-
Asiu tak sobie czytam i nadziwic sie nie moge jaka Ty jestes zdyscyplinowana. :D Ciesze sie, ze waga idzie w dol bo wiem jak trudno Ci ja teraz zrzucac. Fajnie, ze w weekend nie bedzie pokusek, ale nawet jakby to pewnie bys sie im oparla, nie ma mocnych!!! :wink: Zycze Ci udanego weekendu, tryskajacego energia i dietkowego (rozumie sie)!!! Buziaczki!!! :D :D :D
-
:D WITAJ :D
NA POWITANIE WYSYLAM KWIATUSZKI :D
JAK SIE ROZKRECE NAPISZE WIECEJ :D BUZIAKI :wink:
http://imagecache2.allposters.com/images/CAN/1860_b.jpg
ZACZYNAM OD PONIEDZIALKU-ZAWSZE COS ZGUBIE :!: :!: :!: :!:
-
Miłego weekendu :D :D :D :!:
http://www.e-kartki.net/kartki/big/112869063220.jpg
Gratuluję spadku wagi :D :!: :!: :!:
-
Życzę miłego weekendu.
Jak narazie jestem chora, zmęczona i mam ochote zrzucić się na jedzenie i to najlepiej późno w nocy :(
-
Pozdrawiam serdecznie. Ja tak na momencik. Bo na momencik w Poznaniu jestem :) Więcej u mnie, spory post napisałam.
Buziaki!!!
-
Asiu, ja przez długie lata trenowałam szermierkę, potem intensywnie jeździłam konno. Niestety, jakiś czas temu stało się to zbyt czaso i pieniądzochłonne bym mogła kontynuować. Choć przyznaję, że ogromnie mnie ciągnie do powrotu, do jazdy konnej! Miłego weekendu!
-
-
Asiu, jak obiecałą tak zdaję raport ćwiczeniowy z ostatnich 2 tygodniu:
04.9 - 45 min aerobiku
05.9 - 35 mim pilatesa
06.9 - 45 min aerobiku + cztery osmiominutówki
07.9 - 20 min pilatesa
08.9 - brak
09.9 - 45 min aerobiku + 15 min ćwiczeń na nogi
10.9 - 35 min pilatesa
11.9 - 50 min aerobiku
12.9 - 20 min pilatesa
13.9 - brak
14.9 - 45 min aerobiku
15.9 - 5 osmiominutówek
16.9 - 15 min ćwizceń na nogi + 15 min ćwiczeń na burzuch
Dioetowo raczej poprawnie, czyli SB z małym odstępstwem w ostatni piątek.
W tym czasie waga spadła z 62.7 na 61.6.
pozdrawiam niedzielnie
:D
-
Witaj Asiu :)
w sumie już drugi raz, bo ja tu do Twojego pamiętniczka robię klik, a tu smsek od Ciebie :) telepatia? 8) razem o sobie myślałyśmy! :)
Asiu wpadam z gorącymi pozdrowionkami :) trzymaj się Słonko dzielnie :) no i trzymaj kciuki za mnie.... :wink: znów się przekonałam, ze bardzo łatwo schodzę na manowce, ale doprawadzam sie do porządku.... :) cieszę się, ze Twoja waga spada... naprawdę zasługujesz za swoją konsekwencję i ćwiczenia (i taniec! wow wow wow!) na 5... i ufam, ze w końcu ją zdąbędziesz na stałe...... :) tak więc wago spadaj szybciutko! :wink:
Asiu buziaczki :) miłego dnia
-
Pozdrawiam serdecznie.
Zaglądam na chwilkę, ponieważ jestem chora. Jak poczuje się lepiej to zaglądnę na dłużej.
-
:D WSPANIALEGO DIETETYCZNEGO TYGODNIA ZYCZE :D
http://imagecache2.allposters.com/images/MEW/7046.jpg
WYSTARTOWALAM
:D :D :D :D :D :D
-
Asiula jak Ci minął weekend?
Było dietkowo?
U mnie nie całkiem a właściwie wogóle i ćwiczeń nie było...moje spostrzeżenia są takie, że już od bardzo dawna nie przedietkowałam ładnie weekendu...
Ściskam mocno.
-
Asiu, melduję, że moja waga ma w nosie starania. Waga pokazuje więcej niż tydzień temu pomimo naprawde wzorowego dietowania i codziennych ćwiczeń (jeden dzień jedynie z szóstką, pozostałe z ćwiczeniami około godziny + wczoraj 2,5h spacer po godzinie ćwiczeń). Ale to już nie moja wina.
-
WITAJ ASIEŃKO MIMO WCZEŚNIEJSZYCH POTKNIĘĆ STARALAM SIE TRZYMAĆ DIETKI I ĆWICZEŃ SZCZEGÓŁY U MNIE ..CO BY NIE ŚMIECIĆ CI.....
WAGA MOJA W TYM TYGODNIU TO- 67.30KG JAK TO MOŻLIWE ŻE TYLKO 200 SCHUDLAM??
MIMO WSZYSTKO ZACISKAM ZĘBY I CHYBA BĘDE UWAŻALA JESZCZE BARDZIEJ NA TO CO JEM BO ILE MOŻNA....? :roll:
-
ASIU NIE WIEM CO O TYM MYSLISZ ALE JA NIE MOGE ĆWICZYĆ DLACZEGO U MNIE NAPISAŁAM. TO CO SCHUDŁAM NASZŁO MI SPOWROTEM
JAK ZACZEŁAM SIEDZIEĆ Z NOGA DO GÓRY.GWAŁCE REGULAMIN WIĘC MYŚLĘ ŻE MNIE Z AKCJI ZDEJMNIESZ ABSOLUTNIE NIE BĘDĘ MIEĆ DO CIEBIE PRETENSJI.
TRUDNO STAŁO SIĘ.MOŻE INNYM RAZEM BĘDĘ MIAŁA WIĘCEJ SZCZĘŚCIA W AKCJI JEŚLI MNIE SKREŚLISZ. NAJWAŻNIEJSZE ŻE TAK DO KOŃCA TO UCZCIWIE TEŻ NIE DIETKOWAŁAM , A KŁAMAĆ NIE UMIĘ.
NA DZIAŁCE NIE DA SIĘ UCZCIWIE DIETKOWAĆ, ALE JUŻ JESTEM W DOMU I UCZCIWIE DIETKUJĘ.
http://gloubiweb.free.fr/gifsA7/natu37.gif
-
15/42 dni
Witajcie Słoneczka
Kurcze piszę ten post od rana i non stop mi coś lub ktoś przerywa ................
Za nami weekend, a ja niestety mam grzeszki na koncie.......................
Ale zacznę od dnia dzisiejszego........................Rano wstałam z mocnym postanowieniem detoksu słodyczowego i pieczywkowego na co najmniej tydzień............. I zaraz po przyjściu do pracy poległam................ Kolega z pracy miał niedawno urodziny, a do tego kupił sobie nowe auto - kabrioleta , no i tej okazji częstował ciachem........... Przez pierwszą godzinę dzielnie się opierałam, ciacho stało przede mną.................... I kolega podszedł i spytał czemu nie jem i czy boję się o kalorie............. Powiedziałam , że oczywiście nie, tylko że nie zdążyłam sobie jeszcze kawy zrobić..............Nie chcę już nikomu mówić , że się odchudzam, bo co z tego, jak efektów długotrwałych nie widać............... No i zjadłam to przeklęte ciacho.............. Wsadziłam je w menu jako uzupełnienie śniadania, i więcej o tym nie myślę................ Teraz kombinuję, żeby zmieścić się w limicie kalorii.................................
A co do weekendu....................Sobotę muszę zaliczyć jako dzień dyspenzy..................... Kupiłam sobie do kawy drożdżówkę................... Mechanizm mojego zachowania wyglądał tak.......... Zapowiadała się piękna i luźna sobota, K. był w pracy, ja na zakupach................. No i do pełni szczęścia brakowało mi czegoś dobrego do kawy.............. A potem jak już zawaliłam jedno, to zjadłam też troszkę paluszków, za dużo pieczywa ( znów ) i za dużo musli.............. Mechanizm taki , jak zwykle i efekt też taki sam : uczucie pełnego brzucha i świadomość bardzo słabej woli...........................
Zastanawiałam się nad swoim sobotnim zachowaniem................ Niestety wnioski są przytłaczające............ Dobre jedzenie kojarzy mi się z latami dzieciństwa, uczuciem błogości, spokoju i bezproblemowego życia................ Chyba to jest tak, że sięgając po jedzenie ( te niedozwolone ) chcę wrócić do lat młodości i znów poczuć się jak beztroskie dziecko............ Muszę bardzo nad pracować, bo inaczej całe życie w pewnych momentach będę chciała poczuć się jak szczęśliwe dziecko , sięgając po dobre jedzenie przywołujące smaki dzieciństwa.......................
No dobra koniec tych analiz............... Muszę się pochwalić, że pomimo sobotniej wpadki, codziennie ładnie ćwiczyłam ( tu ukłon w kierunku Zosi – Wkry ).................. Zaczynam już wpadać w rytm ćwiczeń i dywanowce sprawiają mi coraz większą radość.....................Najlepsze jest to uczucie , że robię coś pożytecznego dla swojego ciała.....................
Menu weekendowe:
Piątek :
Zjedzone – 1200 kcal
Ruch : 30 minut ćwiczeń
Sobota :
Zjedzone - ok. 1800 kcal ( w tym drożdżówka, sporo pieczywa, musli i kilka łyków piwa )
Ruch : 40 minut ćwiczeń, 2-u godzinny spacer
Niedziela :
Zjedzone – ok. 1320 kcal
Ruch : 40 minut ćwiczeń
W sobotę było sprzątanie , gotowanie , a wieczorem impreza w parku – święto piwa. Ludzi tłumy, piwo lejące się strumieniami i ogólnie jeden wielki bałagan................. Nie lubię chodzić do parku, kiedy są takie święta, więc po długim spacerze i wypiciu jednego piwa przez K. udaliśmy się do domu..................Niedziela tez minęła spokojnie , głownie na odpoczynku i spacerach....................
W tym tygodniu trzymajcie za mnie kciuki, bo naprawdę chcę przeżyć parę dni bez pieczywa.................... No i dalej nie myśląc już o sobocie , spokojnie zdążać do 5................
Witaj Hiii........ Czytałam o Twoich szwach na udzie i oczywiście daję Ci dyspenzę od ćwiczeń........... Nie rezygnuj z akcji, tylko od dziś trzymaj się dietki 1000 lub 1200 kcal.............A do ćwiczeń wrócisz , jak będziesz mogła, a póki co ładnie dietkuj ( bez słodyczy !!!)....................
Sylwio973 ważne , że waga spada................Czasami trzeba zacisnąć zęby i przeczekać czas, kiedy waga stoi w miejscu lub wolno spada.............A uważać na to co jemy , będziemy musiały niestety do końca życia.....................
Zosieńko nie mam już siły to tej Twoje wagi. Jesteś dla mnie wzorem w dietkowaniu i ćwiczeniach a ta małpa tego nie docenia................... Na pewno jest Ci przykro, bo każda z nas chciałaby , żeby waga doceniła nasze wysiłki i starania............. Zosiu zaciśnij jeszcze raz zęby, a wagę schowaj głęboko....................
Najmaluszku u mnie też była wpadka............ Zresztą ja mało kiedy potrafię ładnie przedietkować weekend ................. Aniu dziś poniedziałek, więc zaczynamy tydzień z nowymi siłami i nową energią.................
Agentko pozdrawiam poniedziałkowo i życzę dużo zdrówka. I mam nadzieję, że jednak nie rzuciłaś się na jedzenie.
Aniu waga ładnie spadała , ale po weekendzie znów na pewno poszła trochę w górę........... ( już ja znam tą małpę )...................... Dziś zaczynam tydzień bez pieczywa i słodyczy ( nie licząc poranka ) i czuję przypływ nowych sił............. To chyba zasługa codziennych ćwiczeń.................. Do piątki będę dalej uparcie dążyć....................Widziałaś , że Dagmarka wzięła sobie moją 6 , a ona jeszcze tkwi solidnie u mnie ?
Milasku gratuluje spadku wagi i codziennych ćwiczeń............. Jesteś już coraz bliżej 5, zresztą co ja mówię........... 5 jest w zasięgu Twojej ręki...................Trzymam kciuki za dalsze dietkowanie.
Jeni16 zaraz lecę poczytać co u Ciebie, a póki co gorąco pozdrawiam.
Luneczko pozdrawiam i dziękuję za przepiękne słoneczniki.
Psotulko witam na staracie. Będę mocno trzymać kciuki za spadające kilogramki. Bardzo się cieszę, że znów z nami jesteś.
Daniczku niestety w weekend pokusom się nie oparłam, a co więcej sama przywlekłam je do domu.............Całe szczęście mamy poniedziałek i z nowymi siłami znów jestem na dietkowej drodze.
Grażynko gratuluję spadających centymetrów. Do zobaczenia w piątek, o ile nic nam nie przeszkodzi w spotkaniu................ Liczę, że będzie ładna pogoda i uda nam się pojeździć na rowerkach.
Anamat cieszę się, że moja ( nasza ) akcja przynosi skutek i Wasze tickerki wyglądają coraz ładniej...................
Słoneczka wracam do pracy. Niestety chyba nie uda mi się Was poodwiedzać, ale przynajmniej poczytam co u Was.
Przesyłam buziaczki i dużo pozytywnej energii
Asia
-
Asiu, cieszę się, że mimo porannego ciacha trzymasz się i nie rezygnujesz z pomysłu tygodnia detoksu. Następnym razem powiedz, że w weekend się przejadłaś ciastem i choć wygląda smakowicie - nie możesz! :) Powodzenia i ogromnie jestem dumna, że podajesz mnie jako przykład ćwiczeniowy.
Waga stoi gdzie stała, może pod łóżko tylko ją wsunę. I do czwartku na nią nie staję!
-
Asiu nie rzuciłam się jeszcze na to jedzenie ale mam taką wielką ochote na to, że szok.
Staram sie nie pztrzec w strone lodówki, staram sie nie jesc po 19 ale wczoraj np wpierniczyłam spaghetti. Mieszcze się w miare w limicie kalorii ale jem smietnikowo chyba.
-
DZIĘKUJĘ ASIUNIA ZA TAKIE WZGLĘDY. BĘDĘ DZIELNIE DIETKOWAĆ I DAĆ SIĘ SŁODKOŚCIĄ.TEN TYDZIEŃ MAM BARDZO PRACOWITY Z PRZEPROWADZKĄ DO GÓRY MUSZĄ KABLE DO INTERNETU ZMIENIĆ BO U GÓRY BĘDĄ ZA KRÓTKIE DLA MNIE.
ODEZWIĘ SIĘ JAK TYLKO DAM RADĘ.
http://gloubiweb.free.fr/gifsA7/nature146.gif
-
Witaj Asiu wieczorową porą :D
Wpadam zdać relację z minionego tygodnia i od razu na sobotę i niedzielę poproszę o dyspenzę.W sobotę mieliśmy uroczystośc rodzinną - 91 urodziny babci. Dużo gości i dużo pysznego jedzenia. W niedzielę zrobiłam sobie " poprawiny" po sobocie.Tak więc jeśli dobrze pamiętam limit dyspenz wykorzystany :lol:
Dokładne raporciki co zjadam wpisuję u siebie.Nie będę Ci tutaj zaśmiecać.Jeśli chodzi o ćwiczenia to lepiej nie pytaj :? Nie stoję w bezruchu bo przygotowywaliśmy strych do remontu a wiązało się to z bieganiem góra- dół .Ale zdaję sobie sprawę że to nie zastąpi ćwiczeń.Niestety :?
Teraz posumowanie tygodnia :
poniedziałek 11.09 -- 1084 kcal
wtorek 12.09 -- 1402,2 kcal
sroda 13.09 -- 1343 kcal
czwartek 14.09 -- 1298,5 kcal
piątek 15.09 -- 1068,5 kcal
sobota i niedziela 8) :oops: :lol:
Może dieta nie jest do końca taka jak należy ale ważne że efekt już jest.Malutki ale jest.Ważyłam się w sobotę i ubyło mi 1 kilogram :D Waga na dzień sobotni to 85,5 kg.
Zapewne zajrzę tu dopiero za tydzień z kolejnym podsumowaniem. Nie gniewaj się na mnie że tak żadko ( rzadko :? :shock: ) zaglądam ale się nie wyrabiam czasowo.Przepraszam. Chciałabym częściej ....
Pozdrowienia :D Miłego , spokojnego tygodnia :D :D :D
http://www.galeriacyfrowe.pl/p/1/6/42921.jpg
-
Asieńko poczytałam o twoim weekendzie i musze przyznać, że i tak ze mną wygrałaś...Ty przynajmniej ćwiczyłaś a ja nic...Wiedziałam, że masz bardzo silną wolę, jak sobie cos postanowisz to nie ma bata :-) Postanowiłaś, że robisz dywanowce i tak było:-) A po za tym w sobotę 2 godzinny spacerek zaliczyłaś więc myślę, że zjedzone kalorie nie odłożyły się lecz wyparowaly...
Dzisiejsze ciacho było do południa więc tym lepiej...mam nadzieję, że było chociaż przepyszne:-) Rozumiem cię doskonale, że nie chciałaś znów przyznawać się do dietki...ja też już tego nie robię...mam dość komentarzy i uwag. Nie wszyscy muszą wiedzieć, że dietkujemy.
Asia załozyłaś sobie 5 dni bez pieczywka więc trzymam mocno kciuki żeby się udało...wiem, że masz słabość do chlebka więc ale mam nadzieję, że ograniczenie go będzie bezbolesne :-) U mnie kromka chleba po godzinie 19 od razu powoduje wydęty brzuch dlatego jeśli już to jem rano.
Dziś zaliczyłam udany dzień, dietkowo było super...a na ćwiczeniach znów oderwałam się myślami od rzeczywistości.
Asieńko ściskam cię mocno i życzę spokojnej nocy.Do jutra kochana!
-
http://images3.fotosik.pl/168/8f44a09f12ce795a.gif POZDRAWIAMY :D
KTO PRZEGONI MOJEGO LENIWCA :!:
CO MYSLISZ O PODSUMOWANIU AKCJI U MNIE :?:
-
Asiu, jak dzień minął? :) Ja jadłam wczoraj później niż mówią zasady, ale i później spać poszłam, a jedzenie nie było wcale ciężkie ani tłuste. Więc mam nadzieję, że nie było grzechem ;) Dziś pierwszy raz od niepamiętnych czasów się nie zważyłam! Jutro też nie, dopiero w czwartek. I zobaczę jak na tym wychodzę :)
-
16/42 dni
Za mną bardzo przyjemny i dietkowo wzorowy dzień........................ Były ciężkie momenty , szczególnie przy robieniu śniadania dla K. ze świeżego razowego chlebka............... Ale zgodnie z obietnicami danymi samej sobie , nie spróbowałam ani okruszka........... Dziś dzień drugi bez pieczywka, więc powinno być łatwiej...................
Wczorajsze popołudnia miałam w miarę luźne...................... Ugotowałam ogórkową i upiekłam udka dla K. , a potem wylegiwałam się z Super Linią..................Ćwiczeń nie było, bo po 6 dniach należał mi się dzień przerwy...................... Dziś aerobik ...................... Waga schowana pod łóżko i czeka do następnego ważenia w piątek....................
Tak się zastanawiam nad sięganiem przeze mnie po jedzenie............ Mam taki głupi nawyk, że popołudniu do kawy , zawsze muszę coś mieć......................Kiedyś dawno temu było to słodycze, w momentach rozluźnienia dietki – musli, a wczoraj trochę rodzynek........... Spróbowałam jeść arbuza do kawy zamiast tych rodzynek, ale to nie to samo.............. Jak się oduczyć tego, że po obiedzie ( czyli w miarę najedzona ) pijąc kawę , muszę coś przy niej skubać.............. Przekąski temu orzeszki, słonecznik czy pestki z dyni odpadają , bo tu nie potrafię zachować umiaru.............. Warzywka i owoce do kawy też nie pasują............. Najlepsze wyjście to zrezygnować z popołudniowej kawy, ale to szczególnie jesienią i zimą jest ponad moje siły.........................
Wczoraj było tak :
6.00 – biały serek chudy z pomidorem i cebulką – 160 kcal
10.30 – jogobella light , ciasto – 290 kcal
13.00 – jabłko – 75 kcal
15.00 – jogurt ze zbożem – 158 kcal
17.00 – barszcz + jajko+ biała kiełbasa – 290 kcal
18.00 – arbuz, trochę rodzynek do kawy – 120 kcal
19.30 – papryka czerwona z bieluchem warzywnym – 120 kcal
SUMA : 1213 kcal
Ruch : 0
Zosiu bardzo dobrze, że przestałaś się ważyć codziennie............. Myślę, że najlepiej ważyć się raz na tydzień ( wtedy nawet pomimo wahań wagi widać efekty ) ...................... Póki co naucz się ważyć raz na 3,4 dni a potem będziesz testować dłuższe dystansy...................Zosiu co do ciacha , to oczywiście mogłam tak powiedzieć, ale wygrało wrodzone łakomstwo na słodycze..................
Psotulko leniwca musisz przegonić sama i to jak najszybciej............ Co do spotkania to bardzo chętnie.............Chociaż nie wiem , czy to jest dobry pomysł, bo na spotkaniu u Ciebie ( czyt. z toną jedzenia ) mogłyby wrócić wszystkie kilogramy zgubione w akcji. A tak na poważnie to myślę, że teraz powinnyśmy się spotkać w innym miejscu................ Zresztą wszystko jest do uzgodnienia................
Najmluszku ja już nikomu nie mówię o swojej diecie , tylko jem to co mi się podoba.............. Bliscy już tak się przyzwyczaili do tego, że jem różne dziwne rzeczy, że jak przechodzę znów na dietkę, to nikt nawet nie zauważa........... Wczorajsze ciacho było przepyszne ( intensywnie rumowe ) , ale teraz nie sięgam już po żadne słodycze................ Widzę, że wczorajszy powrót do dietki był bardzo udany...............
Jupimor rozumiem nieustanny brak czasu, bo ja sama się z tym borykam............. Raporty masz bardzo ładne.............. Widzę , że spędziłaś miły i towarzyski weekend.............. Gratuluję zgubienia kilogramka i czekam na Ciebie za tydzień....................
Hiii cieszę się, że dalej zostajesz w akcji............... Ruchu przy przeprowadzce na pewno nie zabraknie, więc będzie zamiast ćwiczeń........................
Agentko mam nadzieję, że ochota na żarcie już przeszła.................. A jak jeszcze jest , to wybierz się na basen, na rower lub inną formę ruchu, może pomoże.............. Mam pytanie : kiedy znów będziesz się ważyć bo od ważenie u Psotulki już trochę czasu minęło ?
Słoneczka u mnie dużo pracy , ale jak dam radę, to na pewno Was odwiedzę..............
Trzymajcie się dzielnie i dietkowo
Pogoda troszkę się pogorszyła, ale pomimo wszystkiego proszę o uśmiech...........
Buziaczki :P :P :P :P
Asia
-
Asiu, jak miło czytać takie dobre wieści! Bardzo dzielnie poradziłaś sobie z porannym pieczywkiem. No i podsunęłaś mi pomysł z ogórkową bo dawno już nie jadłam ;) Ważyć się będę dwa razy w tygodniu przez jakiś czas. I oby było jak mówisz, bo póki co, jeśli bym się ważyła co tydzień, to bym zobaczyła po tygodniu 1kg+, a to nie motywuje.
-
Asia nasz rację powrót do dietki po rozpustnym weekendzie udał się w 100%...zarówno Tobię jak i mi:-)
Dobrze, że wczoraj zrobiłaś sobie luz od ćwiczeń...6 dni pod rząd w zupełności wystarczy...Podziwiam kochana twój zapał do nie jedzenia pieczywka...ja rano lubię sobie schrupać jakąś bułeczkę :-) Wiem, że to dla Ciebie rodzaj sprawdzianu:-) I myślę, że zdasz go na 5 :-)
Dziś aerobik więc znów się wyskaczesz a jutro pewnie tańce :-)
Ja wagi nie schowałam i mam jakieś takie złe przeczucie że w piątek jednak pokaże co potrafi...obawiam się, że ten weekend da się we znaki...jak ja tego nie lubię gdy kiloski wracają...
Asia popołudniowa kawa to u mnie też mus i rodzaj przyzwyczajenia...masz rację zwłaszcza w zimie to staje się koniecznością. Dawno zarzuciłam zwyczaj jedzenia czegoś do kawki, kiedyś zawsze było jakieś ciasteczko, czekoladka, musowo...teraz jednak trzeba walczyć ze sobą i pozostać na samej kawce ale ciągnie jak nie wiem żeby coś przekąsić...możę spróbuj pieczywko chrupkie albo macę ???
Asieńko miłego popołudnia i oby pieczywko nie ciągnęło.
-
Asiu, a może do kawki kostkę gorzkiej czekolady? Zdrowo, smacznie i w ogóle, a kalorii jedna kostka nie ma wiele.
-
Dziewczyny wysłałam Wam na maila zdjęcia z Bułgarii. Jeżeli ktoś jest jeszcze chętny, to proszę o maila.
Pozdrawiam i życzę miłego popołudnia
-
Ale miałaś urlop :D nawet nie wiesz jak Cio zazdroszczę :roll: wysłałam Ci smska :D
-
Asiu, ja nie dostałam!! bogini_1(at)o2.pl
Koniecznie też chcę zobaczyć! :)
-
-
Asiu zważyłam się dzisiaj na wadze w przychodni.
Waga pokazała 64,5 kg czyli o 1,2 kg mniej niż u Psotulki.
Narazie nie rzuciłam się na jedzenie. Basen, rower itd odpadają, ale za to jutro i czwartek ćwiczenia na każde partie po 8 min zrobie. Siedze w domu na L4 więc będe miała czas.
-
-
[b] witaj asieńko.....melduje że dzisiaj również przykladnie dietkowalam tylko....nie moge się zmobilizować do ćwiczeń brzuszków :oops: może jak G.wroci z urlopu pójde na pilates dawno temu chodziłam i o dziwo ćwiczenia na brzuszki nawet mi sprawiały radość może to...grupa? poki co jeszcze trawie gimnastyke ogolną w samotności :( pozdrowionka
-
Dziekuję za zdjęcia...wyglądasz ślicznie :-)
-
17/42 dni
Witajcie Słoneczka
Wczorajszą ulewę z gradem , która złapała mnie w drodze do domu , chyba przypłacę chorobą............... Szef wysłał mnie na koniec pracy do banku z przelewami............ Jak wychodziłam to ledwo kropiło, a w połowie drogi złapała mnie ulewa, grad, burza i nie wiem co jeszcze .......................Jak wyszłam z banku ( dodam, że miałam spódniczkę , gołe nogi i klapki ) i doszłam do przystanku, to miałam wszystko przemoczone łącznie z majtkami ( parasol nic nie pomógł)............ Potem tramwaj jechał 20 minut dłużej niż zwykle, po czym się zepsuł................. Na koniec uciekły mi dwa autobusy i ostatni kawałek musiałam wrócić taksówkę....................... Całą drogę jechałam przemoczona do suchej nitki, a do tego wiał silny wiatr i dziś czuję chorobę w kościach.....................
Wczoraj po powrocie z pracy byłam taka zła, zmęczona i zmierzła :evil: , że miałam ochotę rzucić się na pieczywo i słodycze................... Jakoś się udało to uczucie opanować, ale naprawdę kosztowało mnie to dużo wysiłku......................Zjadłam ciepłą zupę , wypiłam kawę i poszłam na aerobik..........................
Dziś nie czuję się najlepiej ( katar i lekkie osłabienie ) ale oczywiście na tańce się wybieram.................
W pracy mam zapieprz i tylko z doskoku zerkam na forum.......................
Wczorajsze menu :
6.00 – musli + tarte jabłko + mleko – 200 kcal
10.30 – berliso – 222 kcal
13.00 –jabłko – 75 kcal
15.00 – jogurt ze zbożem – 150 kcal
17.30 – zupa pomidorowa chuda, warzywa z zupy z kawałkiem kabanosa i sera – 380 kcal
18.45 – jogurt malinowy + łyżka musli – 150 kcal
21.00 – ogórek konserwowy z bieluchem ( byłam strasznie głodna ) – 70 kcal
SUMA : 1247 kcal
Ruch : godzina aerobiku
A dziś mam dzień z tych trudniejszych. Zjadłam już drugie śniadanie i przekąskę i dalej czuję się potwornie głodna.............. Teraz próbuję ten głód oszukać barszczem z torebki................. W siatce mam chlebek razowy dla K. , ale na razie trzymam się od niego z daleka......... Jeszcze „tylko” trzy godziny w pracy , więc jakoś wytrzymam....................
Szkoda , że nie chudnie się proporcjonalnie do siły odczuwania głodu , bo już byłabym chudzinką.............
Sylwio973 z ćwiczeń polecam wszystkie formy ruchu w grupie : pilates, aerobik, step, itp...................... Mnie najbardziej mobilizują ćwiczenia w grupie, chociaż do samotnych dywanowców z powrotem zaczynam się przyzwyczajać.
Psotulko nie ma za co. Oby była skuteczna.
Agentko gratuluję spadku wagi. Naprawdę jestem pod wrażeniem. Jak dat dalej pójdzie, to niedługo mnie przegonisz.
Anamat pozdrawiam. Skąd wiesz, że lubię kotki ?
Zosiu trzymam kciuki za jutrzejsze ważenie. Zdjęcia wysyłam na raty. Mam nadzieję, że tym razem dojdą............... Co do czekolady , to dobry pomysł, ale raczej dla innych , bo ja nie za bardzo potrafię skończyć na jednej kostce..............Na razie nie mam w domu żadnych słodyczy , nawet gorzkiej czekolady........... Jedyną słodkością są cukierki bezcukrowe o smaku jagody.
Grażynko do zobaczenia w piątek. Mam nadzieję, że pogoda i samopoczucie dopiszą.
Najmaluszku dzięki za komplementy , ale na nie zasługuje. Szczególnie zdjęcia w kostiumie mi się nie podobają, ale posłałam je, żebyście widziały jak rzeczywiście wyglądam................. Co do popołudniowej kawki, to też uwielbiałam coś słodkiego, a teraz trzeba zrobić szlaban............. Z macą i pieczywem chrupkim już próbowałam, ale kończyło się na zjedzeniu całego opakowania.............. Po analizie wychodzi na to, że nic nie mogę jeść do kawy, bo nie umiem powiedzieć stop.
Słoneczka wracam , bo góra papierów rośnie. Jak dam radę, to Was odwiedzę.
Miłego popołudnia :D
Asia
-
Asiu, a może, jeśli nie możesz skończyć na jednej kostce... może kup tabliczkę, połam na kostki i każdą zawiń osobno w sreberko (z folii aluminiowej np) i uznaj za pojedyńczą czekoladkę?
Pierwsze zdjęcia dostałam, obejrzałam i odpisałam z komentarzem :)
Gratuluję ci wczorajszego poradzenia z głodem. Bez problemu wyobraziłam sobie jak się czułaś i nie wiem czy byłabym tak twarda jak ty. No i jeszcze ten aerobik! Dziś koniecznie pij dużo herbaty z cytryną, zjedz kiwi (ma dużo witC) i uważaj na siebie!! :)
-
Asiu jestes dzielna dziewczyna,ja natomiast nie mam czym sie pochwalic ostatnio bo jak jestem glodna to jem :shock:
-
Hej Asiu :)
witam Cię gorąco! mało mnie ost. na forum i mi z tym źle.. stąd dzisiejsze popołudnie postanowiłam w części przeznaczyć na nadrabianie zaległości.. tym bardziej, ze dziś był wyczerpujący dzień w pracy (wiwat ze juz po 20stym! :wink: ), włączyłam sobie muzyczkę i dziś mam wieczór dla siebie :) - zaczynam więc tradycyjnie od Twojego pamiętniczka.. :)
a raczej zacznę od zdjęć - Asiu super!!!!! co za zdjęcia.... ech.. sama na tej plazy bym się wykąpała, w bułgarskie małżeństwo bawiła, pod tymi parasolami piwko wypiła.. jej, ale się rozmarzyłam... :) Asiu super zdjęcia! :) a Wy wyglądacie extra :) widać, ze się wspaniale bawiliście :) Masz taką śliczną buzię i taką kobiecą figurę.. dla mnie bomba :)
ech.. znów się przekonuję jak dużo dobrego dają takie wyjazdy.. odpoczynek, oderwanie się od rzeczywistości.......... :) sama co drugi dzień oglądam fotki z gór hehe.. :wink:
w ramach "odwetu" jak byś chciała mogę Ci przesłać kilka z naszych wakacji :) co prawda trochę wkleiłam zdj. na forum (choć raczej widokowych) ale moze masz ochotę zobaczyć jeszcze inne, też z moim prywatnym "biegaczem"..?
Asiu no i zyczę Ci zdrówka! Obyś się nie pochorowała....... na mnie rewelacyjnie na zaczątki choroby działa ferwex, ale to gdy dopiero co mnie łapie - 2-3 saszetki i czuję sie od razu lepiej. Mam nadzieję, ze się nie rozchorujesz... trzymaj się! a tak w ogóle to nie wiedziałam, ze taka ulewa u Was była! U nas deszczu prawie w ogóle nie ma!
No i dietka.. wiesz, podziwiam Cię jak zawsze.. Twoją konsekwencję.. siły - szczególnie gdy łapiesz głoda....... Asiu nie wiem który raz to powiem - ale jestes moim wzorem..... sama tej konsekwencji się ucze, ale baaaaaardo daleko mi do Ciebie... super :) mam nadzieje, ze dziś chlebka nie ruszyłaś zgodnie z załozeniami! i ze dasz radę i wytrwasz dzielnie wieczór :)
Asiu jak zwykle się rozpisuję..... :oops: pozdrawiam CIę bardzo gorąco i pozdrowienia przesyła tez W. :) a jutro czekam na dokładną relację z tańców.. :)
a tak a propos jak powiedziałam W. ze chodzicie, to aż ze zdumienia buzię otworzył :D on by się nie odważył hehe.. nie lubi tańczyć ten mój Wojtus :wink: buziaczki!
-
Asia niewiem jak to sie dzieje. Ja wizualnie nie widze wcale zmiany. Dalej się czuje grubo. No i jeszcze min 7,5 kg mam do zwalczenia.