Bywa tak, że rodzice są tak zakochani w swoich dzieciach, że nie zauważają jak ze słodkiego pączusia robi się pulchny nastolatek z kompleksem na punkcie swojej wagi. Albo po prostu przyzwyczaili się do "dużych" dzieci i ogromnych porcji. I zaczyna się gadka:
"Wcale nie jesteś gruba"
"Nie masz sie po co odchudzać"
"Nic nie zjadłaś"
"Co to ma być za śniadanie?"
I kochane Babcie wciskające kochanym wnusiom cukierki, czekolady i biedolące nad tymi biednymi chudymi dziećmi, co pewnie nic nie jedzą.
Spotkaliście się z czymś takim
A jak podchodzą do waszego odchudzania wasi starsi