no, nie jest źle. robię to, co sobie na dziś zamyśłiłam - mogę jeść w jakich ilościach zechce to, co jest dobre. czyli żadnych słodkości ze sklepu i im podobnych sztuczności. na obiad miałam naleśniki. jeden taki na ostro a inny na deser, na słodko. naleśnik + łyżeczka miodu + czubata łyżka zmieonego siemienia lnianego pyszne. uwielbiam siemię lniane mielone, nawet całe oraz olej lniany.. takie moje małe wariactwo żeby nie dietka, nie zrobiłabym tego odkrycia smakowego. innym odkryciem ostatnich czasów są kosmetyki z dodatkiem oliwy z oliwek oraz co się z tym jakoś wiąże - kolor zielony. wszystko, co zielone, jest świetne

jest jesień, moja ulubiona pora roku, a tu zielono mi