Witam serdecznie Madziu i Kimberly Przedewszystkim gratuluje spadku wagi . z przyjemnoscia czytam o sukcesach dziewczyn ,ktorym sie udalo .
Ba ,ale zeby na tym poprzestac to byloby cudownie . Mnie rowniez udalo sie schudnac 35 kilosow ,ale...... no wlasnie znowu to ale .
Uwazam ,ze teraz dopiero skonczylly sie schody ,a zaczelo Życie .
Jestem wlasnie na etapie wychodzenia zdiety . I wierzcie mi robie to pod bardzo Scisla obserwacja . Nie wiem po ile lat macie ,ale ja juz jestem "ponadwiekowa" i nie chce za zadne skarby zmagac sie juz z nadwaga W momencie rozpoczecia odchudzania zakladalam ,ze schudne do 70 kg. No niestety nie zdolalam tego uzyskac . Ale uwazam ,ze waga 75 kg tez jest dla mnie wyczynem .A moze jak pozwole organizmowi troche odpoczac od dietkowania ,to moze jeszcze bede probowala. Narazie poki co wychodze drobnymi kroczkami z dietki . Bylam na Montignacu i teraz poprostu pomalutku co czas jakis wprowadzac pieczywo ,zeimniaki i moze -powtarzam moze skusze sie na jeszcze inne pokarmy. Wystrzegam sie natomiast slodyczy /to moja zmora życiowa /. Na dzien dzisiejszy moze tyle -mysle ze bede w kontakcie i mozemy wymieniac dozwiadczenia . Z owocami natomiast ja osobiscie nie przesadzam .Nie jem ich dowolnie ,ale rowniez ograniczam . I staram sie je jesc tylko dopoludnia . Pozdrawiam Was serdecznie i zycze milego dnia .