Nie dopadnie.
Brzuch widocznie trzeba doćwiczyć.
Na szczęście ja osobiście z nogami też zawsze miała problem i patyczki mi nie grożą ;)
A z brzuchem, z brzuchem też coś zrobię, kiedyś.
Więcej optymizmu :D
Wersja do druku
Nie dopadnie.
Brzuch widocznie trzeba doćwiczyć.
Na szczęście ja osobiście z nogami też zawsze miała problem i patyczki mi nie grożą ;)
A z brzuchem, z brzuchem też coś zrobię, kiedyś.
Więcej optymizmu :D
Z ćwiczeniami też lepiej nie przesadzać.Najważniejsze, żebyś dobrze się czuł.
Pozdrawiam, miłej niedzieli!
we wszystkim trzeba miec umiar :)
ale mimo wszystko mi sie wydaje ze czasem lepiej przesadzic ze sportem niz nic nie robic:)
powodzenia w zdobywaniu gorek! :)
Cytat:
Zamieszczone przez lili213
Szczególnie jak się latami przesadzało w "nic nie robieniu" ;)Cytat:
Zamieszczone przez verseau
A sampoczucie u mnie jest bardzo dobre. Po wczorajszym maszerowaniu nie mam żadnych bólów. Jedyne na co muszę uważać jest lekko naciągnięty mięsień w lewej nodze, który odczuwam jak raźno maszeruję. To był powód dla ltórego bardzo ostrożnie wczoraj zaczynałem ale jak mięsień się rozgrzał to mogłem przyśpieszyć. Nie jestem zwolennikiem forsowania się, żadne zaciskanie zębów, pokonowanie ciała, "no pain no gain" a wręcz przeciwnie: odpowiedzni poziom wysiłku i inteligentny plan trenowania by powoli zwiększać obciążenia i też dawać sobie czas na odpoczynek, dokłądnie tak jak robię dzisiaj i tylko relaksowy spacerek/wolny marsz ;)
Przyda się, czasami ostatnie etapy są najtrudniejsze ...Cytat:
Zamieszczone przez verseau
Fouille ten zastój to może byc, że przeforsowwałaś swój samochodzik (=organizm) i silnik się zaciął (=metabolizm). Może trzeba rzeczywiście wtedy zwolnić - sorry za takie zmotoryzowane metafory :evil:Cytat:
Zamieszczone przez fouille
Dokładnie! U mnie jest raczej dobrze a nawet bardzo dobrze. Za nadmiarem ruchu nie przepadam ale, z drugiej strony, odczuwam przyjemność z tego co robię a to jeden z najważniejszych czynników. Trudno się ruszac jak motywacji nie ma i to jest tylko "przymus" ...Cytat:
Zamieszczone przez 123mr
A teraz najważniejsza wiadmość, którą zostawiłem na koniec, miałem nadzieję na coś takiego na koniec września ... Ale jak tomówią: lepiej późno niż wcale :)
Waga się ruszyła i przekroczyłem dzisiaj 97.0 dochodząc w jednym kroku do 96.6 kg !!!
Kilka razy wchodziłem na wagę by potwierdzić ;)
Co mnie zaskoczyło bo zazwyczaj po dniu ruchu moja waga stoi jeśli nie rośnie ale nie narzekam :evil:
Zobaczymy czy się to utrzym czy nie (bardziej prawdopodobne) ale jak przyczółek zdobyłem to będę dalej się posuwał w kierunku 95 :wink:
A sukces znaczy się :D
Gratulacje :D
Gratuluję!!!!!!!!!!! Widzę, ze powoli wszyscy znowu będą szczęśliwi. Wiem jakie to uczucie gdy waga sie w koncu ruszy. Ahhhhhhhhhhh ........... Jeszcze raz wielkie gratki :)
Moje gratulacje ;)Cytat:
Zamieszczone przez AleXL
Ja też czasem sprawdzam kilka razy :lol:
Brawo !!Cytat:
Waga się ruszyła i przekroczyłem dzisiaj 97.0 dochodząc w jednym kroku do 96.6 kg !!!
Gratuluję :) Swoją drogą jakbym tyle ważył to bym był już na mecie ;)
Tak to juz jest, ze dla jednych start jest meta dla drugich. Takie życie.