hej AIRE,

ciesze sie, ze wrocilas.. masz takie ZDROWE podejscie do zrzucania zbedniakow- czyli zbednych kilosow.
Do tego dzielisz ze mna sympatie do siemienia lnianego

co do zabijaczy godu- wcinam duzo surowej marchewki. Biore ja sobie do pracy na drugie sniadanko lub jak kto woli- przegryzke miedzy sniadaniem a obiadkiem. Kroje ja na male kawalki i powoli przezuwam- na tyle na ile aktywnosc telefonu mi na to pozwala.

Swietnie lagodza uczucie glodu rowniez wafle ryzowe- sa pozywne, acz niskokaloryczne. Niestety krusza sie brzydko, wiec jako snack do pracy odpadaja.

Wieczorami zapijam ostatnie podrygi apetytu duuuuuuuuuza iloscia herbaty. Tak naprawde ratuje mnie chyba to, ze mam w domu juz tylko jabluszka, marchewke, troche oliwek i mrozone warzywka w lodowce. Nie ma wiec sie na co rzucic. Na upartego moglabym zawsze cos ugotowac, ale w godzinach wieczornych sily mnie opadaja.