Dziweczyny...a gdzie ten Weider?..pomaga? bo ja brzyszysko mam fatalne, o "kaloryferku" juz nie marzę, ale chociaż tych okropnisastych fałdek bym sie pozbyla...
Dziweczyny...a gdzie ten Weider?..pomaga? bo ja brzyszysko mam fatalne, o "kaloryferku" juz nie marzę, ale chociaż tych okropnisastych fałdek bym sie pozbyla...
Mawika, ja tak naprawdę ćwiczę jak Młoda pójdzie spać. Inaczej się nie da. Nie wiem, polubiłam już to ćwiczenie i nawet jak sobie wymyślam wolne od ćwiczenia to i tak w końcu ćwiczę. Ale hulahopa to mam właśnie serdecznie dość. Nudzi mnie już. Tym bardziej, że akuratnie specjalnie efektów nie widzę
Dobra, uwielbiam statystyki. Statystycznie średnio w lipcu jadłam 1377 kcal dziennie. W sierpniu 1528. Przy czym nie mam zanotowanych 4 weselnych dni , które z całą pewnością średnią by podniosły. Na przykład jeden zanotowany dzień z imprezą rodzinną w postaci chrztu, po zlikwidowaniu go, zamienia obniża średnią o całe 100 kcal A to nie jedyny dzień "ful wypas" był w tym miesiącu.
W związku z dzisiejszym obżarstwem nie mam szans jutro raczej na powrót tej 1. Trudno. Statystycznie chudnę 0,6 kg tygodniowo jak do tej pory. Książkowo, grzecznie i bez fajerwerków. W sumie to dobrze. Na takiej statystyce trzeba będzie oprzeć kolejny plan.
Nie wiem na jaki czas. Teraz zasadniczo miałam zamiar schudnąć 10 kg do wesel i prawie się udało, było 9 kg mniej. Nic ciekawego w perspektywie nie mam, takiego mobilizującego
W maju będziemy jechać do Francji, ale do maja strasznie daleko, takie cele, to nie cele. Jest tam jedna baba, gruba dość, co strasznie się ucieszyła jak przytyłam po ciąży. Podobno ona jeszcze przytyła, a ja mam zamiar utrzeć jej nosa Bo wredna jestem.
Tylko jak mówię, daleko do tego. Sądzę, że jakiś 3 miesięczny plan byłby lepszy.
Może kolejne 3 miesiące i 10 kg? 51-53 kg, to już całkiem miłoby było jednak. Bardzo dobra waga jak dla mnie, o ile udałoby mi się jeszcze mięśnie podreperować...
Jutro dzień zero, do jakiegoś nieszczęścia na linijce dojdzie niewątpliwie Coś z tym trzeba będzie zrobić.
Jak mi się nie chce ćwiczyć!
Naida wpisz w wyszukiwarkę A6W, z całą pewnością znajdzie Ci zatrzęsienie wątków poświęconych tej torturze na przykład tu http://forum.dieta.pl/viewtopic.php?...&highlight=a6w
20 minut skakanki,
20 minut hula hop,
siłowe.
Czyli normalnie. Gdyby nie to obżarstwo, to mogłabym być z siebie zadowolona.
Jutro będzie lepiej bezapelacyjnie
Monika...z tymi stopami to nowosc dla mnie (jako objaw tworzenia nowego czlowieka w sobie ). Ale podobna zadna ciaza nie jest taka sama
statystycznie pol kilo tygodniowo brzmi racjonalnie (mnie by pewnie wytracilo z rownowagi ).....gdyby jeszcze ostatnie "gramy" tak rownomiernie spadaly
Nie planujesz jakich Sylwestrowych wariactw? mialabys motywacje do dalszej dyszki.
No z tymi stopami to też była nowość dla mnie, ale trzymało mnie do końca ciąży. Tzn. pod koniec to można było zwalać na wagę itp., ale w 10 czy 11 dniu to jeszcze z całą pewnością nie
Co do sylwestra to chyba nic nie planuję. 3 lata temu miałam termin porodu na kilka dni wcześniej i czekałam, 2 lata temu z też dzieckowymi znajomymi siedzieliśmy z dziećmi, a moja mała była chora. Rok temu w domu + szwagierka z mężem i dziećmi, tym razem mój małż był chory Nie nie planuję nic, rozumiesz odwykłam Chyba, żeby coś spontanicznie wynikło
Tak trafia mnie i chciałabym szybciej chudnąć, ale tak globalnie. Bo jak stoję przed lodówką to trochę mniej mi zależy
A poza tym Tagotto, po Twoich narzekaniach na rozmiary, poszukałam tabelki i znalazłam, że:
w biuście mam 46, w tali 44 a w biodrach 36 (na granicy z 34). To jest dopiero ubaw. Mnie się nawet nie da podzielić na rozmiary na górę i dół. Ła, nawet nie wiedziałam, że aż tak nieproporcjonalna jestem! Skąd oni mnie wzięli
Zdjęcia obiecałam, zdjęcia są. Byle jakie bo z kamerki netowej, ale coś widać.
Pierwsze z maja, czyli samego niemal początku odchudzania
A drugie sprzed tygodnia
Jakaś tam różnica niby jest
no proszę Pani!!, różnica jest całkiem spora!
masz na sobie te same spodnie?? te co na drugim zdjęciu tak z ciebie spadają??
10kg to nie wkij dmuchał
Gratuluje zmian!!! a 0.5kg to całkiem dobry efekt. Tak jak pisze tagg, byloby dobrze, gdyby sie utrzymal.
PS. ja tez uwielbiam statystyki, ale niestety nie zliczam kalorii dzien po dniu
No suuper!!! Widac roznice i to chyba jest najlepsza motywacja do dalszych staran Ja tez chcialam zamiescic swoje fotki na moim pamietniczku ale nie wiem jak Mozesz mi napisac jak to zrobilas??
Zakładki