Witaj Tygrysku!

Jeszcze u Ciebie nie byłam ,ale poczytałam to co tu napisałaś ,Ty i inne kobietki.

Popatrz na mój suwaczek .Mnóstwo kilosków przede mną , ale i sporo za mną.
A jestem od Ciebie dużo starsza .
Jestem na diecie od listopada , od stycznia jeszcze ją zacieśniłam.
Jem jednak 1200-1300 kcl. i jeżdżę na rowerku 1godz. dziennie.

Podeszłam jednak inaczej do swojej ogromnej wagi.
Ja sie nie odchudzam , ja uczę się inaczej zyć.
Nie będę ukrywać ,że zmusił mnie do tego strach przed chorobą ,przed cukrzycą .
Od jakiegos czasu mam stwierdzona insulinooporność ,a i test z obciążeniem glukozą też juz wychodzi źle.
Na dobrą sprawę mam poczatki cukrzycy, tylko, przed samą sobą udaje ,że nie jest tak źle .
Jest jeszcze szansa ,że choroba się nie rozwinie.
Tą szansa jest odpowiednia dieta, zrzucenie nadwagi i odpowiednia porcja ruchu.
Nie mam teraz czasu szerzej sie na temat swoich poczynań rozpisywać ,ale jak będziesz chciała , to później napisze więcej.

Zastanów się ,czy nie byłoby dobrze ,żebys też tak na siebie spojrzała.
Jeśli chcesz opanować apetyt i nie mieć efektu jo-jo , to MUSISZ raz na zawsze zmienić sposób odzywiania.

Tyle na razie ,musze wyjść z domu ,po powrocie zajrzę .

Pozdrwaiam Bakunia