No to się ciesze, że w końcu zrozumiałaś ;) życze miłego randkowania ;)
Wersja do druku
No to się ciesze, że w końcu zrozumiałaś ;) życze miłego randkowania ;)
Jesli chodzi o te brzuszki, to powiedz mi Monia czy znalazlas cos takiego jak 8 minut ABS? To jest taki krotki osmiominutowy filmik z cwiczeniami na sam brzuch. Calkiem przyjemny, mi sie to dobrze robi :D Jest nawet tu gdzies na forum do sciagniecia.
Mam tez plytke CD (audio) z roznymi cwiczeniami i sa tam tez fajne cwiczenia na brzuch. Jak jestes zainteresowana to sluze (cos wymyslimy).
A z tymi seram, to chodzi o to, ze robisz np. 20 razy jakies cwiczenie, potem przechodzisz do drugiego (i kolejne), a potem jeszcze raz (lub wiecej razy) przechodzisz znowu do pierwszego z cwiczen itp. A moze to zbyt oczywiste, zeby pisac to w ogole :roll:
A ja mialam dzis taki zabiegany dzien, ze nawet specjalnie nie mialam czasu na myslenie o jedzeniu. I dobrze, szybko mi zlecialo. Monia, ja juz normalnie jem ostatni posilek o 17.00 i potem juz nic nie tykam poza herbatka i woda, wiec sie tak przyzwyczailam, choc czasem mnie kusi, meczy i dreczy :) ale trzymam jak moge!
Nan, nie daj sie, cwicz jak cwiczysz, ale tez i dietkuj jak dasz rade, a wiem ze dasz!
Trzymamy dalej, walczymy dzielnie :)
Czesc Wam!
Tak, to znowu ja. Jak wczoraj sobie pocwiczylam wieczorem to mnie teraz wszystko boli i przyszlam sie wyzalic :wink: I w ogole wczoraj przeszlam (pieszo) chyba z pol miasta!!! Takie niezle kuleczko wokol centrum zrobilam :) I chyba wrocilam do diety, tzn do jedzenia mniej bo tak bardzo to nie przestrzegam tego tysiaca, staram sie 'na oko' (wiem ze na oko to chlop w szpitalu umarl :D ) Wreszcie moja mama skonczyla urlop (2 tyg), bo juz wazylam 66 no i poszla na urlop i teraz waze 68 :? A we wrzesniu jedzie do sanatorium i cos czuje ze we wrzesniu duzo schudne :wink: No a poza tym to juz oficjalnie jestem studentka anglistyki i tak sie strasznie ciesze ze nawet sobie tego nie wyobrazacie :D :D :D No nic, ide, nie bede Wam smecic nad uchem. 3majcie sie dzielnie,papa! :wink:
Anglistyka fiu fiu, moje gratulacje:)
Moje marzenie, aby tam studiować, ale chyba tylko zaocznie:(
nie, Marcysia, nie zbyt oczywiste. dzieki ze mi wyjasnilas, bo ja jstem kuleczka niedoswiadczona sportowo :oops: ja potrafie na razie zrobic w takim razie jedna serie, bo jak juz 100 raz napne miesnie to padam! ale powoli powoli jest coraz lepiej, mysle ze jakis czas bede umiala zrobic serie 8)
dzis mam ciezkawo...cos mnie kusi na zarcie -tu chrupe (tzn tekturke), tu pol kromki z serem topionym "czemoz on am tyle kalorii...jest taki pyszny...), ledwo zjadlam przekaske juz mysle o obiedzie. ale bede twarda!! nie ma mowy, nie poddam sie dzis obzarstwu, bo jutro dzien wazenia!!! chcialabym zeby bylo 73, tak barrdzo bym chciala...no zobaczymy. ostatnio bylo 75. ale milo sie znow miescic w stare ciuchy i widziec sie w wystawie sklepowej bez stwierdzenia "ale brzuch mi wystaje". milo...ale chce ejszcze lepiej, duuuzo mi brakuej ejszcze, ale tez duzo juz sie zmienilo i z tego ejstem szczesliwa. jestem tez z siebie dumna, nie wsytdze sie tego. za kazdym razem gdy czegos sobie dzielnie odmowie, to ejstem dumna. to mnie dodatkowo motywuje. trzeba sie w koncu dowartosciowywac ;)
a Marcysia powiem Ci -podziwiam! od 17 nic...ja bym chyba nie dala rady! jem kolacje kolo 19.30 a klade sie kolo polnocy...nie wyobrazam sobie 6 godzin przed snem nic nie jesc. ale jestes dzielna! gratuluje Ci!
trzymajcie sie moje drogie dzielne wojowniczki zgrabnej pupy!! bedziemy laski, bez dwoch zdan...
A ja chciałam się pochwalić- w końcu waga ruszyła w dół :D jest o 1kg. mniej, czyli 69kg na plecach :D wcześniej też było 69, ale to chyba 69,5 bo raz było 69 raz 70 więc spada waga :D:D:D -no wybaczcie wybuch radości, ale dawno mi waga nie spadała ;)
Co do ćwiczeń-przed chwilą robiłam z kasetą aż tu nagle jakiś urzędas przylazł i musiałam przerwać, bo debata oczywiście musi się odbywać w pokoju z tv :evil: :x , jak se pójdzie, to dokończe :]
gratulacje Nan!!!!
a ja dzis pojechalam po raz pierwszy na rower...nie skomentuje, ze w jednym rowerze (bylismy z misiem moim ) kierownica sie wykreca na bok ot tak, a w moim powietrze uchodzi :P ale co tam, pojechalismy na skalki i misiu wybieral trase...jade jade a tu slysze "zmiana biegow"...patrze i co widze? pion! i taka gorka, ze o rany. ale ja dzielna jestem, dalam rade jakos, ledwo bo ledwo ale! pojezdzilismy troche, nawet dosc sporo jak sadze. fajnie bylo. a jutro niedziala wiec odpoczywam od marszow i rowerow i w ogole.
znalazlam ksiazke z callaneticsem i zastanawiam sie czy sie nie przerzucic...cwiczenia sa ciezkie, ale spokojnie sie je wykonuje, a ja nie lubie sie meczyc tak, ze trace oddech -dlatego nie biegam. a kondycje to bede wyrabiac na marszach. podobaja mi sie te cwiczenia, spokojne i konkretnie opisane -reka tu a noga tam (jak dla matola, co w moim przypadku jest w porzadku :twisted: ).
trzymajcie sie dzielnie, dzis nie wiem dokladnie ile spalilam, bo lazil za mna chleb i jadlam go na wszystkie niemal posilki,ale w niewielkich porcjach i sumiennie wpisalam w dzienniczku.
pozdrowionka od moni i misia-pytal jak Wam idzie i trzyma kciuki.
Gramma, fajnie, ze wrocilas! O to wlasnie chodzi, zeby choc nie przytyc, a jak sie troszke schudnie to juz calkiem lux. Brakowalo Cie tu :lol: A sama wiem co znaczy jak mama chce jak najlepiej dogodzic i wszystko pod nosek podpycha. Ech, wtedy to sie dopiero cwiczy silna wole i ksztaltuje charakter :twisted: Moja mama np. wczoraj upiekla pelno (chyba z tydzien beda nie kusic :evil: ) pysznych pachnacych drozdzowych jagodzianek. Szok! Obiecalam sobie, ze nie trkne ani jednej z nich, to mi sie uda cos na czym mi bardzo zalezy, a co nie jest scisle zwiazane z dietka.
Gdzies przeczytalam (nie wiem gdzie, bo ja juz czytam hurtem wszystko w temacie odchudzanka), ze sila tkwi w motywacji. W sumie tak jest. Tam byl przyklad w tym artykule, ze jak wiesz, ze buleczka jest zatruta to jej nie ruszysz chocby nie wiem co.
Nan, gratulacje!!! Teraz juz bedzie tylko z gorki, sama zobaczysz... A w nowej "Super linii" jest wlasnie atrykul o tym czemu waga sie zatrzymuje itp. I juz chcialam sie tu nawymadrzac, ale jak ruszylo to jest juz ok :)
Monia, no i jak? Ile masz? Sama jestem tez ciekawa :D Ja zobaczylam dzis na wyswietlaczy wagi cudne 67,1 kg. Wiesz, fajnie masz, ze mieszkasz w takich, jak mi sie wydaje z Twoich opisow, ciekawych okolicach i masz gdzie sie wybrac. Ja na swoje nie narzekam, ale jak slysze o skalkach, pionach i gorkach to tez bym tak chciala.
No a u mnie po staremu. Wczoraj myslalam, ze dostane kota przez te jagodzianki. I to wszystko w dodatku bylo wieczorkiem. Skrecalo mnie na wszystkie sposoby, ale sie nie dalam. Dzis mam smaka na nalesniki z jagodami... Hmmm... wiem, ze nie sa zbyt zalecane, ale od niedzieli... Jeszcze sie zastanowie :roll:
Oki, wpadne tu jeszcze dzis wieczorkiem. Trzymajcie sie dzielne wojowniczki!
73!!!!!!!!!
kochane, jest!!! 73 jako zywo!!! tzn na mojej starej wadze, ale stawalam dwa razy i bylo rowno 73 (ja mam taka wskazowkowa, z dokladnoscia do 1 kg, do tego moze cos nie dziala i mam np 76...ale pokazuje coraz mniej, wiec widze ze chudne, nie wazne jaki efekt, wazne ze w dol...nie mam poki co kasy, zeby kupic nowa wage, wiec pocieszam sie tym, co mam i obwodami).
A czemu nalesniki z jagodami niewskazane? jak sie ma ochote to wskazane, ale zrobilabym wybitnie "cienkie" -tzn wiecej wody niz mleka i malo jajka. i duzo duzo jagod. a ja dzis chyba bede miala pieczen czy cos takiego. nawet nie wiem za bardzo. na sniadanko wsunelam kromeczke ciemnego pieczywa ze szprotkami w sosie pomidorowym, ok. 190kcal. do tego czytam glosno ten tekst od Ciebie, Nan, do swojego wyzszego ja. moze cos pomoze ;) ale czuje sie zgrabniejsza powiem Wam i nawet moj misiu zauwazyl, bo mowi ze z kazdym kilogramem straconym, robie sie pewniejsza siebie i smielsza (w sensie pozytywnym oczywiscie, mozna smialo czytac miedzy wierszami :twisted: )
trzymaj sie marcysia z tymi jagodziankami!! ja sie wyklocilam i dzis nie ma ciasta, bo zawsze na niedziele pieke cos, bo goscie przychodza. ale w tym tygodniu idziemy do tej mojej cioci na urodziny, to nie przyleza do nas. i dobrze, bo nie kusi!! ciekawe swoja droga co bedzie u cioci....oby malo slodkiego, bo ja juz ledwo wytrzymuje. a ja wieksza mam ochote na chrupiace orzeszki felixa w slodkich polewach, ale to jest istna bomba kaloryczna...
Marcysiu, a pomadrzysz sie z tej Superlinii jednak? (co to w ogole, jakas gazetka?) co tam pisali o motywacji? Co do moich okolic -Krakow, po prostu. tyle ze jak sie rowerkiem pojedzie dalej od starego miasta, to mozna znalezc fajne okolice. ale wierz mi , tych pionow nie ma co zazdroscic, myslalam ze zaraz przewaze i skoziolkuje na dol! a misiek-zero dzentelmena w tym chlopie czasami -pojechal niby nic na gore i mowi "no to ja juz, czekam!". no ale dzielna bylam, z jezykiem na wierzchu ale wyjechalam...za to tyleczek boli teraz. to jest istna proba zwiazku, jak facet patrzy na swoja kobiete zasapana i spocona i w ogole...ale powiedzial tylko, ze wiedzial ze dam rade.
trzymajcie sie kochane, pozdrawia Was monia co ma 73, a to oznacza, ze w ciagu prawie miesiaca (od 20 czerwca) schudlam 6 kg :shock: alez jestem dzielna! och! 8) wiem, ze przy Waszych wynikach to niemal nic, ale ja sie tak ciesze...i oby tak dalej. chcialabym miec koncowo 60...a potem sie zobaczy. ale poki co daze do 70 -bo radzili malymi kroczkami. czyli 3 kg...chcialabym na poczatku sierpnia miec 70...zobaczymy, moze sie uda jak waga nie wywinie numeru i nie stanie!!! :evil:
a ja jak zwykle mialo byc na chwile i prosze...rozpisuje sie ze hej
to papa, odezwe sie wieczorem co z impreza. trzymajcie kciuki. bede sobie powtarzac -Nan ma mame chlopaka z talerzem kopytek, Marcysia ma jagodzinaki, musze wytrwac! dzien wyzwan dzisiaj i tyle.!! ale mam 73, nic mnie nie skusi!!!
Heh, to znowu ja :) Wracam jako cora marnotrawna, ale co tam - odchudzam sie dalej :D Kiedys w jakiejs gazecie (juz nie pamietam jakiej) byla dolaczona plyta z muzyka i glosem instruktora do aerobiku. Cale 60min. I juz od dwoch dni tak wylewam z siebie siodme poty przy tej plycie, ale jest okej. Ledwo chodze, zakwasy jak ... uuuuuu .... ale zyje! :D I sobie zaznaczam w kalendarzu zielonym kuleczkiem dni w ktorych cwiczylam, a to jest kalendarz caloroczny, wiec musze cwiczyc jak najczesciej zeby w perspektywie czasu to jakos wygladalo hehe i znowu wrocilam do 'malojedzenia' i 'zeroslodyczy' :D no i mam motywacje ze do pazdziernika musze sie zrobic laska, bo czas najwyzszy wreszcie poznac jakiegos 'miska' :wink: a gdzie indziej szukac jak nie na uczelni? :D A dzis jedziemy z rodzinka nad zalew (takie male jeziorko w lublinie, a moze to juz jest poza lublinem?) i zero jedzenia i sie moze poopalam troche bo tam to w sumie zaden obciach sie opalac, bo jak w zeszlym roku tam bylam z kolezanka to taaaaaaaaaaakie ciala chodzily ze ja to przy nich jestem maly miki :D Nio wiec wlasnie tak, to ja uciekam sie szykowac :lol: 3majcie sie moje panny!!!