Witam Was dziewczynki i dzieki ze wpadlyscie


giaurka Jesli chodzi o wesele to robimy w takiej restauracji niedaleko mnie. Juz mamy bardzo duzo zalatwione, a to dlatego, ze mieszkamy za granica, no i jak bylismy w Polsce we wrzesniu na tydzien, to chcielismy zalatwic jak najwiecej spraw. Tak wiec mamy juz: sale, orkiestre, kamerzyste, fotografa, obraczki, zaproszenia, garnitur, ja mam suknie Tak wiec podstawowe sprawy juz sa zalatwione. CO do tej sukni to wlasnie sie martwie troszke, bo jest piekna, ale ja nie wiem czy dobrze zrobilam, ze ja juz kupilam. Bo panie powiedzialy, zeby nie przytyc, ale i nie schudnac za duzo. A ja bym jednak chciala troszke schudnac. Myslicie, ze jak schudne z 5 kg, to bedzie duzy problem? Jak ja kupowalam, to byla tak w sam raz, dopasowana.
A co do mieszkania wspolnego, to wiem jaka to frajda na poczatku, z reszta nadal jest, ale na poczatku kazda wspolna chwila spedzona we dwoje w domku jest super Tak wiec, jestes usprawiedliwiona, mozesz sobie pofolgowac ile tylko dasz rady. A jak z Waszymi przygotowaniami??? Duzo juz zalatwiliscie???



zarmina To jest wlasnie najgorsze i widze, ze to moj najwiekszy blad, bo nawet jesli rano mam chec dobrze sie odzywiac i troche schudnac, to przewaznie nic nie jem rano, bo mysle, ze bede ostro dietkowac (moge wytrzymac bez jedzenia dlugo tak jak ty), a potem wieczorem niestety caly plan szybko sie konczy, bo jestem glodna i pochlaniam wszystko w niesamowitych ilosciach, no i mi wstyd, bo nawet narzeczony zwrocil mi delikatnie uwage, ze buszuje w nocy po szafkach jak on idzie spac. Nigdy nie zabrania mi jesc, chodzi mu tylko o to, zebym sie nie objadala na noc, bo to niezdrowo, a ja wiem, ze ma racje. No ale koniec z tym, teraz wiem, ze podstawa, to dobrze zaczac dzien. Mimo wszystko, trzeba znalezc czas na to sniadanie, potem na obiadek i kolacje(byle nie za pozno), no i oczywiscie w miedzy czasie owocki
Ale przyznam sie ze teraz mam jeszcze jeden sposob na to, aby nie myslec wieczorem o jedzeniu, otoz, pomoglo mi to, ze od jakichs dwoch tygodni mam w koncu internet i wieczorem zasiadam sobie do kompa ijestem tak pochlonieta, ze nawet nie mam czasu pomyslec o przekaskach, heheheh..... takie uzaleznienie mi sie podoba na razie.


Dobrze, bede konczyc, bo sie rozpisalam.
No i musze jeszcze raz sprawdzic co z tym straznikiem moim, bo nadal go nie widze