ubrania pachną.
- w ogóle nie ma potrzeby dodawać płynu do płukania. U nas jest woda mega twarda. Naprawdę. Skarpetki potrafią być sztywne i szorstkie po praniu. Ale przy użyciu tego proszku (pewnie z powodu sody), ubranie jest miękkie i miłe w dotyku. Ale ja i tak daję płyn dla zapachu ;) Może rozcieńczę olejek zapachowy z czystą wodą i będę dawała do podajnika na płyn do płukania? To może być ekstra!
- trzeba się trochę napracować przy ścieraniu mydła :P
Bardzo ładnie wyprały mi się ręczniki. Strój biegowy też bez zapachu. Znaczy się, bez smrodu.
O NIEEEEE!!!!!!!! Właśnie sobie przypomniałam, że dziś miałam pobiec, ale nie mogę, bo właśnie piorę dwa komplety ubrań na tą pogodę i nie mam w czym pobiec!!!!!!!!!! Grrrrrrrrrr........ A może jakiś stanik gdzieś się uchował? Może jakieś stare ciepłe getry jeszcze mam? hmm
No. Także tego. Polecam. I tak jak z orzechów piorących byłam BARDZO średnio zadowolona, tak z tego jestem zadowolona bardzo. Jeszcze sprawdzę na ile wystarcza mi taka porcja. I jeszcze kupiłam zestaw na proszek do zmywarki :)
No mówię wam, szukam oszczędności. Chyba zbliżają się chude lata :D
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
Cytat:
Zamieszczone przez
Niobe
Grusia, jak tam poszło Małżowi?
A dzięki, dzięki 1 g 34 min :) Ale średnio jest zadowolony, marzyło mu się poniżej 1,30 w półmaratonie.
Tylko, że teraz miał biec maraton (za tydzień) i pod to się przygotowywał, ale nie wypaliło, zapisał się w ostatniej chwili na połówkę i nie bardzo umiał w takim tempie biec. Zresztą widziałam po nim, że nawet nie był jakiś zmordowany, bardziej zdezorientowany, że to już koniec :D
Cytat:
Zamieszczone przez Niobe
Czy jak się idzie z mężczyzną w sobotni wieczór coś zjeść, a potem na film do kina, a potem on odporwadza cię do samochodu i czeka aż odjedziesz... czy to jest randka? Nieeee. Prawda? Jesli to jest ktoś kogo znasz lepiej niż siebie i na odwrót i macie bogatą i nie zawsze szczęśliwą wspólną historię... to wtedy nieeeee. Prawda?
A ja to jestem zdania, że nie wszystko trzeba od razu nazywać.
Nie ma znaczenia czy to była randka czy nie randka. I nawet nie trzeba sobie od razu odpowiadać czy się tego chce.
Jak było miło to można to powtórzyć i niech się samo potoczy. Z czasem odpowiedzi przyjdą same :)
Cytat:
Zamieszczone przez Freyra
Niobe byłaś na Ostatniej rodzinie????
Ja też byłam :-) Trochę mam mieszane uczucia, choć oczywiście obejrzeć warto, albo nawet trzeba. Ale ja pochodzę z tego samego miasta co Beksińscy, znam wielu bliskich im ludzi, pisałam nawet pracę lic. o malarstwie Zdzisława, więc pewnie patrzę trochę bardziej krytycznie
:)
Cytat:
Zamieszczone przez Niobe
Serio, nie ma jak wyjechać gdzieś na weekend bo szkoła i zadania domowe lub sprawdziany. Kogoś, kto układa minimum programowe zdrowo porąbało!
Hmmm a to chyba nie minimum programowe jednak. Bo mam 2 siostrzeńców w szkole, co prawda podstawowej, ale mam dokładnie odwrotne wrażenia. Także może od szkoły zależy? Może Bryśka ma w swojej wymagających nauczycieli? Bo dzieciaki mojej siostry to mają tak niski poziom (a to już 2 ich szkoła w mieście), że ręce opadają. 6 klasa a nie potrafią kontynentów wymienić, a w szkole mają same 5...
Eh mi też ostatnio wszystko z rąk leci i nic nie idzie. Wypaliłam dzisiaj wielkie czarne kółko na jasnym blacie w kuchni. I rosnę w zatrważającym tempie choć jem można nawet powiedzieć, że normalnie. Na pewno nie za dwoje.
Jakieś złe duchy się kręcą, nie ma co.
EDIT/ Taki mnie wczoraj dół złapał, tak się wkurzyłam, że wskoczyłam na orbi!! I dzisiaj też!! O! Od razu lepiej w głowie:)
-
Odp: Magiczny kociołek. - Część 1
cześć dziewczyny, przynoszę Wam dobrą nowinę - forum znów działa ;)
zaprosiła mnie do Was Niobe, kiedy ktoś obudził Wasz stary wątek, i przypomniało mi się, jak dobrze się Was czyta. oprócz niesamowitej atmosfery dbacie też o kulturę słowa, co pozwala zachować nadzieję, że nie wszyscy dali się ponieść nowomodzie na pozbawianie słów ich znaczeń ;) na prawdę odpoczywam i ładuję baterie czytając.
dwa lata minęły, a ja pozostałam przykładem na to, czym staje się człowiek, który biernie czeka zamiast działać. wszystko przez nieporządek w głowie i zaszłości z przeszłości ;)
dużo śnię o wodzie, ostatnio śniło mi się, że tonę w wielkim budynku, który powoli wypełnia się wodą, został zalany celowo przez właściciela - człowieka na wózku inwalidzkim, takiego manipulującego wszystkimi dla własnej rozrywki - on zdążył się schronić. klatka schodowa wypełniała się wodą aż po sufit, wstrzymałam oddech, nie mogłam dłużej wytrzymać i zrobiłam wdech, ale nie czułam bólu, może trochę strach. śniło mi się, że utonęłam i pierwszy raz w życiu nie obudziłam się wtedy. sen trwał dalej i nie było w nim mnie. a potem znowu żyłam, pytałam się ludzi jak to możliwe - okazało się, że w budynku był jakiś system antywłamaniowy, dzięki któremu stwierdzono że ktoś jest w środku i mnie wyłowiono. i wiecie co? ja potem znowu poszłam do tego domu, mimo że czułam, że znów zostanie zalany wodą, chyba chciałam sprawdzić, czy znowu utonę, mając jednocześnie przeświadczenie, że nic mi nie grozi...
podobno woda to oczyszczenie i zmiany, więc ostatnio znów zmieniam swoje życie i liczę na to, że z dnia na dzień będę coraz silniejsza.
mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do kręgu przy magicznym kociołku, i kiedyś z Wami pobiegnę :)