1150 kcal ;]
zaczynam panować nad słodyczami :) (dzisiaj - 5 ciastek korzennych i 3 małe chipsy ;p ----> od jutra nic ;] )
Pozdrawiam :)
Wersja do druku
1150 kcal ;]
zaczynam panować nad słodyczami :) (dzisiaj - 5 ciastek korzennych i 3 małe chipsy ;p ----> od jutra nic ;] )
Pozdrawiam :)
niestety 1350 kcal... ale nie najgorzej ;)
jutro mam 3 godziny wf-u więc sie spali ;)
jaka beznadzieja.. nawaliłam ostatnio :( w dzień super a wieczory to nawet po 1000 kcal...
Help! Czy jeżeli od jutra zacznę 1200 kcal, zero słodyczy (czasami loda małokalorycznego :roll: ), zero tłustych potraw i ograniczanie mącznych + ruch to czy uda mi się schudnąć te obrzydliwe 8 kg do wakacji?
Proszę o wsparcie bo nie mam siły :( Help!
Pozdrawiam :)
dasz rade ;]
zobaczysz - wierze w Ciebie;]
a z tymi slodyczami to niestety tak jest.. jak zaczniesz to nie mozesz skonczyc... i klops...
powodzenia zycze :)
no i wytrwalosci
Nie przejmuj sie ja tez nawalalam wiele razy ;), najwazniejsze to zeby sie nie poddawac i wierzyc, ze jutro bedzie lepiej ;).A z wieczorami to ja mam podobnie :roll: przez caly dzien utrzymuje ladnie diete,a pod wieczor rzuce sie na zarcie :roll:..ehhh..znam to.
A do wakacji napewno schudniesz! zobaczysz, przeciez jeszcze jest nawet duzo czasu :).3mam kciuki ^^
tylko 2 miesiące :( ale dzisiaj ładnie zaczęłam :)
śniadanko 10.30 (śpioch ze mnie ;p )
płatki nestle fitness z mlekiem 150 kcal
300 ml koktajlu (mleko + truskawki ---> mniam :lol: :P ) ok. 210kcal
i jestem napchana jak nie wiem.. niedługo herbatka czerwona i trochę ćwiczeń, potem jadę nad morze połazić po plaży i jem obiad w restauracji ---> i właśnie co mam zjeść żeby nie było wysokokaloryczne i w miarę zdrowe? może być np. filet z dorsza, surówka i frytki? (wszystko smażone :( jak ja nie lubię restauracji :( )
Pozdrawiam i dziękuje Martynko i Suszona za wsparcie :*
W 2 miesiace napewno zgubisz te 8 kilo ;)
A dietke masz ladna,rzeczywiscie ladnie zaczelas dzien.Hmm...a co zjesc w restauracji?, nie mam pojecia moze jakias salatke czy cos?, albo wlasnie jakos rybe?..nie wiem ;].Tez zawsze mam problem jak ide cos zjesc na miescie.
eh.. moim problemem jest właśnie to, że nie lubię sałatek.. :(
Ah, to chyba,ze tak...to moze jednak ryba.Tylko te frytki jakos chyba nie za bardzo ;)
Najlepsza będzie jakaś rybka :)