Wracam po miesiącu przerwy...
Jestem głupia , tłusta , gruba świnia i tyle...wszystko zjebałam.
Znów ważę 62 czy 63 kg...jem ciągle...Nie umiem się opanować.
W niedziele jest impreza - połowinki mojej szkoły...Miałam iść , potanczyc , pobawić się i może bym kogoś w końcu poznała...ale nie pójde...przytyłam jestem spasiona i tłusta...miałam iść do fryzjera , kupić ciuchy specjalnie na tę imprę...i co ? i wielki **** !!!! żaden facet by na mnie nie spojrzał
Od jutra kończę z obżeraniem się.
Mój cel to 58 kg ( narazie - jak będzie mi dobrze szło to sprobuje powalczyć o 55 kg ).
Zero słodyczy i dużo ćwiczeń.Przynajmniej 1 godz. dziennie.Może bede ledwo żywa , będę mdlała i nie będę miała na nic siły , ale schudę !!!
Koniec z dużymi śniadaniami ( 800-900 kcal ) max 500.W szkole woda albo jogurt light albo soczek , obiad 400-500 a reszta zostanie na owoce.Ważenie co tydzień i codziennie będę tu zaglądała...Oby się udało...niedlugo wrzuce foto mojego tłustego brzucha...albo powiesze sobie na ścianie to będzie mnie motywowała...ja nie chcę już tak wyglądać.
Pzdr
Licze na Wasze wsparcie