Witam wszystkich! Chcialam sie podzielic z Wami moja mala historia. Jak wiekszosc tutaj zawsze chcialam schudnac. W koncu mialam odpowiednia motywacje, ktora w polaczeniu z moja upartoscia przyniosla efekt. Schudlam juz jakies 10 kg. Zawsze, kiedy zabieralam sie za odchudzanie i szukalam odpowiedniej diety, zadna mi nie odpowiadala, wiec postanowilam kierowac sie tylko swoim zdrowym rozsadkiem. Nie dla mnie sa gotowe jadlospisy, co jesc, przez ile dni, o jakich porach. Moje odchudzanie wyglada nastepujaco. Codziennie rano najpierw wypijam szklanke wody, nastepnie jem sniadanie: pełnoziarnisty chleb (jakies 3 kromki) posmarowany margaryna, szynka z indyka, ogórek - to przykladowe sniadanie, do tego kubek kawy z mlekiem i łyżeczka cukru. Na obiad w zaleznosci od tego co akurat mam np: 1/2 kotleta schabowego, 1 ziemniak, ogórek kwaszony. Kolacja (do 18.00) podobna do sniadania, pelnoziarniste pieczywo jakas wedlina, lub serek ze szczypiorkiem, lub serk żółty light. To przykladowe posilki, w miedzyczasie wypijam jeszcze jedna lub dwie kawy, jem jablko lub pomarancze, nie jem zadnych słodyczy. I to caly mój sposób. Opisalam to wszystko, bo chce zapytac jak to jest, ze tyle schudlam i czy to dobry sposob? Bo mam wrazenie, ze zrobilam to w nieodpowiedniej kolejnosci, dopiero teraz zagladam na strony internetowe i sprawdzam co ma ile kalorii i okazuje sie, ze spozywam ich calkiem nie malo. Teraz zalezy mi na tym, zeby schudnac jeszcze jakies 5 kg, zeby wazyc 58 kg. No i bardzo mi zalezy na tym,zeby juz nie przytyc. Co robic dalej? Jak juz skoncze sie odchudzac, na co moge sobie pozwolic a na co nie?