Strona 1 z 5 1 2 3 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 41

Wątek: jestem zła na siebie...

  1. #1
    basterka jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    Szczecin
    Posty
    7

    Domyślnie jestem zła na siebie...

    Wiecie co, jestem głupia... tak ten samokrytycyzm jest jak najbardziej wskazany. W zeszłym roku schudłam a teraz... obijam się, żadnych ćwiczeń (może poza tymi z moim facetem). Ja sama nie mogę sie temu nadziwić, dlaczego teraz nie mogę sie zmobilizować do codziennej gimnastyki??? Przedtem nie wyszłam z domu do pracy bez porannej gimnastyki (mogłam sie spóźnić do pracy ale ćwiczenia musiałam rano zrobić). Dziewczyny ratunkuuuuuuuuuuuuu............ Jak mam siebie samą przekonać i zmobilizować???

  2. #2
    basterka jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    Szczecin
    Posty
    7

    Domyślnie

    Jak na razie staram się wracać do korzeni... ćwiczę 10-15 minut codziennie, dieta - jak na razie nie jest źle (obiad ostatni posiłek ok 17, i trzymam się 1200-1500 kcal). Trzymajcie kciuki...

  3. #3
    Awatar waszka
    waszka jest nieaktywny Sławny na Dieta.pl
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    Ursynów / Kołbiel
    Posty
    20,842

    Domyślnie

    Jakiś nick znajomy stare forum się kłania
    trzymam kciuki oczywiście
    Etap I start 2-01-2014 koniec......- odchudzanie SEZON NA ODCHUDZANIE ......
    Etap II ..... wychodzenie z diety
    Etap III ..... stabilizacja wagi i pilnowanie się do końca życia

  4. #4
    basterka jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    Szczecin
    Posty
    7

    Domyślnie

    Kolejny dzien za mną. Dokładnie dziś jest trzeci dzień powrotu do starych dobrych zwyczajów z zeszłego roku. Ważenie, liczenie i poranne ćwiczenia. Trzymam się. I wiecie co robię jeszcze - zbieram słodycze na dzień słodyczowy (spokojnie nie gromadzę wielkich zapasów), po prostu jak ktoś mnie częstuje ciastkiem czy cukierkiem w pracy to nie jem tego ale wkładam do woreczka. Świdomość, że mam coś takiego powoduje, iż jest mi łatwiej odmówić zjedzenia tego teraz. Oczywiście obiad dobrym zwyczajem gotowany na parze... uwielbiam to jest pycha (doprawiam mięsko nie jem jego jałowego).
    Waszka - pozdrawiam serdecznie wszystkich znajomych z "g... .pl"

  5. #5
    basterka jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    Szczecin
    Posty
    7

    Domyślnie

    Zaczełam czwarty dzień moich zmagań... ze sobą i nadwagą. Wczoraj robiłam pizze dla mojego mężczyzny a dla siebie normalne moje jedzonko (warzywka i pieczony indyk). Wiecie co powiedział: "przecież ty jesz same warzywa". On ma doskonałą, szybką przemianę materii, więc może sobie pozwolić na jedzenie takich bomb klalorycznych. Ja nie. Ale co było najwspanialsze w tym wszystkim... nie miałam ochoty na pizzę choć była "wypasiona". Jedyne co wypiłam to szklanka pepsi (ale spokojnie była wliczona w dzienne kalorie, zresztą i tak zjadłam ich 830, a norma to 1000-1200). Wiem jedno jeśli będę się trzymać moich postanowień i dobrych nawyków - to sukces mam gwarantowany. Jak widać piszę codziennie... w weekend będzie inaczej bo dni mam zajęte. Zapewne odezwę sie znowu w poniedziałek, chyba, że uda mi się dostać do kompa. Może to głupie ale zgadzam się z tymi co mówią, że pisanie dziennika odchudzania pomaga. Wiem jak czasem jest ciężko, ile pokus jest obok, że czasem jest ciężko sie zmobilizować ale znowu przełączyłam pstryczek w mojej głowie...
    Miłego odpoczynku w ten pięknie zapowiadający się weekend. S Ł O Ń C A !!!!!!!!

  6. #6
    corine jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    28-04-2004
    Posty
    0

    Domyślnie

    Hej, ja też wracam do swoich dawnych, dobrych zwyczajów - efektów jwszcze pewnie za bardzo nie widać, ale już czuję się lepiej Przynajmniej psychicznie))))
    Również życzę Ci miłego, ciepłego weekendu - wolnego od kalorycznych pokus, za to pełnego innych przyjemności

  7. #7
    basterka jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    Szczecin
    Posty
    7

    Domyślnie

    To weekend za nami. Z jednej strony szkoda, z drugiej wspaniale, że już po... Wracam do diety.. ale niestety od jutra. Później wytłumaczę dlaczego ale był grill i piwko ale i było dużo ruchu...

  8. #8
    basterka jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    Szczecin
    Posty
    7

    Domyślnie

    Jesoo... jestem straszna, dziś znalazlam sobie łatwe wytłumaczenie na jedzenie... wlejcie mi w dupsko... brrrrrrrr
    Ok - pozbieram się i jutro wracam do normalności. Koniec z odstępstwem od zasad mojej diety. W środę liczenie ważenie pisanie i gimnastyka.

  9. #9
    basterka jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    Szczecin
    Posty
    7

    Domyślnie

    Za dużo imprez w plenerze...
    Trzy dni luzu...a teraz dość przynajmniej do niedzieli. Dziś od rana ważenie produktów. Gimnastyka bedzie popołudniu... wczoraj miałam rozmowę z moim facetem o ... życiu. Doszłam do wniosku, że szukam swojej drogi, nie wiem czy widzę horyzont ale może zobaczę choć jego zarys. Wiem nie jest az tak wazne osiągnięcie celu (to sprawa drugorzędna choć dobrze, gdy można go zrealizować w 100%) ale dla nas... "grubasków"... ważne jest ciągłe dążenie do jego osiągnięcia. Walka z kilogramami, ze sobą, ze złymi nawykami żywieniowymi, brakiem ruchu, steresem i wieloma innymi czynnikami, ktore wpływaja na nas i nasze codzienne życie.
    Dziś postanowiłam sobie, że do końca września pozbędę sie mioch paskudnych kilogramów nadbagażu: ćwiczenia, dieta (ważenie, liczenie) i pisanie dzienników - to podstawa ) Moja silna wola wraca...

  10. #10
    basterka jest nieaktywny Nowy na forum
    Dołączył
    08-04-2004
    Mieszka w
    Szczecin
    Posty
    7

    Domyślnie

    Nie wiem sama jak to jest, że czasem jest bardzo łatwo czasem bardzo trudno... Nie wiem jak Wy ale ja jak typowa kobieta jestem zbudowana z emocji, one wpływaja na moje działania, chęci - sa bardzo ważną częścią mojego życia. To niesamowite jak wiele spraw zależy od nastroju, stresów, problemów... Nie chcę wyłączyc takiego oddziaływania na moje życie odczuć, uczuć (kiedyś bardzo skutecznie je wyłączyłam) - nie potrafię już zrezygnować z takiego życia, mimo iż ma to wiele swoich negatywnych konsekwencji. Dlatego obiecuję Wam i sobie, że pomimo tych trudności będę walczyć z moją wagą. Nie wiem sama jak kiedys mi się to udawało ale i teraz postaram się i wierzę głęboko, że tak będzie. Zresztą co można powiedzieć o sobie kiedy życie to ciagła walka - my się zmieniamy pod jej wpływem.
    A co wpływa na Was, jak Wasza walka???

Strona 1 z 5 1 2 3 ... OstatniOstatni

Zakładki

Zakładki
-->

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •