Witam. Mam 19 lat , 177 cm wzrostu i ważę 86 kg Wiem, czemu tyle ważę, zdaję sobie sprawe, że moje boczki, ogromne uda i ochydny brzuch to wina mojego obżarstwa.

Odkąd pamiętam próbowałam się odchudzać, zwykle kończyło się tym, że faktycznie chudlam , jednak momentalnie moje nawyki żywioniowe wracały do "normy". Heh..
Od jakiegoś miesiąca praktycznie codziennie spędzam po 4h dziennie jeżdząc na rowerze, no od kilku dni niestety cudowna pogoda mi to uniemożliwia.

Jestem 3 dzien na diecie Kopenhaskiej,bratowa mojej kolezanki strasznie po niej schudla,więc pomyslalam, ze sproboje. Nawet jeśli nie schudnę tyle ile ona, to sama myśl o "poprawie przemiany materii" jest bardzo kusząca.

Samej jakoś tak mi ciężko, a znajomi mnie otaczający nie rozumieją, zresztą szczerze mówiąc jest mi wstyd, chociaż nie powinno - wiem.
Za 4 tygodnie wyjezdzam do pracy za granice i chcialabym czuć się lepiej we własnym ciele..
Po diecie Kopenhaskiej nie planuje konczyć walki, chce osiągnąć moje wymarzone 65kg , co radzicie mi jeść po tej diecie?