hmm... jakoś mnie wczoraj zły nastrój dopadł i puścic nie chce.
Dietk aidzie całkiem, całkiem. trochę sie na obiadek objadłam, ale w sumie póki co zjadłam 713 kal, więc mam nadzieję, że mi to nie zaszkodzi. mój cały obiad to było jakieś 350 kalorii. Jeszcze dzisiaj nie jeździłam na rowerku, ale musze to koniecznie zrobić, żeby spalic ten ogromniasty obiadek.

Mam nadzieję, że w poniedziałek będzie jakiś efekt, bo boję się załamania...