-
witajcie,
nie mialam wczoraj netu, weic pisze dzisiaj:
sniadanie platki z mlekiem któego nie ma (05%)
2sniadanie: kawalątek ciasta i czereśnie
obiad: wspomniane racuchy 2 i pół zupy(zjadlam sam kalafior z jarzynowej)
podwieczorek: nektarynka i kawałek winogron
kolacja no..... dobra: spaghetti (odrobinka) z sosem robionym przez moją siostrę, więc w miarę bez zbędnych dodatków i z chudym mięsem a do tego jeszcze 3-4 kluski leniwe, takie malutkie, ale ja kocham kluchy, wiec sie nimi dopchałam,
wczoraj mialam taki slaby dzien, tzn jak wracalam do domu, to bylam bardzo glodna i slaba i jak policzylam (połozyłam na jednym talerzu w wyobraźni) wszystko co wczoraj zjadłam przed kolacja, to potem wydało mi sie, ze jestem straaaaaaaaaaaaasznie głodna, bo w sumie do kolacji zjadlam malo i glownie owoce. no to zjadlam taką miniporcję spaghetti i te 3-4 kluski na zimno i z łakomstwa. popiłam to jakimś słodkim gazowanym i herbatą ..... a potem poszłam na wino:)
Co do gotowania, to mi nawet smakuje to co zrobię i lubię czasem coś ugotować, ale lubię tylko dlatego, ze nie mam duzo czasu na to, więc robię to rzadko:):):)
i gotowanie, pieczenie ciasteczek i inne takie kojarza mi sie z takimi momentami w życiu, gdy mam wolne całe popołudnie albo chociaż kilka godzin w domu..... wiec dobrze mi sie kojarzą :):)
-
hej
no faktycznie az do kolacji to nic konkretnego na ruszt nie wrzucilas wiec mysle ze tylko na dobre Ci wyszlo te spaghetti :)
A jeszcze jak bylas taka slabiutka to juz w ogole..
Ja nie gotuje..juz pisalam ,ale strasznie bym chciala ,ostatnio przegladam gazety i sobie wyobrazam jak przyrzadzam jakis specjal a rodzinka sie zachwyca :) kto wie ,moze bede gotwac tacie jak wroce hihihh...
-
Najważniejsze w gotowaniu, to ktoś, kto będzie chciał to zjeść.
:)
u mnie obiad trochę wczesniej i trochę ciężki. pierwszy raz od dawna jadłam ziemniaki!!! :) i gołąbka do tego jeszcze gotowana marchewka :)
-
no tak ,gotowac zeby ktos zjadl.. ale ja bym dla siebie chciala gotowac hehe..
Ja ziemniaki jem czestooooo :)
-
musze sie przyznac, ze mialam dzis koszmarny dzien.
ciagle chodzilam glodna i cos podjadalam, poszlam na obiad wczesniej niz mialam isc i ciagle cos skubalam i .............okropnosc :(
i zmeczona jestem a za 24godziny bede juz w pociagu
a do tego czasu musze sie spakowac, przygotowac, skompletowac dokumenty moje i uczestnikow no i..........................
jutro ide jeszcze do pracy wiec o 10 mam spotkanie z klientem
nie wiem nawet, czy isc do pracy z plecakiem, czy po pracy wracac do domu????
no i nie znosze tego pospiechu i nerwow..... brrrrr
juz mi sie nie chce
a jutro mijają 4 tygodnie na diecie
-
No to bedzie jutro rozerwany dzien jak cholera :) Nie no chyba po plecak wrocisz do domq.. ehee .. Moj dzien dzisiaj tez zadna reewelacja ,zreszta zaraz sie wyspowiadam..jakos duzo wyszlo :o ..
Skoro Tobie mijaja 4 tygodnie to mnie tez ,mysmy razem zaczely :) :roll:
-
Dzień, który ma się ochotę spędzić z głową w lodówce (i to wcale nie z powodu panującego tam chłodu) każdego nachodzi czasami.
Wytrwałości życzę w jutrzejszych wyzwaniach:)
-
też trzymam kciuki za dzisiaj :) !!! ta głowa w lodówce to mnie jednak strasznie zachęciła - podwójna przyjemność jedzenie i chłodek - mhmmmmmmm aż miło pomarzyć :)
-
Ania - mimo wszystko udanego dnia ! :D
-
Najpierw menu na wczoraj:
śnaidanie płatki z mlekiem 05% bez sensu jest to mleko, bo jestem potem głodna muszę wrócić do chleba, ale po obozie :)
2śniadanie brzoskwinia i nektarynka
a u koleżanki na stoliku stały orzeszki.... i jak zaczęłam je skubać to..... brzuch mnie rozbolał i coś dziwnego sie stalo, bo czulam sie glodna i nieglodna jednoczesnie - czyli zwykłe obżarstwo się zaczęło zaczynać
na obiad poszłam wcześniej o godzinę.... i po drodze rozdawali pączki.... nie , nie myślcie, że zjadłam. Wzięłam i owszem, na obiad poszłam z kolegą, on zjadł swojego i dał mi gryza ;) a ja oddałam mu całego swojego :) wiec przed obiadem ugryzłam pączka i wiecie co? dawno nie mialam tyle słodkiego i tłustego w ustach.... i znów jeszcze bardziej mnie brzuch rozbolał i.........
na obiad ziemniaki (4 malutkie) gołąbek i gotowana marchewka i fasolka
na podwieczorek znów brzoskwinia i nektarynka i to zle było, bo byłam potem jeszcze bardziej głodna, więc ok 18 (wciąż jeszcze w pracy siedziałam) zjadłam odrobinę musli z mlekiem, potem wyszłam z pracy (ok 19- bo przedostatni dzień przed urlopem więc... )
pojechałam do znajomych po śpiwór (3łyzeczki ulubionego dżemu) a potem do pracy na 21 i po drodze zjadłam jeszcze coś w KFC - COŚ to PITA CAJUN czyli pita z warzywami i kawałkiem kurczaka, ale zamówiłam bez sosu
no i jeszcze cole tym razem nie light........... i tyle, w sumie, gdyby nie te orzeszki, to nei jest dużo, ale brzuch mnie bolał i ciągle byłam jakaś taka głodna i zdenerwowana.....
od razu przypomniałąm sobie, ile dobroci daje mi dieta z uregulowanym jedzeniem w miarę zdrowych rzeczy..... ile spokoju w brzuchu:):):)
A za chwile napisze o swoich wymiarach i inne takie